Czy jest Pan zawodnikiem Legii?
Marcin Kuś: Nie.
A czy będzie Pan nim w najbliższym czasie?
- Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Wszystko może się zmienić lada dzień. Mogę potwierdzić, że rozmowy trwają i rozbieżnością istnieją już tylko między mną a Polonią. Ja ustaliłem warunki umowy z Legią. Słyszałem, że kluby też się porozumiały.
Rozbieżności dotyczą kwesti finansowych?
- Też.
Ile jest Panu winna Polonia?
- Trochę się tego uzbierało. Mam niezapłacone premie meczowe, część kontraktu, premie za udział w Pucharze UEFA.
Jakie jeszcze są różnice zdań między Panem a Polonią?
- Nie chciałbym o tym mówić.
A może tego kto ma sfinansować przeprowadzoną w lipcu w Niemczech operację?
- Może też.
A kto ją sfinansował?
- W połowie Hannover, a resztę mamy zapłacić ja i mój medadżer Pan Kołakowski.
Dlaczego akurat Pana obarczono tym obowiązkiem?
- Klub uważa, że kontuzje chyba zrobiłem sobie specjalnie. Polonia żąda również odszkodowania do mojego menadżera.
Załóżmy, że ominie Pan wszystkie przeszkody w negocjacjach z Polonią, kiedy zadebiutuje Pan w Legii?
- Wiosną. Teraz prowadzę rehabilitację. Jeźdzę na rowerze stacjonarnym, ale jeszcze bez obciążeń. Robię to spokojnie. Niczego nie przyśpieszam. Nie chcę czegoś zepsuć. Chcę wrócić zdrowy do gry. Później ale zdrowy.
Legia to dobry wybór?
- Będzie walczyć o największe cele. Jest klubem większym i mocniejszym. Polonia z wiadomych względów wysoko raczej nie będzie. Ja chcę iść naprzód. Dlatego myślę o zmianie klubu.
Nie boi się Pan reakcji kibiców Polonii?
- Zawsze ktoś się znajdzie kto będzie narzekał. Dziesięciu lat w Polonii nie zapomnę. Polonia mnie wypromowała. Ja też jej coś dałem. Starałem się grać w niej jak najlepiej. Przyszedł czas na Legię.
Rozmawiał Olgierd Kwiatkowski
Wywiad
Muszę się porozumieć z Polonią
środa, 3 września 2003 00:44
Marcin Kuśźródło: Gazeta Wyborcza