- Dlaczego zdecydował się Pan na grę w Legii?
Dickson Choto: Legia jest wielkim i znanym klubem nawet na międzynarodowej arenie. Występowała przecież z sukcesami we wszystkich europejskich pucharach. W drużynie występują najlepsi polscy piłkarze, dlatego chciałem spróbować swych sił w Warszawie. Dostałem propozycję i jestem w Legii.
- Legia jest trzecim polskim klubem, w którym będzie Pan występował. Jak Pan porówna Górnik Zabrze, Pogoń Szczecin i Legię?
- Dobrze grało mi się w Górniku i Pogoni, ale myślę, że w Legii będzie lepiej. Poprzednie moje drużyny były słabsze, Legia zaś zawsze walczy o mistrzostwo Polski. W poprzednim sezonie nie udało się zdobyć tego trofeum, ale mam nadzieję, że teraz przyczynię się do triumfu Legii.
- Ostatnie mecze w barwach Legii miał Pan wyśmienite. Czy to oznacza, że możemy się spodziewać, iż zastąpi Pan niebawem w obronie Jacka Zielińskiego bądź Marka Jóźwiaka.
- Wszystko zależy od trenera Dariusza Kubickiego. Na razie uczę się od nich gry.
- W przyszłości, wspólnie z Adamem Gmitrzukiem, macie zastąpić doświadczonych defensorów. Kiedy to może nastąpić?
- Nie wiem. Dziś jestem w formie, a jutro może być zupełnie inaczej. Na razie pozycja Jacka i Marka jest niepodważalna. Poza tym zostałem ukarany w meczu z Lechem czerwoną kartką i czekam na decyzję Wydziału Dyscypliny PZPN. Być może długo nie zagram.
- Jakie nadzieje wiąże Pan z występami w Legii?
- Chciałbym zdobyć z Legią mistrzostwo Polski i zagrać w europejskich pucharach. Tę drużynę stać na awans do Champions League i mam nadzieję, że moje marzenia się spełnią.
- Jak przyjęli Pana koledzy z zespołu?
- Wszyscy stali się moimi kolegami.
- Czy ma Pan przyjaciół?
- Lubimy się ze Stanko Svitlicą, Aleksandarem Vukoviciem, Wojciechem Szalą i Tomaszem Sokołowskim I. Ale wszyscy piłkarze są do mnie przyjaźnie nastawieni. Nie dochodzi między nami do kłótni czy przepychanek.
- A trener Dariusz Kubicki?
- Trener jest w porządku. Dogadujemy się. Poza tym sporo mi pomaga w kontaktach, nazwijmy to, międzyludzkich. Zna angielski, a mój polski nie jest jeszcze na tyle dobry, abym mógł się swobodnie porozumiewać.
- W jakim języku porozumiewa się Pan z kolegami z drużyny?
- Na ogół po angielsku. Jeżeli któryś z kolegów nie zna języka, wówczas staram się mówić po polsku. A jeżeli to nie przynosi efektu, proszę Vuko, aby tłumaczył.
- Ogląda Pan polską telewizję i czyta Pan polskie gazety?
- Oglądam, ale najbardziej lubię, gdy filmy mają angielską ścieżkę dźwiękową. To mi ułatwia zrozumienie. Czytam też polską prasę. 80 procent jest dla mnie zrozumiałe.
- Czy jest Pan żonaty?
- Jeszcze nie, ale w grudniu pobierzemy się z Moniką.
- Jest Polką?
- Nie. Jest z Zimbabwe i obecnie tam przebywa.
- Gdzie weźmiecie ślub?
- W Zimbabwe.
- Jak wyglądają wesela w Afryce?
- Podobnie jak w Polsce. Wszyscy się doskonale bawią, ale mniej piją.
- Podoba się Panu Polska?
- O tak, to piękny kraj. Szczególnie gdy jest piękna pogoda...
- A Warszawa?
- Wcześniej byłem tu kilkakrotnie. Teraz mam więcej czasu, aby się jej bliżej przyjrzeć. Często spaceruję z kolegą po centrum, ubóstwiam Stare Miasto, warszawskie restauracje. Często chodzę do kina. Jest tu po prostu fajnie.
- Chodzi Pan na dyskoteki?
- Niech Bóg broni.
Rozmawiał Maciej Rowiński
Wywiad
W Zimbabwe mniej piją
wtorek, 9 września 2003 08:59
Dickson Chotoźródło: Życie Warszawy