Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Kocham Partizana!

czwartek, 4 września 2003 21:44
Aleksandar Vukovićźródło: Gazeta Wyborcza

- Legia gra z Pańskim ukochanym Partizanem. To wymarzona okazja, by pokazać kibicom w Warszawie to, co znali tylko z opowieści. A ludziom z Belgradu będzie można pokazać, jaką rolę odgrywa w Legii piłkarz Vuković.

Aleksandar Vuković: Bardzo się cieszę, że warszawiacy zobaczą na żywo klub, który awansował do Ligi Mistrzów. Cieszę się też, że to mecz towarzyski, bo gdyby to było spotkanie o punkty, to trudno byłoby mi w nim wystąpić.


- Jak to? Piłkarze występujący przeciwko swoim byłym klubom twierdzą zazwyczaj, że są zawodowcami i w danej chwili grają tylko dla swojej obecnej drużyny.

- Mnie byłoby ciężko. Odkąd pamiętam, w moim życiu był Partizan. Od zawsze jestem zakochany w tym klubie. Naprawdę bardzo go kocham i nie mógłbym starać się zrobić mu krzywdy. Dlatego np. w Pucharze UEFA przeciwko Partizanowi bym nie zagrał. Mam w klubie z Belgradu znajomych, przyjaciół. Ale mecz towarzyski to jednak co innego i zagram z przyjemnością. Dla Legii to zresztą wyjątkowa okazja zagrać z zagranicznym rywalem. Nie ma nas przecież w pucharach.


- Dwa lata temu nie był Pan Partizanowi potrzebny. Wypożyczenie do Legii załatwiano bez żalu.

- Taki mecz jak ten piątkowy to nie okazja, by udowadniać, kto tu jest lepszy i czy zasługiwałem na grę w Partizanie. Drużyna z Belgradu przyjeżdża w osłabionym składzie. Zabraknie powołanych do pierwszej reprezentacji Serbii i Czarnogóry Ilicia, Duljaja, Cirkovicia i Djordjevicia oraz Delibasicia powołanego do kadry młodzieżowej. Jednak oczywiście chciałbym, aby Legia ten towarzyski mecz wygrała.


- Pan w Partizanie nie zdążył zaistnieć.

- Furory może nie zrobiłem, ale zdążyłem rozegrać w jego barwach 30 spotkań. Nie tylko oficjalnych i nie tylko w seniorach. Byłem w Partizanie przez siedem sezonów.


- W Pańskiej kartotece widnieją jednak w międzyczasie także inne kluby, np. Teleoptik.

- To taka drużyna jak tu Legia II, jakby rezerwy Partizana, ćwiczyliśmy w tym samym centrum treningowym.


- No, ale był jeszcze Milicionar...

- No tak. To jedyny moment, kiedy nie było mnie w Partizanie. Zostałem tam wypożyczony na pół roku, a jak wróciłem, to od razu trafiłem do Legii. Najpierw na zasadzie wypożyczenia, a potem transferu definitywnego.


- W ubiegłym sezonie do Legii wypożyczony był Ajazdin Nuhi. Potem wrócił do Partizana.

- Nuhi ma ważny kontrakt z Partizanem, został zgłoszony do rozgrywek Ligi Mistrzów. Trener Lothar Matthaeus nie bierze na razie go pod uwagę, ale nigdy nie wiadomo, co się wydarzy.


- Właśnie, Matthaeus. Do tej pory to trenerzy, względnie zawodnicy z Serbii wyjeżdżali na zagraniczne kontrakty. Kierunek odwrotny nie był regułą. Matthaeus to przecież wielka sława, mistrz i wicemistrz świata z reprezentacją Niemiec. A to tylko niektóre z jego sukcesów.

- Partizan to w tej chwili nie tylko najlepszy, ale i najbogatszy klub na Bałkanach. Stać go, by ściągać nawet takie gwiazdy. Takie nazwisko jak Matthaeus to tylko dobrze dla promocji klubu.


- W składzie Partizana jest eksreprezentant Polski Tomasz Rząsa. Zwykle bywa rezerwowym.

- W ten weekend byłem w Belgradzie i oglądałem ligowe spotkanie. Rząsa zagrał 90 minut na lewej obronie, Partizan wygrał 6:2, a on spisał się dobrze. Widać, że powoli wkomponowuje się do drużyny. Chociaż to, czy będzie grał, zależy od tego, co postanowi Matthaeus.


- Partizan to teraz silniejsza drużyna od tej, z której Pan odchodził?

- Skład jest bardzo zbliżony do tamtego. W pomocy grają właściwie ci sami zawodnicy. Zmiany nastąpiły głównie w obronie. Ale tak jak wtedy tak i teraz defensywa nie jest najsilniejszą stroną zespołu. Myślę, że gdy porówna go się z Legią, obie ekipy reprezentują podobny poziom.


- To jednak Partizan awansował do Ligi Mistrzów. A Legii się nie udało, tak jak od lat żadnej innej polskiej drużynie.

- Niewątpliwie ten awans jest dla Partizana ogromnym sukcesem. Znalazł się w podobnej sytuacji, w jakiej byłaby Legia, gdyby i jej udało się kiedyś znaleźć w tym elitarnym gronie. Wszystko, co zrobi więcej niż do tej pory, to dla niego plus. Każdy punkt, każda strzelona bramka. Gdyby udało się wyjść z grupy, to byłby już sukces więcej niż ogromny. I nie jest bez szans, bo stać go, aby powalczyć jak równy z Olympique Lyon i FC Porto. Przecież wyeliminował Newcastle. Gorzej z Realem. Wszyscy wiemy, jak wielką klasę prezentują gwiazdy z Madrytu. Ale istnieje możliwość walki o drugą lokatę.


- Przychodząc do Legii, mówił Pan, że chciałby kiedyś wrócić do Partizana. Czy to nadal realne?

- Coraz bardziej zmieniam zdanie. Zaraz po wypożyczeniu do Legii uważałem, że pogram tu rok, a potem wrócę. Pierwszy sezon był dla mnie znakomity. Nie tylko zdobyliśmy mistrzostwo, ale i mnie dobrze się grało, zbierałem znakomite recenzje. Przed wyjazdem wielu moich znajomych obawiało się, że sobie u was nie poradzę. A jednak poradziłem. Uważałem wtedy, że ten powrót mi się należał. Ale Partizan mnie nie chciał. Nawet po takim wspaniałym sezonie. Skoro nie chcieli mnie wtedy, to nie wierzę, by chcieli, gdy moje notowania nieco spadły. Jestem realistą i w tej chwili uważam, że bliżej mi z Legii na Zachód niż do powrotu do Partizana.


- Jutrzejszy mecz będzie też oficjalnym pożegnaniem z Legią Waszego trenera Dragomira Okuki. Czy to będzie miłe znów z nim się zobaczyć?

- Na pewno kibice już szykują się, jak odpowiednio go pozdrowić. To dla nich fajna okazja.


- Tylko dla nich? Piłkarzom ta uroczystość nie w smak? Nie wszyscy po wyjeździe trenera wyrażali się o nim pochlebnie.

- O nie, nie chciałem tego powiedzieć. Nie mam nic przeciwko takim uroczystościom. My już z nim się pożegnaliśmy, ale skoro jest taki pomysł, to czemu nie? Możemy pożegnać się znowu.


Rozmawiał Maciej Weber

Podaj ten news dalej: