Pirotechnika podczas meczu w Gliwicach 17 kwietnia 2009 roku - fot. Mishka / Legionisci.com
REKLAMA

Kartka z kalendarza: 17 kwietnia

Maciej Frydrych, źródło: Legionisci.com

Co działo się 17 kwietnia? W 2007 roku sektorze gości w Płocku pojawił się Artur Boruc, a 13 lat temu kibice Legii obrzucili murawę gumowymi kaczkami. Dlaczego? Przeczytajcie poniżej.

Mecze

Sezon 2016/17 Ekstraklasa: Legia Warszawa 0-0 Korona Kielce

Skład Legii: Arkadiusz Malarz - Artur Jędrzejczyk, Maciej Dąbrowski, Michał Pazdan, Adam Hlousek - Michał Kucharczyk (80’ Daniel Chima Chukwu), Tomasz Jodłowiec, Thibault Moulin, Vadis Odjidja-Ofoe, Miroslav Radović - Kasper Hamalainen (67’ Dominik Nagy)
Trener: Jacek Magiera

W pierwszej połowie oba zespoły miały swoje sytuacje. Najpierw Kasper Hamalainen, będąc w polu karnym, nie opanował podania od Vadisa Odjiji-Ofoe, a za moment Fin z kilku metrów posłał futbolówkę ponad poprzeczką. W 28. minucie fatalny błąd przed własnym polem karnym popełnił Michał Pazdan. Z dystansu huknął Jakub Kiełb i Arkadiusz Malarz z najwyższym trudem odbił piłkę przed siebie, po czym wykopał ją poza linię boczną. Po bezbarwnej pierwszej połowie utrzymał się wynik bezbramkowy, który był jak najbardziej sprawiedliwy. Po zmianie stron nie działo się zbyt wiele. Ataki Legii nadal nie stanowiły żadnego zagrożenia dla przeciwnika. Koroniarze z kolei skupiali się na groźnych kontrach. W 82. minucie przed świetną szansą stanął Jakub Kiełb, jednak jego strzał po ziemi obrobił Arek Malarz. Dla kielczan był to pierwszy punkt na wyjeździe od listopada zeszłego roku.





Sezon 2008/09 Ekstraklasa: Piast Gliwice 0-1 Legia Warszawa
0-1 65’ Takesure Chinyama

Skład Legii: Jan Mucha - Inaki Astiz, Inaki Descarga (86’ Krzysztof Ostrowski), Jakub Rzeźniczak, Tomasz Kiełbowicz - Piotr Giza (90’ Miroslav Radović), Maciej Iwański, Maciej Rybus, Tomasz Jarzębowski (76’ Ariel Borysiuk), Roger Guerreiro - Takesure Chinyama
Trener: Jan Urban

Kibiców ze stolicy do Gliwic pojechało 400. Co ciekawe mecz zamiast z sektora gości oglądali z… górki za płotem okalającym stadion. Podczas meczu odpalili pirotechnikę. Po 20 minutach jasne było, że obie drużyny zamierzają grać otwartą piłkę. Na jedną i drugą bramkę co chwila ciągnęły akcja za akcją. Dwa razy sam na sam z Janem Muchą stawał Jakub Smektała i dwukrotnie lepszy okazywał się bramkarz Legii. Tylko golkiperowi mogliśmy zawdzięczać czyste konto, ponieważ tego dnia defensywa „Wojskowych” grała bardzo źle. W 65. minucie Roger Guerreiro fantastycznie podał do wybiegającego Takesure Chinyamy. Snajper minął bramkarza i z praktycznie zerowego kąta umieścił piłkę w siatce. Skromne prowadzenie legionistów utrzymało się do ostatniego gwiazdka arbitra, pomimo że gliwiczanie nie złożyli broni i starali się atakować.





Sezon 2006/07 Ekstraklasa: Wisła Płock 0-3 Legia Warszawa
0-1 25’ Piotr Włodarczyk
0-2 60’ Roger Guerreiro
0-3 85’ Piotr Włodarczyk

Skład Legii: Łukasz Fabiański - Dickson Choto, Wojciech Szala, Tomasz Kiełbowicz (38’ Piotr Bronowicki), Grzegorz Bronowicki - Marcin Smoliński (81’ Aleksandar Vuković), Miroslav Radović, Roger Guerreiro, Łukasz Surma - Bartłomiej Grzelak (61’ Maciej Korzym), Piotr Włodarczyk
Trener: Jacek Zieliński

Do Płocka udało się 1000 kibiców z Warszawy, dodatkowo z sektorze gości zasiadł Artur Boruc. Moment wejścia na sektor legionisty opisaliśmy w relacji z trybun, której fragment przedstawiamy wam poniżej.

Oto na trybunach pojawił się gorąco witany zawodnik Celtiku Glasgow, a dla nas wieczny legionista - Artur Boruc. Były już bramkarz Legii został przyjęty przez fanów niczym król. Trudno było zrobić przejście dla Boruca, bowiem każdy chciał przywitać legionistę, poklepać po plecach. Wielu nie dowierzało. "Słuchaj, wśród nas jest Boruc. No Artur Boruc! Nie, nie żartuję. Jestem trzeźwy!!!" - słyszeliśmy taką oto rozmowę telefoniczną na trybunach. Nie minęło kilka minut i nikt już nie miał wątpliwości - Boruc spełnił prośbę kibiców i zajął miejsce na płocie obok Starucha. Tysiąc fanów ze stolicy skandowało imię i nazwisko najpopularniejszego legionisty w ostatnich latach. W końcu Boruc, będący w nowej roli, zarzucił kilka pieśni, które legijna publiczność wręcz wywrzeszczała. Oj dawno nie było takiego poruszenia na wyjeździe, takiej mobilizacji.

W 25. minucie piłka nieco szczęśliwie znalazła się pod nogami Piotra Włodarczyka, który mocnym strzałem zmieścił piłkę przy dalszym słupku. Trzy minuty później groźnie strzelał Sławomir Peszko, ale jego uderzenie minęło bramkę strzeżoną przez Łukasza Fabiańskiego. Po zmianie stron legioniści dołożyli jeszcze dwa gole. W 60. minucie Grzegorz Bronowicki miękko zagrał w pole karne, gdzie głową piłkę w bramce zmieścił Roger Guerreiro. Kilka minut przed końcem meczu „Włodar” minął Petera Leranta, po czym znalazł się sam przed Robertem Gubcem. Ten sparował niezbyt mocny strzał, ale piłka i tak wylądowała w siatce. Warszawiacy wygrali drugi mecz z rzędu 3-0, kolejkę wcześniej rozbijając Arkę Gdynia.







Sezon 2004/05 Ekstraklasa: Legia Warszawa 0-1 Odra Wodzisław
0-1 54’ Jan Woś

Skład Legii: Artur Boruc - Wojciech Szala, Paweł Kaczorowski (67’ Dariusz Zjawiński), Tomasz Kiełbowicz, Jakub Rzeźniczak - Łukasz Surma, Marcin Smoliński (46’ Aleksandar Vuković), Tomasz Sokołowski (63’ Ireneusz Kowalski), Tomasz Sokołowski II - Piotr Włodarczyk, Marek Saganowski
Trener: Jacek Zieliński

Na pierwszy gwizdek sędziego na murawie wylądowało kilkadziesiąt gumowych kaczuszek. Adresatem gumowych zabawek był Paweł Kaczorowski, który z początku sporo nasłuchał się na swój temat. Był to pierwszy mecz Kaczorowskiego z "eLką" na piersi od pierwszej minuty. W 19. minucie Tomasz Kiełbowicz podał do Marcina Smolińskiego, a ten znalazł się w sytuacji sam na sam z Mariuszem Pawełkiem. Niestety legionista strzelił prosto w golkipera gości i skończyło się na rzucie rożnym. Kilka minut później Piotr Rocki uderzył w kierunku bramki, jednak dobrze interweniował Artur Boruc. To nie była pierwsza dobra interwencja legijnego golkipera. Po zmianie stron oglądaliśmy o wiele nudniejsze zawody. W 54. minucie zawodnik Odry podał lekko piłkę po ziemi, ta przeszła obok kilku warszawiaków. Z okazji skorzystał Jan Woś, który mocnym strzałem zapewnił przyjezdnym prowadzenie. Na kilka chwil przed końcem spotkania Tomasz Kiełbowicz fantastycznie strzelił z rzutu wolnego, ale piłka tylko uderzyła w poprzeczkę. Legioniści zagrali słabo, bez pomysłu, bez myśli taktycznej. „Wojskowi” przegrali trzeci mecz z rzędu, przez co spadli na trzecie miejsce w ligowej tabeli.





