Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Od Kowalczyka do Gmitrzuka

czwartek, 28 sierpnia 2003 08:41
Janusz Olędzki

Działaczom Legii zarzuca się, że sprowadzają do klubu jedynie zawodników z nazwiskami. A co z młodymi talentami?


Janusz Olędzki: To nieprawda. Zawsze stawialiśmy na młodych zawodników. Przypomnę tylko Wojciecha Kowalczyka, który przyszedł do Legii, gdy miał 17 lat, a później stał się gwiazdą europejskich boisk. Radosława Michalskiego wynalazłem w trzeciej lidze, w Stoczniowcu. Osiemnastoletni Tomasz Mazurkiewicz, siedemnastoletni Radosław Wróblewski, osiemnastoletni Artur Boruc, dziewiętnastoletni Paweł Kowalewski to piłkarze, którzy przybyli na Łazienkowską z trzecich czy czwartych lig.


To już odległa przeszłość. A teraźniejszość?


- 16-letni Mariusz Białkowski to ogromny talent - jest już naszym zawodnikiem. Jego kolega z Olimpii Elbląg Adrian Fedoruk i piłkarz Stali Rzeszów Krzysztof Kruczek to także nasi piłkarze. Łukasz Zaremba i Adam Gmitrzuk niedawno przyszli z czwartej ligi, a już dziś trenują z pierwszym zespołem. Długo walczyłem także o Diksona Choto. Po mozolnych negocjacjach udało się nam sprowadzić go powtórnie na Łazienkowską.


Jak Pan wyszukuje tych utalentowanych chłopców?


- Przede wszystkim mam swoich informatorów w całej Polsce, bo przecież trudno przez weekend być w każdym zakątku kraju. Proponują mi obejrzenie w akcji młodego piłkarza. Wówczas jadę i sam oceniam, decyduję, czy warto w niego zainwestować. Przykładem niech będzie Tomasz Mazurkiewicz. Obejrzałem mecz piątej ligi, w którym brał udział. Grał w FC Sopot, zespole, o którym nikt wcześniej nie słyszał. Wysoko oceniłem wówczas jego umiejętności, a dziś zawodnik gra w ekstraklasie duńskiej.


Na takich delegacjach trzeba mieć chyba zasobny portfel?


- Jeżeli zawodnik nie ma osiemnastu lat, to oczywiście muszę najpierw uzyskać zgodę jego rodziców. Tak ostatnio było w przypadku Białkowskiego, Fedoruka i Kruczka. Później trzeba uzgodnić warunki z klubem, bo za zawodnika, który nie ukończył 23 lat, bez względu, czy ma kontrakt, czy nie - trzeba zapłacić.


Jaką sumę?


- Cena jest umowna. Ale jeżeli kluby nie są w stanie porozumieć się, obowiązuje taryfikator okręgowego związku piłki nożnej albo PZPN. Są specjalnie do tego przygotowane tabele opłat.


A konkretnie?


- Wszystko zależy, czy jest reprezentantem Polski, regionu, województwa czy miasta. Kwoty wahają się od 20 do 50 tys. zł. Warto więc inwestować.


Ponoć w Polsce największymi łowcami talentów są działacze Wisły Kraków?


- To prawda. Ostatnio sprzątnęli nam sprzed nosa utalentowanego juniora z północno-wschodniej Polski. Wszystko miałem już domówione z trenerem i matką. Jego szkoleniowiec puścił farbę, matka wzięła parę złotych i chłopak został podkupiony do Krakowa. To nieeleganckie zachowanie.


Co dzieje się później z zawodnikami?


- W Warszawie nie mamy, jak w Krakowie czy Wronkach, szkółki piłkarskiej. Wiadomo, brak pieniędzy. W przyszłości będzie to jednak nieodzowne. Często zostawiamy zawodnika w macierzystym klubie, aby nabierał doświadczenia, nie chcąc przy tym zbyt wcześnie zabierać go rodzicom. Na przykład Białkowski broni bramki trzecioligowej Olimpii. To ogromny talent, który trzeba tylko oszlifować. Podobnie było z Fedorukiem, który pod okiem ojca grał w Olimpii. Ci, którzy przyjeżdżają do Warszawy, są pod naszą szczególną kuratelą. Załatwiamy im szkoły, a nawet rodziny zastępcze. Muszą mieć stałą opiekę. Rodzice na bieżąco są informowani o występkach synów. Ci, którzy nie spełniają pokładanych w nich nadziei - odchodzą.


Z Olimpią Elbląg chyba dobrze układa się wam współpraca.


- Ściągamy do Warszawy młodych zawodników, często wymieniając ich na tych, którzy u nas nie łapią się w składzie. Kibice Legii i Olimpii sympatyzują ze sobą, więc współpraca idzie całą parą.


Ile lat czeka się na rozwój piłkarski zawodnika?


- Dwa, trzy lata. Jeśli trenerzy stwierdzą, że zawodnik nie jest przydatny, zostaje wypożyczony lub sprzedany. Często zdarza się, że ci chłopcy grają później z sukcesami w innych, mniej lub bardziej markowych klubach.


Jakie są obecnie największe talenty w Legii?


- Napastnicy Kruczek i Fedoruk, a szczególnie bramkarz Białkowski mogą stać się wschodzącymi gwiazdami i zastąpić kiedyś tych, którzy grają dziś w ekstraklasie.

Rozmawiał: Maciej Rowiński

Podaj ten news dalej: