Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Wychowałem się na Legii

środa, 3 września 2003 15:16
Adrian Fedorukźródło: Super Express

Od dwóch miesięcy z rezerwami warszawskiej Legii trenuje siedemnastoletni napastnik Adrian Fedoruk. Przyszedł do Legii z trzecioligowej Olimpii Elbląg, w której był chwalony za grę. Idzie więc w ślady ojca Adama, byłego obrońcy warszawskiego zespołu.


Adrian Fedoruk: Występy ojca na Łazienkowskiej nie miały żadnego wpływu na to, że przyszedłem do tego klubu. Uczuciowo od dawna związany jestem z Legią. Przecież jako dziecko przychodziłem na jej mecze. Na Stadionie Wojska Polskiego rodziła się więc moja futbolowa pasja.


- Ojciec przypadkiem nie załatwił ci kontraktu po znajomości?

- To ja zdecydowałem o tym, że będę grał na Łazienkowskiej. Dobrze spisywałem się w trzeciej lidze, więc otrzymałem propozycję transferu. Skorzystałem z niej, bo od dawna marzyłem, aby jak ojciec trenować i grać w Legii.


- Nazwisko Fedoruk otwiera przed tobą wszystkie drzwi na Łazienkowskiej?

- Aż tak dobrze nie jest. Pracuje jeszcze w Legii sporo ludzi pamiętających ojca, ale nie procentuje to żadnymi ulgami. A raczej utrudnia mi życie. Wielu chciałoby, abym był już tak dobry jak on. Ja przecież jestem dopiero na początku mojej futbolowej kariery i sporo czasu musi upłynąć, żebym mu dorównał.


- Zostałeś rzucony na głęboką wodę. Zostawiłeś rodzinę, przyjaciół, szkołę. Gotowanie, pranie, sprzątanie - to wszystko teraz na twojej głowie.

- Na szczęście obiady jadam w restauracji na Torwarze. Są jak w domu. Ze śniadaniami i kolacjami jakoś dajemy sobie radę. Mieszkam razem z Krzyśkiem Kruczkiem i sobie pomagamy. Od czasu do czasu wpadnie mama i coś zostawi do jedzenia. Z praniem i sprzątaniem jest o wiele łatwiej.


- Rzuciłeś naukę?

- W żadnym razie. Zamieniłem tylko liceum dzienne na wieczorowe. Trenujemy przed południem i nie mógłbym chodzić na lekcje. A tak stracę tylko niektóre.

- Za szkołą raczej nie przepadasz. Z jakimi przedmiotami masz kłopot?

- Nie lubię fizyki, ale z chemią, biologią daję sobie radę.


Rozmawiał Kazimierz Marcinek

Podaj ten news dalej: