REKLAMA

Czyte(L)nia

Biblioteka legionisty: Klub Miliarderów

Bodziach, źródło: Legionisci.com

Przed dwoma laty na polskim rynku wydawniczym ukazała się jedna z książek Jamesa Montague - pierwsza przetłumaczona na język polski. "Klub Miliarderów. Jak bogacze ukradli nam piłkę nożną" - pod takim tytułem wydana została książka, w której opisane zostały przeróżne przypadki klubów sportowych i ich właścicieli (czasem niedoszłych), którzy wykorzystywali kluby do bogacenia się lub też zdobywania władzy.

Montague opisuje m.in. jak rosyjscy oligarchowie inwestowali w kluby z Anglii. Sporo miejsca poświęcono Romanowi Abramowiczowi, a także temu, dlaczego zdecydował się na inwestycję w Chelsea. Biznes i polityka w Rosji idą w parze, a pieniądze zdobywane często w nieuczciwy sposób, następnie pompowane były w kluby piłkarskie. Sporo miejsca poświęcono również inwestycjom Azjatów. Zarówno w kluby z "topu", jak i te znaczące znacznie mniej pod względem sportowym w Europie. Dowiadujemy się m.in. jak jeden z Chińczyków wykupił akcje ADO Den Haag, a także jakie perypetie miały miejsce w związku z tym w kolejnych miesiącach po przejęciu akcji.

"Gdy Mark van der Kallen uratował w 2007 roku zespół z Hagi przed bankructwem, samorząd miejski nalegał, by - biorąc pod uwagę olbrzymi wkład miasta w stadion - mieć ostatnie słowo w kwestii tego, kiedy i czy w ogóle ADO zostanie sprzedane. Van der Kallen zgodził się, a później sam pomógł w stworzeniu nowego statutu regulującego zasady potencjalnej zmiany właściciela. Wieczorem w dniu poprzedzającym głosowanie nad nowymi przepisami do magistratu dostarczono skomplikowany, 40-stronicowy dokument. Oczywiście było już zbyt mało czasu, by wszystko dokładnie przeanalizować, i ostatecznie akt został przegłosowany" - czytamy w jednym z rozdziałów.

Poznajemy także inną historię dotyczącą klubu z Hagi, a mianowicie odnoszącą się do jednego z kibiców tego klubu, który po jednym z meczów trafił do więzienia, a po latach został akcjonariuszem klubu. "(...) Zarabianie jest tym, co van Zwedenowi udawało się w ostatnich latach wyśmienicie. Gdy był jeszcze młodzieńcem, w latach osiemdziesiątych, prawie zmarnował sobie życie, zadając się z niesławnymi chuliganami Den Haag. Aresztowano go w 1984 roku po wyjątkowo brutalnym meczu pomiędzy ADO i Ajaxem na starym stadionie Zuiderpark, podczas którego materiał wybuchowy wrzucony do sektora gości ranił kilku fanów przyjezdnej drużyny. Mój rozmówca odsiedział swoje w więzieniu za przestępstwo, którego, jak zaznacza, nie popełnił. - Nie byłem aniołkiem, ale widziałem kto to rzucił - jakiś Chińczyk, czy Koreańczyk, jak sądzę. (...) Kamery ochrony zlokalizowały go w tamtym miejscu i trafił do zakładu na 8 miesięcy. - Spoglądałem przez maleńkie okienko mojej celi i co mogłem dostrzec? Stadion Ajaksu! Urządziłem strajk głodowy" - czytamy w jednym z rozdziałów.

Odnośnie wspomnianego van Zwedena, który ma swój sklep z tapetami w Holandii, dowiadujemy się również, jak zainwestował w Swansea. "(...) Ostatecznie pozwoliło mu to zarobić tyle pieniędzy, że sam mógł przedzierzgnąć się w sponsora ukochanego klubu z rodzinnego miasta. Majątek umożliwił także w 2001 roku zakup udziałów w Swansea City za jedyne 50 tys. funtów. Drużyna była wtedy jeszcze na czwartym szczeblu angielskich rozgrywek piłkarskich, zagrożona zarówno bankructwem, jak i spadkiem jeszcze niżej. (...) Holender nabył 5 procent akcji zespołu. By zebrać potrzebne pieniądze, van Zweden zastawił swój dom, nie mówiąc o tym fakcie żonie. - Gdy się dowiedziała, zadzwoniła do mnie wkurzona (...) Van Zweden uważa, że część sukcesu popularnych 'Łabędzi' tkwiła w ich strukturze właścicielskiej, w której 21 procent akcji klubu należało do stowarzyszenia kibiców. Tego typu kibicowska własność nie oznaczała już amatorszczyzny albo jedynie utrzymywania się na powierzchni w niższych ligach" - czytamy.

Sporo miejsca poświęcono nie tylko piłce nożnej, jak wskazuje na to podtytuł książki. Autor pisze także o Ameryce i m.in. klubach NFL, które przenosiły swoje drużyny z miasta do miasta. Właściciele klubów wcale nie byli bogaczami, ale potrafili podpisać takie umowy, przez które kluby dotychczas przynoszące niemałe zyski, niemające żadnych problemów finansowych, stawały się zadłużone na olbrzymie kwoty, zaś "biznesmeni" wyciągali z nich pieniądze. Zresztą podobnych praktyk próbowano dopuszczać się swego czasu również w angielskiej Premier League. O przenosinach z miasta do miasta w USA i wymuszeniach podatkowych względem mieszkańców na budowę nowych stadionów - o tym również dość szczegółowo przeczytamy w ciekawej książce "Klub Miliarderów".

Tytuł: Klub Miliarderów. Jak bogacze ukradli nam piłkę nożną (oryg. The Billionaires Club. The unstoppable rise of football's super-rich owners)
Autor: James Montague
Tłumaczenie: Jakub Janik
Wydawnictwo: Znak Horyzont
Rok wydania: 2018 (oryg. 2017)
Liczba stron: 334

Więcej recenzji książek w dziale Biblioteka legionisty.


REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

+dodaj komentarz
Czwarty Pasek Na Dresie - 27.01.2021 / 13:09, *.chello.pl

Mecze w stylu grudniowy ze stalą pokazują, że u buk'ów też pierze się szmal. Lub po prostu zarabia większy. Niż na boisku.

odpowiedz
L - 27.01.2021 / 10:59, *.tpnet.pl

Po samym tytule myślałem, że to książka o handlowaniu meczami w latach 90 hehe ;)

odpowiedz
edd - 27.01.2021 / 10:48, *.plus.pl

Może być ciekawa

odpowiedz
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2021 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.