Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Niech inni wystawiają oceny

wtorek, 26 sierpnia 2003 09:10
Artur Borucźródło: Gazeta Wyborcza

Znowu został Pan bohaterem spotkania. To chyba miłe uczucie?

Artur Boruc: Wygraliśmy z Polonią i czuję się nieźle. Z tym że nie do końca. Zdaję sobie sprawę, że stałem się sprawcą nieszczęścia. Po moim błędzie - nie ma co tego ukrywać - Marek Jóźwiak dostał czerwoną kartkę i musiał opuścić boisko. Gdyby nie to, czułbym się znacznie lepiej.


Żaden z kolegów nie miał do Pana pretensji? Przecież przez to zdarzenie przez dużą część meczu musieli sobie radzić w dziesiątkę.

- Absolutnie nikt nie miał pretensji. Nawet Marek Jóźwiak. Zresztą po meczu śmialiśmy się, że on jest w sumie lepszym bramkarzem ode mnie. Kiedyś stał w bramce Legii podczas meczu z Sampdorią i nie puścił gola. Teraz, gdy ja zrobiłem błąd, to obronił strzał i też jako bramkarz zachował czyste konto.


Nic dziwnego, że głównie Pana chwalono. W końcu to jest coś - obronić rzut karny w takim spotkaniu.

- Owszem, ale jak wspomniałem, nie mogłem czuć się do końca zadowolony, bo ten karny był konsekwencją mojego błędu. I nie usprawiedliwiam się, choć padał deszcz, piłka była śliska i dostała rotacji. Przy tej akcji niepotrzebnie zresztą kilkakrotnie zmieniałem zdanie - najpierw chciałem piłkę złapać, potem wybić, raz chciałem wyjść, a raz zostać w bramce. W końcu wyszło, tak jak wyszło.


Po meczu wystawiono jednak Panu bardzo wysokie noty.

- Ja jednak patrzę krytycznie. Pierwsze pół godziny oceniam jako tragiczne. Kilka wykopów było fatalnych. Brakowało mi zdecydowania w interwencjach. Staram się zawsze być zmobilizowany, ale nie zawsze to się udaje.


Mówi się, że "nie ma dobrze bronionych karnych, są tylko źle strzelone". A jak strzelił Igor Gołaszewski?

- Słyszałem to powiedzenie, chyba Jana Tomaszewskiego. W sumie Igor strzelił tak, jak powinien. Czekał do końca, co zrobię, i wtedy uderzył. Z tym że ja też na niego czekałem. No i się udało. Rzuciłem się akurat tam, gdzie poleciała piłka.


Gołaszewski po raz ostatni karnego nie wykorzystał dwa lata temu. W zdobyciu gola przeszkodził mu wtedy Adam Matysek.

- Wiadomo, że Igor dobrze strzela karne, ale każdemu kiedyś się nie udaje. Nie będę się martwić, że na mnie trafiło. Przede mną obronił Matysek. To dobrze, to przecież znane nazwisko.


W tym nie ma przypadku. Trener Dariusz Kubicki powiedział po meczu derbowym, że podczas treningów bramkarze Legii bronią mnóstwo karnych. Tak wiele, że do tej pory czegoś takiego nie widział.

- Powiem szczerze, że nigdy nie specjalizowałem się w bronieniu "jedenastek". Czasami podczas treningu bywa tak, że człowiek ma "dzień konia" i broni wszystko. Koledzy strzelają różnie - technicznie, na siłę, a wszystko się broni. Jest w tym odrobina umiejętności i dużo szczęścia. I tyle.



Do tej pory za specjalistę od bronienia karnych uchodził rezerwowy aktualnie bramkarz Legii Andrzej Krzyształowicz. Obronił dwa karne podczas przedsezonowych sparingów we Francji. Wcześniej zdarzało mu się to nie raz, gdy grał w Polonii.

- Specjalistów od karnych nie ma. Jednak Andrzejowi bronienie karnych faktycznie wychodzi nie najgorzej. Chociaż nie będę się zastanawiać, czy w niedzielę też by obronił.


Pan gra w ekstraklasie niezbyt długo, więc nie miał zbyt wielu okazji. Ale ile, wliczając w to mecze w niższych klasach rozgrywkowych "jedenastek" zostało obronionych przez Artura Boruca?

- Kilka ich było, ale ile dokładnie, to nie pamiętam. W pierwszej lidze to pierwsza obroniona. I mam nadzieję, że nie ostatnia.


Legia była w opałach, ale wreszcie przerwała passę remisów. Czy teraz się przełamiecie i będziecie grać tak, jak w stolicy się oczekuje?

- Myślę, że Legia już się przełamała. Wszystko idzie ku lepszemu. Teraz czekamy na Poznań.


No właśnie. Już w piątek gracie z Lechem. To ciężki przeciwnik?

- Na pewno. W dodatku kibice Legii i Lecha nie darzą się sympatią. Zrobimy więc wszystko, by naszych zadowolić.


Kibice Legii i Polonii też się nie lubią. Czy niedzielne derby, w których grająca na własnym stadionie Legia występowała w roli gościa, też były dla Was czymś szczególnym?

- Derby zawsze są czymś szczególnym. Ale do nas na boisku nie docierało to, co działo się na trybunach. Choć słyszałem później, że kibice Polonii obrzucili kamieniami trybunę honorową.


Nie wiedział Pan, co działo się na trybunach, ale choć z daleka widział chyba bramkę Vukovicia? Jak wyglądało to z perspektywy własnego pola karnego? Był to strzał do obrony?

- Nie mam pojęcia, musiałbym znaleźć się w takiej sytuacji. Ale coś tak mi się zdaje, że gdyby w tej sytuacji stanęło i 14 bramkarzy, i tak nie udałoby się obronić.


Derby były kolejnym Pańskim udanym występem. Powoli nazwisko Boruc zaczyna przewijać się w kontekście reprezentacji.

- Nie myślę o tym. Niech inni wystawiają oceny. A ja na razie pogram troszeczkę w Legii.


Rozmawiał Maciej Weber

Podaj ten news dalej: