Marcin Kuś uzgodnił warunki indywidualnego kontraktu z Legią, teraz musi się jeszcze dogadać z Polonią co do odejścia i wypłaty zaległych pieniędzy.
Jeszcze nie jest pan legionistą?
- Jeszcze nie, sprawa tkwi w tym samym miejscu.
Dlaczego?
- Przedstawiłem, wraz z moim menedżerem Jarosławem Kołakowskim, moje warunki i teraz czekamy na odpowiedź klubu. Do tej pory Polonia się nie odezwała.
Nie niepokoi pana taka sytuacja?
- Troszeczkę odczuwam zniecierpliwienie, ale na razie podchodzę do sprawy spokojnie.
Nie ma pan żadnych obaw przed przejściem do Legii? Zaraz po kontuzji będzie pan musiał walczyć o miejsce w składzie nowej drużyny
- Na pewno są jakieś obawy, bo po długiej rehabilitacji będę potrzebował więcej czasu na dojście do optymalnej dyspozycji. Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku.
A co na to warszawscy kibice?
- Fani Polonii pewnie będą mieli żal, że przeszedłem do - jak oni to nazywają - największego wroga.
No i w Legii nie będzie pan mógł rozmawiać z dziennikarzami.
- A to dlaczego?
Ponieważ legioniści są obrażeni na prasę.
- Coś mi się tam obiło o uszy, ale nie wiem dokładnie, jak zawodnicy Legii do tego podchodzą.
Nie będzie pana w mediach, to kibice szybko o panu zapomną.
- Spokojnie, jak będę dobrze grał, to nie stracę popularności.