Martins Ekwueme podpisał kontrakt z krakowską Wisłą, choć nie mógł tego zrobić. Ma bowiem ważny do 2006 roku kontrakt z Legią. W dokumentach klubu z Łazienkowskiej znajduje się umowa o definitywnym transferze Ekwueme z nigeryjskiego klubu Dragon do Legii. Pisma o rozwiązaniu kontraktu nie ma.
"Nie może go być, bo Martins kontraktu z nami nie zerwał. Jesteśmy więc ciekawi w jaki sposób trafił do Wisły" - - powiedział menedżer klubu Janusz Olędzki.
Prezes Bogdan Basałaj był bardzo zaskoczony, gdy dowiedział się o istnieniu umowy Ekwueme z Legią: "My jesteśmy porządku. Wypożyczylismy piłkarza i mamy na to zgodę PZPN. Jeśli wcześniej były nieprawidłowości, to związek musi je sam wyjaśnić. Wisła nie ma z nim nic wspólnego." - powiedział.
Zdaniem dyrektora departamentu rozgrywek w PZPN, Marcina Stefańskiego, krakowski klub jest w tej sprawie poza wszelkimi podejrzeniami. "Wisła zgodnie z przepisami dostarczyła wszystkie dokumenty i na ich podstawie mogliśmy jej potwierdzić piłkarza. Nieprawidłowości, jak widzę z dokumentu przedstawionego przez "Super Express", pojawiły się przy transferze Ekwueme z Polonii Warszawa do Sigmy Ołomuniec. Działacze z Konwiktorskiej nie mieli prawa sprzedać go do Czech. Zataili fakt istnienia ważnej umowy zawodnika z Legią. Będziemy musieli się teraz zająć tą sprawą. Sprawdzimy dokumenty i dopiero podejmiemy decyzję w tej sprawie".
Jeśli PZPN potwierdzi nieprawidłowości przy dokonywaniu transferu Martinsa Ekwueme, działaczom Polonii oraz Jeziorka grozi dyskwalifikacja. Podobną karę za podpisanie umów z dwoma klubami może otrzymać również piłkarz.
Zamieszanie wokół Ekwueme
czwartek, 18 września 2003 10:48
źródło: Super Express