Robert Błoński: Nie może Pan doczekać się meczu z Wisłą?
Łukasz Surma: Bardzo chcę go wygrać. Mamy już trzy punkty straty do Wisły. Gdyby się nie udało, to po zmniejszeniu ligi może nam nie starczyć sezonu na odrobienie dystansu. To bardzo prestiżowe spotkanie, mecze Legii z Wisłą zawsze były ciekawe. Zawodnicy obu klubów mobilizują się przynajmniej podwójnie.
Pan pochodzi z Krakowa, grał kiedyś w Wiśle...
- Tak, ale przeciwko Wiśle zagrałem już chyba z dziesięć meczów. Przyzwyczaiłem się. Kiedy jadę do Krakowa, jakoś bardziej przeżywam tę konfrontację. A w Warszawie myślę tylko o Legii, żeby wygrała.
Lubi Pan grać przeciwko Wiśle?
- Różnie z tym bywa. Ostatnio, pod Wawelem przegraliśmy 1:2. Ale mnie grało się dobrze. Mam nadzieję, że teraz będzie tak samo, ale wynik odwrotny. 2:1 dla nas. Obyśmy tylko fizycznie doszli do siebie, bo wbrew opiniom mecz w Zabrzu kosztował nas trochę zdrowia.
Czy jakiś mecz przeciwko zespołowi z Krakowa szczególnie utkwił Panu w pamięci?
- Parę lat temu w Chorzowie wygraliśmy 2:1. A ja, w 90. minucie, strzeliłem zwycięskiego gola dla Ruchu. Wtedy, można powiedzieć, ostatecznie wyżyłem się na Wiśle, wyładowałem na niej złość, jaką miałem. Zrobiłem parę gestów, coś pokrzyczałem i... teraz mi przeszło. Uznałem, że już jej odpłaciłem za to, jak mnie potraktowała.
Jaka jest w tym sezonie drużyna z Krakowa?
- Na pewno słabsza kadrowo. Nowi zawodnicy, zastępcy Uche i Kosowskiego muszą jeszcze się "dotrzeć".
A jaka jest Pana opinia o Mirosławie Szymkowiaku?
- To najlepszy polski środkowy pomocnik. Lepszy ode mnie, choćby dlatego, że gra w kadrze. Jego chyba najmocniejszą stroną są prostopadłe podania do Maćka Żurawskiego. Zawsze znajdzie lukę i tam zagra. Poza tym ma bardzo mocny, precyzyjny strzał. Ja jestem zawodnikiem trochę innym niż Mirek, mam inne walory. Gra w środku będzie kluczem do sukcesu.
W tym sezonie gole strzelili już Vuković, Kiełbowicz i Sokołowski I. A więc trzech z czterech podstawowych pomocników Legii. Kiedy bramkę zdobędzie czwarty?
- Spokojnie sobie na nią czekam. I na pewno się doczekam. W poprzednim sezonie zdobyłem ich trzy, teraz nie chcę być gorszy. Ale mniej uczestniczę w akcjach ofensywnych, częściej pomagam kolegom w defensywie. Mam mniej okazji, choć w meczu z Polonią to ode mnie zaczęła się akcja, po której zdobyliśmy bramkę, a w spotkaniu z Lechem miałem asystę.
Rzadko Legia gra mecz, na który dwa dni przed nim brakuje biletów.
- Strasznie się cieszę. Z Lechem też było mnóstwo ludzi, a oprawa fantastyczna. Jeśli teraz ma być jeszcze lepiej, to... aż nie mogę sobie wyobrazić, co się wydarzy. Tym bardziej zależeć nam będzie na zwycięstwie.
Rozmawiał Robert Błoński
Wywiad
Czekam na gola
czwartek, 18 września 2003 18:59
Łukasz Surmaźródło: Gazeta Wyborcza