Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

W Zimbabwe mniej piją

wtorek, 9 września 2003 08:59
Dickson Chotoźródło: Życie Warszawy

- Dlaczego zdecydował się Pan na grę w Legii?

Dickson Choto: Legia jest wielkim i znanym klubem nawet na międzynarodowej arenie. Występowała przecież z sukcesami we wszystkich europejskich pucharach. W drużynie występują najlepsi polscy piłkarze, dlatego chciałem spróbować swych sił w Warszawie. Dostałem propozycję i jestem w Legii.


- Legia jest trzecim polskim klubem, w którym będzie Pan występował. Jak Pan porówna Górnik Zabrze, Pogoń Szczecin i Legię?

- Dobrze grało mi się w Górniku i Pogoni, ale myślę, że w Legii będzie lepiej. Poprzednie moje drużyny były słabsze, Legia zaś zawsze walczy o mistrzostwo Polski. W poprzednim sezonie nie udało się zdobyć tego trofeum, ale mam nadzieję, że teraz przyczynię się do triumfu Legii.


- Ostatnie mecze w barwach Legii miał Pan wyśmienite. Czy to oznacza, że możemy się spodziewać, iż zastąpi Pan niebawem w obronie Jacka Zielińskiego bądź Marka Jóźwiaka.

- Wszystko zależy od trenera Dariusza Kubickiego. Na razie uczę się od nich gry.
- W przyszłości, wspólnie z Adamem Gmitrzukiem, macie zastąpić doświadczonych defensorów. Kiedy to może nastąpić?

- Nie wiem. Dziś jestem w formie, a jutro może być zupełnie inaczej. Na razie pozycja Jacka i Marka jest niepodważalna. Poza tym zostałem ukarany w meczu z Lechem czerwoną kartką i czekam na decyzję Wydziału Dyscypliny PZPN. Być może długo nie zagram.


- Jakie nadzieje wiąże Pan z występami w Legii?

- Chciałbym zdobyć z Legią mistrzostwo Polski i zagrać w europejskich pucharach. Tę drużynę stać na awans do Champions League i mam nadzieję, że moje marzenia się spełnią.


- Jak przyjęli Pana koledzy z zespołu?

- Wszyscy stali się moimi kolegami.


- Czy ma Pan przyjaciół?

- Lubimy się ze Stanko Svitlicą, Aleksandarem Vukoviciem, Wojciechem Szalą i Tomaszem Sokołowskim I. Ale wszyscy piłkarze są do mnie przyjaźnie nastawieni. Nie dochodzi między nami do kłótni czy przepychanek.


- A trener Dariusz Kubicki?

- Trener jest w porządku. Dogadujemy się. Poza tym sporo mi pomaga w kontaktach, nazwijmy to, międzyludzkich. Zna angielski, a mój polski nie jest jeszcze na tyle dobry, abym mógł się swobodnie porozumiewać.


- W jakim języku porozumiewa się Pan z kolegami z drużyny?
- Na ogół po angielsku. Jeżeli któryś z kolegów nie zna języka, wówczas staram się mówić po polsku. A jeżeli to nie przynosi efektu, proszę Vuko, aby tłumaczył.


- Ogląda Pan polską telewizję i czyta Pan polskie gazety?

- Oglądam, ale najbardziej lubię, gdy filmy mają angielską ścieżkę dźwiękową. To mi ułatwia zrozumienie. Czytam też polską prasę. 80 procent jest dla mnie zrozumiałe.


- Czy jest Pan żonaty?

- Jeszcze nie, ale w grudniu pobierzemy się z Moniką.


- Jest Polką?

- Nie. Jest z Zimbabwe i obecnie tam przebywa.


- Gdzie weźmiecie ślub?

- W Zimbabwe.


- Jak wyglądają wesela w Afryce?

- Podobnie jak w Polsce. Wszyscy się doskonale bawią, ale mniej piją.


- Podoba się Panu Polska?

- O tak, to piękny kraj. Szczególnie gdy jest piękna pogoda...


- A Warszawa?

- Wcześniej byłem tu kilkakrotnie. Teraz mam więcej czasu, aby się jej bliżej przyjrzeć. Często spaceruję z kolegą po centrum, ubóstwiam Stare Miasto, warszawskie restauracje. Często chodzę do kina. Jest tu po prostu fajnie.


- Chodzi Pan na dyskoteki?

- Niech Bóg broni.


Rozmawiał Maciej Rowiński

Podaj ten news dalej: