Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Odbudowaliśmy się

poniedziałek, 1 września 2003 10:59
Marek Saganowski

Podczas gdy inni zawodnicy zeszli już z boiska po treningu, Marek Saganowski oddał jeszcze kilka strzałów i popracował trochę dłużej.

Zawsze zostajesz, żeby doskonalić swoją technikę?

Marek Saganowski: Często staram się oddać jeszcze kilka strzałów, to na pewno nie zaszkodzi.

Po niemrawym początku Legia chyba się wreszcie przebudziła?

- Po dwóch zwycięstwach w meczach z Tłokami i Polonią zdecydowanie się odbudowaliśmy. Zwycięstwo z Lechem tylko potwierdziło naszą rosnącą formę.

Mecz z Lechem odpowiedział na bardzo ważne pytanie, która z tych drużyn była lepsza i zachowała szansę na mistrzostwo Polski.
- Początek sezonu w wykonaniu zarówno Lecha, jak i Legii nie był zbyt dobry, ale czasami coś co zaczyna się źle, dobrze się kończy. Mecz odpowiedział na pytanie, która z tych drużyn jest lepsza w bieżącej chwili, jednak trzeba pamiętać, że sezon trwa przez 26 kolejek, a walka o mistrzostwo nie skończyła się wczoraj. My piłkarze Legii możemy ze swojej strony zapewnić kibiców, że będziemy walczyć o tytuł do ostatniej chwili, do momentu kiedy nie stracimy szans.

Zarówno Legia, jak i Lech słyną ze wspaniałych kibiców. Piątkowy mecz chyba tylko to potwierdził?

- Na takie mecze zawodnicy czekają, gdyż zdecydowanie lepiej się gra na wypełnionym po brzegi stadionie. Kiedy na mecz przychodzi poniżej trzech tysięcy osób nie ma tej atmosfery, brakuje specyficznego klimatu. Właśnie dlatego mecze Legii z Lechem są takie ciekawe, elektryzują i wyzwalają dodatkowe emocje.


Przed meczem z Lechem drużyna Legii zawodziła pod bramką rywali. W trzech ligowych spotkaniach strzeliła tylko dwa gole, teraz po czterech kolejkach tych trafień jest trochę więcej, ale nadal to nie rzuca na kolana.

- Jak na Legię tych goli rzeczywiście nie jest za dużo, ale trzeba pamiętać, że kluby przyjeżdżające na Łazienkowską grają tu bardzo defensywnie i ciężko jest przebijać się przez skomasowaną obronę.


Czy w ataku brakuje Ci wsparcia?

- Ze swojej strony robię co mogę, a decyzja o wzmocnieniach należy do trenera, niemniej jednak nie narzekam na swoją sytuację.

Który z napastników Lecha przydałby się Legii. Bartosz Ślusarski, Piotr Reiss, a może ktoś inny?

- Na pewno każdy z nich jest bardzo dobry i byłby ciekawym wzmocnieniem, jednak trzeba się cieszyć z tego co mamy w naszej kadrze.

Pucharu Fair Play to Legia chyba w tym sezonie nie zdobędzie. 4 mecze i 3 czerwone kartki...

- Tak czasem bywa, że to my dostajemy te czerwone kartki, ale dla nas najważniejsze jest zdobycie innego pucharu i tablicy za mistrzostwo Polski.

Jak układa się życie w Warszawie, jak się czujesz jako wschodząca gwiazda?

- Na pewno jest to trochę inna sytuacja niż przed kilkoma miesiącami, kiedy przychodziłem do Legii. Czuję się trochę bardziej dowartościowany przez trenerów i zawodników, a przez kibiców zawsze byłem doceniany.

Tomasz Smokowski komentujący spotkanie Legii z Lechem dla Canal+ powiedział, że Marek Saganowski zdobył bramkę „z pozdrowieniami dla Pawła Janasa”. Są marzenia o powołaniu? (wywiad przeprowadzono przed powołaniem Sagana - red.)

- Zawsze są marzenia o kadrze, każdy piłkarz o tym myśli. Jednak podstawowym dobrem jest dla mnie Legia, jeżeli tutaj będę sobie dobrze radził to przyjdzie i czas na kadrę.


Zadajmy kłam paru opiniom: Transfer zagraniczny, czy rzeczywiście wchodzi w rachubę?

- Na razie nie.

Były jakieś oferty?

- Tak, najwięcej mówiło się o Arminii Bielefield.<

Ale Marek Saganowski zdecydował się zostać...

- Owszem, zdecydowanie powiedziałem temu transferowi – nie.

Chodziły także pogłoski o przejściu do jednego z klubów rosyjskich.

- To tylko wymysły dziennikarzy.

Legia Warszawa – Przegląd Sportowy. To taki nowy mecz w naszej lidze, a właściwie już futbolowa wojna. Dlaczego mamy z nią do czynienia?

- Zawodnicy Legii postanowili, że nie będą rozmawiać z przysłowiowym „Przekrętem Sportowym”, chociażby dlatego, że ukazało się wiele takich wywiadów, których nie udzielaliśmy. To są po prostu czyste kłamstwa.

Czerwona kartka w Wodzisławiu – zasłużona?

- Jeżeli ją dostałem, to widocznie była zasłużona. Byłem trochę za bardzo zmotywowany na ten mecz, aczkolwiek uważam, że przez takie zachowanie arbitrów, w polskiej lidze pojawia się coraz więcej cwaniaków. W rzeczywistości nic takiego nie zrobiłem zawodnikowi Odry, a zaczął udawać jakby co najmniej miał złamaną nogę. Nie na tym polega ten sport.

Zawodnik Odry chyba zasłużył chociaż na żółtą kartkę w tamtej sytuacji?

- Zdecydowanie, ale arbiter nie sięgnął do kieszeni. Szkoda, bo uważam, że to niesprawiedliwe.

Gdzie byłby dziś Marek Saganowski, gdyby nie wypadek na motorze?

- Może nadal grałbym w Łodzi, może byłbym zawodnikiem jakiegoś zagranicznego klubu, ale nie narzekam, cieszę się z tego co mi życie przyniosło i jestem zadowolony, że mogę grać w Legii.

Ile z „tamtego Sagana” zostało w obecnym?

- Nie można tego porównywać. Wtedy byłem młodym zawodnikiem i zupełnie inaczej zachowywałem się na boisku. Teraz jestem bardziej doświadczony.

Czy drzemie w Tobie jeszcze duży potencjał?

- Uważam, że mogę się jeszcze wznieść na wiele. Myślę, że wszystko zmierza ku dobremu i na boisku będzie grał jeszcze lepszy Marek Saganowski.

Motory – nadal pasjonują?

- Na pewno jest to moja słabość, pomimo tego, że na zawsze odmieniły moje życiowe koleje losu, cały czas się tym interesuję i chyba już się z tego nie wyleczę.

Ale w kontrakcie ma pan zapisany zakaz jazdy na motorach...

- Tak. Standardowy kontrakt PZPN-u zakazuje takie praktyki jakiemukolwiek piłkarzowi.

W takim razie zostaje tylko gra na playstation?

- Na razie rzeczywiście zostaje tylko playstation i komputer, ale może jeszcze kiedyś wrócę do jazdy naprawdę.

Dziękuję bardzo.

- Dziękuję.


Rozmawiał: KOWI

Podaj ten news dalej: