fot. Kamil Marciniak / Legionisci.com
REKLAMA

W piłkarskim raju. Odcinek 2.

Qbas

W tym roku mija 25. rocznica pierwszego awansu Legii do Ligi Mistrzów. Od tamtej pory jeszcze tylko dwukrotnie polskie kluby grały w najsłynniejszych klubowych rozgrywkach świata – Widzew w sezonie 1996/97 i ponownie „Wojskowi” w 2016/2017. Zapraszamy na cykl tekstów przypominających wydarzenia sprzed ćwierćwiecza. Dziś drugi odcinek o niełatwych początkach procesu, które poprzedziły ten sukces.

Pomimo wyraźnej straty do broniącego tytułu Lecha, Romanowski i Wójcik nie porzucili myśli o tytule, na który Warszawa czekała od 1970 r., ale trudno powiedzieć, by zespół został zimą wzmocniony. Właściwie tylko wspomniany Jałocha okazał się graczem do pierwszego składu. Do drużyny dołączył też Ukrainiec Roman Zub, o którym jeszcze przyjdzie napisać. Jednocześnie "Wójt", zgodnie z zapowiedziami, wziął się za czyszczenie składu i Łazienkowską musieli opuścić Janusz Jedynak, którego trener od początku nie poważał i konsekwentnie tępił, Andrzej Łatka i Janusz Hubert Kopeć, ale nie byli to gracze pierwszego wyboru. Z klubem pożegnał się też doświadczony obrońca Jacek Bąk i to było właściwie jedyne osłabienie przed rundą rewanżową.

Legioniści zimą trenowali jak wówczas każdy polski zespół z I ligi: wyjazd w góry na zgrupowanie i bieganie po śniegu. "Przegląd Sportowy" relacjonował treningi drużyny w Wiśle: "Legioniści we wtorkowy poranek przebiegli po górach około 23 kilometrów (...). Nie budzi zdumienia fakt, że Jarosław Jedynak stracił po treningowych katorgach 4 kilogramy, a legioniści średnio po 1,5-2 kg. (...)" (cytat za "Księgą stulecia"). Legia miała być gotowa do walki już od początku rundy. I była.

Na dobry początek pewnie ograła 2-0 wicelidera ŁKS, a oba gole strzelił niezawodny M. Śliwowski. Wydawało się, że ta wygrana uskrzydli "Wojskowych", ale parę dni później doszło do niespodzianki w pierwszym spotkaniu ćwierćfinału pucharu Polski. Zagłębie Wałbrzych, które zimą połączyło się z derbowym rywalem Górnikiem w KP Wałbrzych, pod nowym szyldem pokonało "Wojskowych" 2-1. Następnie jednak przyszły trzy kolejne wygrane, w tym rewanż z KP (2-0) i ligowe z Siarką Tarnobrzeg (2-1) oraz z najsłabszą w stawce Jagiellonią (1-0). I choć gra ekipy Wójcika nie porywała, to udało odrobić trzy z czterech punktów straty do Lecha, który w tym czasie dwukrotnie zremisował i raz przegrał. Weryfikacja przyszła w Lubinie, gdzie Zagłębie prowadziło już 3-0, a w końcówce honorowego gola strzelił J. Kacprzak. Legioniści zmarnowali tym samym szansę na objęcie pierwszego miejsca w tabeli bowiem Lech tylko zremisował, a wicelider Widzew został rozbity w Krakowie przez Wisłę (4-0).





Lech nie wygrał zresztą pierwszych dziewięciu meczów, w kratkę grały znajdujące się w czołówce łódzkie kluby. Legioniści zostali w końcu liderem po wygranych z Olimpią Poznań (2-0) i Górnikiem Zabrze (1-0). W obu tych spotkaniach bramki zdobywał L. Pisz. Mecz z zabrzanami odbył się przy pustych trybunach, co było bodaj pierwszą w historii taką karą nałożoną na Legię przez PZPN. Była ona wynikiem awantur na stadionie podczas półfinałowego meczu z GKS Katowice, który wygrał przy Łazienkowskiej 1-0. Katowiczanie zresztą byli też ostatnią drużyną, która pokonała legionistów w Warszawie w lidze przed rozpoczęciem przez nasz zespół serii 48 meczów bez porażki u siebie (czerwiec 1992 r.).

Wydawało się, że legioniści nabiorą wiatru w żagle, bo przecież od lat nie liderowali w Ekstraklasie. Tymczasem wygrali jeszcze tylko w Mielcu, a potem przyszło 0-0 u siebie z Ruchem i wyjazdowa przegrana z Hutnikiem Kraków 0-1. W tabeli na czoło wysunął się Widzew i to właśnie z łodzianami przyszło się zmierzyć "Wojskowym" . Mecz na szczycie obejrzało 15 tys. widzów. Już na początku spotkania bramkę zdobył Radosław Michalski i wydawało się, że gospodarze ustawili grę na swoich warunkach. Przed przerwą jednak zespół stracił kontuzjowanych Ratajczyka i Pisza. Po zmianie stron widoczny był zwłaszcza brak tego drugiego, który dyrygował drużyną w środku pola. Zaczęło się przeciąganie liny: najpierw Kowalczyk trafił w słupek, a chwilę później wyrównał Marek Koniarek po podbramkowym zamieszaniu. Legia jednak nie poddała się: "Dobiegała ostatnia minuta spotkania... Pod bramką Widzewa zgromadzili się wszyscy łodzianie i 8-9 legionistów. Marek Jóźwiak wrzucił piłkę z autu, na polu karnym zakotłowało się, piłka wróciła przed "szesnastkę", Siergiej Szestakow wstrzelił ją w tłum futbolistów... Po chwili Maciej Śliwowski przez nikogo nie atakowany spokojnie przymierzył i Legia wygrała! 2-1 dla piłkarzy Janusza Wójcika, który znowu pokazał, że czego jak czego, ale piłkarskiego fartu mu nie brak" ("Przegląd Sportowy", relacja za "Księgą stulecia").



Kolejny mecz potwierdził jednak, że Legia nie jest jeszcze gotowa do udźwignięcia roli faworyta. We Wrocławiu, po słabym meczu, przegrała bowiem 0-1 ze Śląskiem i dała się wyprzedzić Ruchowi oraz dogonić ŁKS. W tabeli panował niesamowity ścisk - piąty Widzew tracił do lidera tylko dwa punkty. Cudowną metamorfozę przeszedł Lech, który po wspomnianej serii dziewięciu spotkań bez zwycięstwa w trzech kolejnych zdobył komplet punktów. Legia zaś, bez Pisza, Jałochy i Kowalczyka, pewnie wygrała z GKS Katowice. "Wojskowi" zagrali szybko i zdecydowanie. Dwa gole strzelił Śliwowski. Jak już pisaliśmy, w meczu tym legioniści po raz pierwszy wystąpili z reklamami FSO na koszulkach, a także w dwóch kompletach strojów: w pierwszej połowie w już wcześniej używanych koszulkach z kombinacją biało-zielonych pasów, a w drugiej z nowym wzorem zielonych trykotów (za: legia.info.pl).



Legia wróciła na pozycję lidera, a do końca sezonu pozostało pięć kolejek. Terminarz jej sprzyjał. Za trudniejszy mecz warszawianie mogli uznawać w zasadzie tylko ten najbliższy - w 30. kolejce czekał ich bowiem wyjazd na Bułgarską i starcie z Lechem. Spotkanie z "Kolejorzem" uchodziło za decydujące o losach mistrzostwa.

CDN.

Autor: Jakub Majewski

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (10)

+dodaj komentarz
Legiusz - 17.04.2020 / 16:53, *.plus.pl

Pamiętam jak na tym meczu 2:1 Z widzewem gościu siedział na dachu m krytej i sypal piaskiem na tych poniżej aż w końcu zebrała się delegacja by to stracić. Czasu jakprzyjezdni siedzieli od torwaru. I czasu najdawniejszych bluz z koroną'93 i hymnem

odpowiedz
(L) - 16.04.2020 / 21:54, *.ilabs.pl

Orkiestra z Krytej i flagowi to chyba 3÷4 lata później....
Fakt fanatyzm wtedy A dziś to nie to samo...
Wyjazdy też delikatnie mówiąc inne
Heh

odpowiedz
Zawieja - 16.04.2020 / 15:42, *.t-mobile.pl

Piękne czasy każdy wyjazd w tamtym sezonie zaliczyłem Kraków był wisienką na torcie. Wtedy to były wyjazdy jedni rejsowym drudzy autokarem przygody ,zabawa ,młodość.

odpowiedz
FOREVER LEGIA - 15.04.2020 / 22:30, *.play-internet.pl

Nie wiem,czy na jakimś meczu na krajowym podwórku przeżyłem większą radość,niż podczas tego meczu z widzewem w '92-'93.No,może jeszcze w Poznaniu,po bramce Hamalainena w ostatniej minucie,która dała nam zwycięstwo 1-2.No cóż,niby mniej rozśpiewane trybuny były,prowadzący doping (ktokolwiek w danej chwili nim był) na ",lekkim rauszu"a "szyku zadawała orkiestra z krytej" i "flagowi",to na widowni aż kipiało od fanatyzmu,a testosteron jeszcze długo po meczu pulsował w żyłach.Teraz "wali komerchą na odległość" ,wszystko poukładane i według jakiegoś (czyjegoś?) planu,a spontanu na trybunach nie uświadczysz,ponieważ w korporacji nie ma miejsca na samowolę.I powiem szczerze,że pomimo różnych,coraz to nowszych rankingów scen kibicowskich w rodzaju "Ultras World",w,których zajmujemy czołowe lokaty,to jak by można było wrócić do siermiężnych lat '90 tych na trybunach,to w tej chwili i bez sekundy wahania bym się zgodził.Chociaż biorąc pod uwagę,że "już nic nie będzie takie samo,jak było przed pandemią",a system korporacyjny dostał mocno po dupie,to może i na trybunach ""wyjdziemy z ramek" i doping będzie odzwierciedleniem tego,co się dzieje na boisku w danej chwili,a nie tak jak do tej pory "wszystko na dany znak".Z fartem.

odpowiedz
1312 - 16.04.2020 / 15:34, *.t-mobile.pl

@FOREVER LEGIA: nie podawaj się ukochana ma nie podawaj się Legio Warszawa itd itd itd itd itd itd itd itd Nie ważne czy 3:0 czy akurat 1:2 ta sama zamula .

odpowiedz
Vuko Won - 18.04.2020 / 16:40, *.master.pl

@1312: ulubiona przyśpiewka "trenera"

odpowiedz
W(L)kp - 15.04.2020 / 22:03, *.icpnet.pl

Sporadycznie się jako malec pojawiałem wtedy. Śp. táta zabierał mnie jak miałem 2 lata... Choć nie pamiętam tych meczy, to w pamięci mam jedynie głośne kibicowanie z przeciwka tj. z Żylety... :)
Dzięki za tekst i za linki z filmikami!
Pzdr z Wielkopolski bracia!

odpowiedz
Ka(L) isz - 19.04.2020 / 21:50, *.play-internet.pl

@W(L)kp: pozdro W(L) KP on tour

odpowiedz
oLaf - 15.04.2020 / 21:31, *.vectranet.pl

trochę się "tasiemiec" robi z tej relacji sezonu, ale ok, w tych czasach poczekamy na całość w części nr 10 tej relacji ; )

Super jest ten filmik z meczu z Widzewem - jaka tam była radość niesamowita!!! : )

odpowiedz
:) - 17.04.2020 / 10:24, *.chello.pl

@oLaf: jeśli ci się dłuży to nie musisz czytać

odpowiedz
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2020 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.