Sezon 2003/04 Ekstraklasa: Wisła Kraków 1-0 Legia Warszawa
1-0 45’ Tomasz Frankowski

Skład Legii: Artur Boruc - Tomasz Sokołowski II (80’ Wojciech Szala), Marek Jóźwiak, Jacek Zieliński, Dickson Choto - Jacek Magiera (83 Dariusz Dudek), Łukasz Surma, Tomasz Sokołowski, Aleksandar Vuković - Piotr Włodarczyk, Radosław Wróblewski (78’ Tomasz Kiełbowicz)
Trener: Dariusz Kubicki

Kibice Legii na mecz otrzymali 500 biletów, jednak zapotrzebowanie było znacznie większe. Fani przygotowali transparent, wywieszony po przerwie: "Jedyna gwiazda Wisły - Adam Małysz!". Na sektorze pojawiło się kilkaset małych flag oraz transparentów na dwóch kijach. Na 15 minut przed końcem z płotu znikły wszystkie flagi. Pojawiło się na ich miejscu płótno skierowane do policji - "Oko, szyja, potylica - tak pies strzela do kibica!". Minęło zaledwie pięć minut spotkania, a krakowianie już trzy razy wybijali piłkę z narożnika boiska, ale za każdym razem obrońcy Legii interweniowali bezbłędnie. W 10. minucie prawie padł gol samobójczy legionistów. Marcin Baszczyński wbiegł w pole karne i dośrodkował piłkę na 5. metr. Ta odbiła się po drodze od nogi Tomasza Sokołowskiego I, po czym o mały włos nie zaskoczyła Artura Boruca. Przez sporą część pierwszej połowy przewagę mieli krakowianie, co zdołali udokumentować bramką do szatni. Maciej Żurawski dośrodkował piłkę w pole karne, do której dobiegł Tomasz Frankowski. Snajper Wisły głową umieścił futbolówkę w siatce. Końcówka spotkania zdecydowanie należała do przyjaznych. Najpierw Wojciech Szala otrzymał piłkę na 20 metrze i bez zastanowienia huknął na bramkę. Piłka leciała w lewy dolny róg bramki, ale Radosław Majdan zdołał na raty obronić ten strzał. Tuż przed końcem spotkania wyrównać stan meczu próbował Tomasz Kiełbowicz, ale ponownie górą był golkiper wiślaków.



Urodziny

17 kwietnia 1984 w Pabianicach urodził się były obrońca Legii Marcin Komorowski. Do Legii trafił z Polonii Bytom w 2009 roku, po czym opuścił Warszawę po trzech latach. Z „eLką” na piersi rozegrał 75 meczów i zdobył cztery bramki. Wraz z „Wojskowymi” sięgnął dwukrotnie po Puchar Polski w 2011 i 2012 roku. Po przygodzie z Legią wyjechał do Rosji, gdzie grał w barwach Achmatu Grozny. Sto lat!


REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

+dodaj komentarz
Dexter - 17.04.2020 / 20:27, *.centertel.pl

Co do transferu Kaczorowskiego do Legii i pobytu w drużynie to było tak: "Chórzysto nigdy nie będziesz Legionistą" (L)

odpowiedz
Rety - 18.04.2020 / 11:02, *.centertel.pl

@Dexter: dokładnie. Pamietam pierwsze jego wejście na boisko po transferze hehe, takich „wiwatów” dawno nie słyszałem

odpowiedz
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2020 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.