REKLAMA

Czyte(L)nia

Biblioteka legionisty: Kibice w polityce w latach 2004-2016

Bodziach, źródło: Legionisci.com

W 2016 roku na rynku ukazała się kolejna książka napisana przez kibica Legii, "Jantycha", zatytułowana "Kibice w polityce, lata 2004-2016". W tej przeszło 200-stronicowej publikacji znajdujemy sporo o kibicach Legii, głównie o konfliktach legionistów z działaczami, co przedstawione zostało w chronologiczny sposób.

"Fanatyzm piłkarski można kontrolować, ma swoje ramy i można na nim nieźle zarobić. Poza tym, ta skrajna nietolerancja wobec innych poglądów, kieruje się przeciwko innym fanatykom piłkarskim, a więc wszystko pozostaje wewnątrz środowiska. (...) W warunkach polskich akcję 'dokręcania śruby' wobec kibiców zastosowano w trybie ekspresowym, a przeprowadzono ją brutalnie i niezbyt finezyjnie, co spowodowało silny opór fanatyków i skutek odwrotny od zamierzonego. Fani piłkarscy wykształcili mechanizm obronny mający ich chronić, spójny system umożliwiający zachowanie jedności, na tyle atrakcyjny, że został przejęty przez zbuntowane środowiska, głównie młodzieżowe, również spoza grup kibicowskich" - czytamy we wstępie do publikacji.

Na pierwszych stronach znajdziemy informacje nt. początków ruchu kibicowskiego w Polsce w roku 1971. Następnie autor opisuje ruch kibicowski na Legii do 2004 roku. "W latach 60. Legia posiada jeden z najnowocześniejszych w Polsce stadionów, który jako nieliczny ma oświetlenie elektryczne. (...) W połowie lat 70. na Legii dzieje się coś przedziwnego. Drużyna gra coraz gorzej, a z sezonu na sezon frekwencja na jej meczach rośnie. Nowi kibice trafiają na stadion Legii dla atmosfery. Chodzi o wspólne przeżywanie emocji, a nie podziwianie finezyjnych strzałów lub udanych dryblingów piłkarzy. Ważna jest również przynależność do grupy. Kibice Legii mają wówczas świadomość, że dopiero zaczynają budować historię Legii, poprzez coraz liczniejsze wyjazdy, lepszy doping i większe flagi. Kibice Legii jeżdżąc w barwach na wszystkie mecze wyjazdowe, są rozpoznawalni i na większości stadionów spotykają się z wrogim przyjęciem miejscowych, z którymi często muszą walczyć" - pisze autor.

Sporo miejsca poświęcono wejściu do Legii Grupy ITI, co miało miejsce w 2004 roku. W osobnym rozdziale zamieszczona została geneza i charakterystyka koncernu ITI. Następnie autor opisuje pierwszą "potyczkę" ITI z kibicami Legii na jesieni 2004 roku. W dalszej części przytoczona została geneza Gazety Wyborczej, a następnie jej antykibolskiego podejścia.

Na kolejnych stronach autor stara się chronologicznie przedstawiać problemy kibiców w Polsce, w tym drugą potyczkę kibiców Legii z ITI. Opisane są także kolejne rozmowy kibiców z zarządem klubu, a także następne nieporozumienia, które skutkowały stosownymi transparentami na prezentacji drużyny przed rundą wiosenną 2007 roku oraz protestem Żylety na pierwszym spotkaniu rundy rewanżowej. "Konflikt pomiędzy SKLW a Zarządem Legii narasta, ale żadna ze stron nie jest zainteresowana w jego roznieceniu, bo ważą się losy nowego stadionu Legii i w tej sytuacji współdziałanie SKLW z Zarządem jest niezbędne" - czytamy. Następnie przypomniano pamiętny mecz w Wilnie, który rozpoczął prawdziwą wojnę kibiców z ITI. Nie zabrakło oczywiście historii pamiętnego spotkania Pucharu Ligi znanego jako "Widelec 741". W opowieść autor wplata powstanie OZSK, jak również ówczesną sytuację np. na trybunach w Poznaniu, gdzie współpraca działaczy z fanami przebiegała zupełnie inaczej niż przy Łazienkowskiej.

O problemach Lecha, jak i Jagiellonii, przeczytamy na kolejnych stronach książki. Szczególnie, gdy politycy ruszyli z ofensywą antykibolską przed Euro 2012. "Po przerwie wakacyjnej medialna kampania przeciwko kibicom jest kontynuowana. Najpierw media głównego nurtu zawstydzają policję, zapewne, by pobudzić ją do działań. Donoszą, że mieszkańcy Nikiszowca (Katowice) zawiadomili policję, że kibice Ruchu Chorzów chcą namalować gigantyczne graffiti na murach zabytkowych familoków. (...) Policja, pod wpływem doniesień prasowych, budzi się z wakacyjnego snu i zatrzymuje nieformalnego przywódcę kibiców Motoru 'Groszka', który prowadzi sklep z pamiątkami. Miał on na meczu ze Stalą Stalowa Wola pluć w twarz pracownicy firmy ochroniarskiej i uderzyć w kask innego ochroniarza. Ale nie wszystko w wojnie z kibicami idzie jak trzeba. Prokurator w Poznaniu umarza sprawę przeciwko kibicom Lecha, gdyż stwierdza, że zapis z monitoringu z finału Pucharu Polski, nie jest wystarczającym dowodem, w sytuacji, gdy podejrzani wyparli się udziału w awanturze. Na to reaguje Minister Sprawiedliwości Kwiatkowski, który stwierdza, że jest oburzony decyzją prokuratury" - czytamy w książce, która opisuje problemy kibiców w Polsce do 2014 roku włącznie. Dowiadujemy się też m.in. o problemach legionistów z UEFA, która nakładała na nasz klub kary za kolejne oprawy.

Sytuację w opisywanym okresie czasu dzisiaj wielu z nas pamięta doskonale. Wydaje się, że spisanie tych wszystkich faktów i problemów dotyczących grup kibicowskich w Polsce z działaczami oraz władzą będzie jeszcze bardziej doceniane po latach.

Tytuł: Kibice w polityce w latach 2004-2016
Autor: Jantych
Wydawnictwo: PZI Softena
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 224

Więcej recenzji książek w dziale Biblioteka legionisty.


REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

+dodaj komentarz
Alan - 02.03.2021 / 11:20, *.t-mobile.pl

Temat bardzo złożony w którym obie strony mają sobie wiele do zarzucenia bo z jednej strony to co chciało zrobić ITI a wiec mówiąc w skrócie wprowadzić teatr na trybuny wrzucając wszystkich kibicow do jednego worka a z drugiej kibice ktorzy sami swoją postawa poprzez burdy i zamykanie stadionów dostarczyli pretekstów, przecież znamy przykłady z życia gdzie kibole w klubach mieli wielka wladze i do czego to doprowadziło? Kraków, Bydgoszcz te przykłady zna całą Polska.
Dodam jeszcze sytuacje w której politycy pewnej partii reczyli za kibiców w czasach juz późniejszych po ITI, a czasach 'Donald maTole' a odpowiedź ze strony kibiców byla kilka lat później i oprawa w której Ci sami politycy zostali przedstawieni jako świnie, ta sytuacja pokazuje jakie to wszystko jest zagmatwane i nietrzymające się kupy.

odpowiedz
ding - 02.03.2021 / 15:44, *.chello.pl

@Alan: Bo felietonista "Gazety Polskiej" zorientował się, że nie jest wyklęty, tylko marionetką.

odpowiedz
3210start - 02.03.2021 / 17:58, *.129.27

@Alan: We wspomnianej przez Ciebie Bydgoszczy to kibice raczej w różnych latach ratowali klub przed całkowitym upadkiem (do czego doprowadzały działania właściciela, lub działaczy klubowych) i zaczynając od najniższych klas rozrywkowych kontynuowali tradycje WKS-u. Mimo tego, że Legii z Zawiszakami "nie po drodze" , to trzeba im przyznać, że to oni ciągną ten klub za uszy w górę i chronią przed całkowitym upadkiem.

odpowiedz
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2021 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.