Wielka rozpacz zapanowała na łamach ogólnopolskich mediów po przegraniu
przez Wisłę Kraków eliminacji Ligi Mistrzów. Znowu padły słowa o kompletnym
dnie, na jakie stoczył się nasz futbol, o marnej lidze i marnej
reprezentacji. Padły także słuszne słowa i to na łamach GW na temat
marnowania dorobku z poprzednich sezonów. Być może niedługo media przejdą
metamorfozę i z całą siłą zaatakują PZPN za zwolnienie Jerzego Engela po
"nieudanych" Mistrzostwach Świata. Jak znam życie nie umieszczą obok
własnych opinii z tamtego okresu, kiedy głośno domagały się głowy
selekcjonera, a nawet posuwali się do tego, że awans do MŚ przypisywali
przypadkowi. Reprezentacja J. Engela przegrała z
Portugalią, która dwa lata wcześniej zmasakrowała m.in. Anglię, Niemcy,
Rumunię a w eliminacjach do MŚ Holandię. Przegrała też z Koreą, która ograła
m.in. Włochy i z pomocą arbitra Hiszpanię. Zapewne awans do MŚ także był
przypadkiem, w końcu to nic wielkiego wygrać na wyjeździe z Norwegią,
Ukrainą czy Walią.
Pomijając idiotyzm podobnych osądów warto spojrzeć gdzie dzisiaj są tamte
drużyny?
Norwegia jest druga w swojej grupie i traci do prowadzącej Danii dwa punkty,
obie drużyny mają do rozegrania po dwa mecze z tym, że Norwegia z Bośnią i
Luksemburgiem, a Dania z Luksemburgiem i trzecią w grupie Rumunią, zatem
Norwegia ma realne szanse wygrać swoją grupę, a udział w barażach ma pewny.
Ukraina w grupie z rewelacyjną Grecją i Hiszpanią jest trzecia, tracąc do
prowadzącej Grecji trzy punkty i do drugiej Hiszpanii dwa. Zajęcie choćby
drugiego miejsca będzie bardzo trudnym zadaniem, ale ta grupa jest bez
porównania silniejsza od naszej.
Walia prowadzi w swojej grupie wyprzedzając o dwa punkty drugie Włochy!!!
Polska jest czwarta za Szwecją, Węgrami i Łotwą nie ma szans na bezpośredni
awans, żeby utrzymać szanse na baraże musi wygrać z Łotwą na wyjeździe
(minimum dwoma bramkami), a w pozostałych trzech meczach zdobyć łącznie
minimum 7 punktów.
Dlaczego "fachowcom" z większości redakcji ciężko dostrzec zależności, które
dostrzega każdy zwykły kibic?
Czy to nie dziwne, że media nie potrafią połączyć w logiczną całość takich
faktów jak: zwolnienie Jerzego Engela i tragiczne występy reprezentacji,
przegranych eliminacji LM przez Wisłę z utratą kilku najlepszych zawodników?
W atmosferze ogólnego biadania najłatwiej o teorie spiskowe, albo ukryte
cele polityczno biznesowe. Bo teraz winni będą wszyscy dookoła tylko nie ci,
którzy ponoszą prawdziwą odpowiedzialność za marną jakość naszego futbolu. A
są to konkretne osoby. Reprezentacja. Z poparciem mediów PZPN zwolnił
Jerzego Engela, zatrudniając w jego miejsce Zbigniewa Bońka. Decyzję podjęli
Michał Listkiewicz i Zbigniew Boniek, a kozłem ofiarnym zostanie Paweł
Janas. Polityka kadrowa w Wiśle Kraków po zdobyciu mistrzostwa nie różniła
się niczym od tego co wydarzyło sie wcześniej w Legii i Polonii, z tą
różnicą, że tamte kluby po prostu nie miały pieniędzy, a władze Wisły nie
chciały ich wydać. W jednym dziennikarze mają rację, obecna reprezentacja
narodowa i kluby uczestniczące w rozgrywkach pucharowych mając zadanie o
wiele łatwiejsze od poprzedników z poprzedniego sezonu, nie tylko nie
odniosą większego sukcesu,
ale nawet nie powtórzą tamtego wyniku. Pierwsze mecze rundy wstępnej Pucharu
UEFA w wykonaniu Wisły Płock i Dospelu Katowice nie wskazują na to, aby
podobnie jak w ubiegłym sezonie, trzy polskie kluby dotarły do drugiej rundy
pucharu UEFA. Obawiam się raczej, że któraś z nich może nawet nie awansować
do pierwszej rundy. Dlatego w najbliższych sezonach spodziewam się
walki o utrzymanie trzech drużyn w Pucharze UEFA niż walki o drugą drużynę w
eliminacjach Ligi Mistrzów.
Kiedy polski klub zagra w Lidze Mistrzów, po wczorajszym meczu odpowiem tak:
dopóki nic się nie zmieni - nigdy. Oto staje do eliminacji drużyna z
największym budżetem w polskiej lidze, z silnym składem, trafia na jednego z
najłatwiejszych rywali i odpada w fatalnym stylu. Rok temu osłabiona Legia
uległa Barcelonie w podobnym rozmiarze bramkowym, ale w znacznie lepszym
stylu. O tym, że możliwy jest szybki postęp, niech świadczy przykład
macedońskiego Varadu Skopje. Kilka lat temu pogrążona w kryzysie Legia
wygrała z nimi 5:0 i 4:0 w Pucharze UEFA. W zeszłorocznych eliminacjach LM
było 3:1 i 1:1 dla Legii. W tym sezonie Vardar Skopje wyeliminował CSKA
Moskwa i był o włos od wyeliminowania Sparty Praga i awansu do fazy
grupowej.
Awansów Legii i Widzewa do LM w latach 1995 - 1996 nie można tłumaczyć
wyłącznie łatwiejszymi eliminacjami. Przypomnę, że w obydwu przypadkach ich
drużyny zostały solidnie wzmocnione, nie tracąc nikogo ze swojego składu.
Gdyby tak samo postąpiły władze Wisły Kraków mieliby Ligę Mistrzów.