- We wtorkowym meczu pucharowym z Górnikiem w Zabrzu zdecydował się Pan na ustawienie z poprzedniego sezonu z trzema obrońcami...
Dariusz Kubicki: Wobec kontuzji Tomasza Jarzębowskiego i Wojciecha Szali niejako zostałem zmuszony do ustawienia 1-3-5-2. Choć zdało ono egzamin, wcale nie jest powiedziane, że takim systemem zagramy w piątek przeciwko Wiśle Kraków. Ale po raz kolejny podkreślam, że grają zawodnicy, nie system.
- Tomasz Jarzębowski będzie pauzował minimum trzy tygodnie. Czy Wojciech Szala ma szansę gry przeciwko Wiśle?
- Wojtek wznowił w środę treningi i będzie mógł być brany pod uwagę w piątkowym spotkaniu. Ale ostateczną decyzję podejmę w czwartek. Jak na razie wszystko idzie jednak w dobrym kierunku.
- Czy wyśmienicie grający ostatnio Dickson Choto na stałe zajmie miejsce w defensywie u boku Jacka Zielińskiego?
- Dickson jest młodym zawodnikiem i spodziewam się u niego wahań formy. Aczkolwiek wprowadził się do zespołu bardzo dobrze i mocno liczę na niego. Na środku obrony jest ogromna rywalizacja, szczególnie przy grze dwoma stoperami. Mam do dyspozycji trzech wysokiej klasy graczy: Zielińskiego, Marka Jóźwiaka i wspomnianego Choto. Mam więc w meczu z Wisłą pole do manewru.
- Mając zwycięstwo w kieszeni, bo prowadziliście z Górnikiem 2:0, mógł Pan w ostatnich dziesięciu minutach dać odpocząć Markowi Saganowskiemu.
- Marek zasłużył swoją postawą w meczu na strzelenie bramki i chciałem, aby to uczynił. Poza tym jest on tak wspaniale przygotowany, że nie obawiam się o jego siły w meczu przeciwko Wiśle. Może grać co trzy, cztery dni, a i tak niczego nie traci na motoryce, dynamice i wydolności.
- W meczach ligowych broni Artur Boruc, w spotkaniach pucharowych zaś daje Pan szansę Andrzejowi Krzyształowiczowi. Czy to się zmieni?
- Niczego takiego nigdy nie zakładałem. Swoją postawą w spotkaniach sparingowych we Francji oraz zaangażowaniem na treningach Krzyształowicz zasłużył na szansę występu w barwach Legii. Grał w poprzednim meczu pucharowym przeciwko Tłokom w Gorzycach, a we wtorek w Zabrzu również potwierdził, że można na tego doświadczonego bramkarza liczyć w każdej sytuacji. Dlatego wystawiam go do składu, bo w razie czego, odpukać, może zastąpić bez problemu w bramce Boruca. Numerem jeden w Legii jest obecnie Artur i to on zagra przeciwko Wiśle, ale rywalizacja na tej pozycji z Andrzejem może tylko obu wyjść na dobre.
- Jak będą przebiegały przygotowania do meczu z mistrzem Polski?
- W środę piłkarze, którzy grali przez cały bądź większość meczu w Zabrzu, mieli rozruch oraz odnowę biologiczną. Pozostali zaś odbyli zajęcia uzupełniające. W czwartek o godzinie 10 czeka zawodników trening, a przed południem, w dniu meczu, rozruch.
- O szlagierze jesieni mówi Pan jakoś beznamiętnie.
- Bo jest to dla nas mecz jak każdy inny, o ligowe punkty, który chcemy wygrać. Może tylko piłkarze będą bardziej zmobilizowani, bo wybiegną przeciwko mistrzom Polski, którym będą chcieli na pewno coś udowodnić. Spotkanie wzbudza więcej emocji tylko u kibiców i dziennikarzy.
- Stanie Pan oko w oko z Henrykiem Kasperczakiem, który jest uważany obecnie za najlepszego szkoleniowca w Polsce.
- Henryk Kasperczak pracuje już bardzo długo w zawodzie trenera, ma za sobą ogromne sukcesy, więc nawet zwycięstwo Legii nie będzie udowodnieniem, że jestem lepszym szkoleniowcem od niego. Ja mogę się od trenera Kasperczaka jeszcze dużo nauczyć.
- W razie potknięcia Pawła Janasa za miesiąc na Węgrzech zwycięzca meczu Legia ? Wisła może być kolejnym selekcjonerem reprezentacji?
- Nie sądzę. PZPN jest zainteresowany tym, żeby kadrę poprowadził Henryk Kasperczak, a ja dopiero stawiam pierwsze kroki na ligowych boiskach.
Rozmawiał Maciej Rowiński
Wywiad
Uczyć się od Kasperczaka
czwartek, 18 września 2003 08:43
Dariusz Kubickiźródło: Życie Warszawy