- Jest Pan zaskoczony tak wysoki zwycięstwem?
Aleksandar Vuković: Nie spodziewałem się tak wysokiej wygranej, ale w nią wierzyłem. My umiemy grać i wygrywać z dobrymi drużynami.
- Znowu, jak z Polonią, strzelił Pan gola.
- Piłka mnie szuka, a ja jej daję szansę. Tak było w derby.
- Który gol ważniejszy? Dziś czy w meczu z zespołem z Konwiktorskiej?
- Nie ma ważniejszej bramki niż ta w meczu z Polonią. Od niej to wszystko się zaczęło. Nasze wygrywanie, bo uwierzyliśmy w siebie, we własne możliwości. Zaczęliśmy grać jak powinniśmy. Coś w nas wtedy pękło, przełamaliśmy się.
- Wisła, w minutę, dostała lekcję serbskiego. Najpierw Pan strzelił gola, za chwilę Stanko Svitlica...
- Oj, chyba w Krakowie nie lubią Serbów. Nie mają do nas szczęścia. Nie mówię tylko o mnie czy Stanko. Ale także o Stankoviciu i Mihajloviciu z Lazio; Jestroviciu z Anderlechtu... No, gdyby nie Serbowie, Wisła grałaby w Lidze Mistrzów.
- Co Pan powie o atmosferze?
- Po meczu z Lechem myślałem, że lepiej być nie może. Może. To nam dodało skrzydeł. Strasznie harowaliśmy. Powiem szczerze, że przed końcem pierwszej połowy pomyślałem: ?Będzie strasznie ciężko ich pokonać?. Ale jednak złamaliśmy opór Wisły. Także dzięki kibicom. Teraz jednak musimy się od niej nauczyć wygrywać ze słabszymi zespołami, by nie tracić punktów z Polkowicami czy Łęczną. Z mocnymi umiemy grać.
- Ustawienie 3-5-2 zdało egzamin.
- Ja panu powiem, że grając tak jak dziś, nieważne jak by nas trener ustawił. Wygralibyśmy i w 4-4-2. Zgadzam się z tym, co mówił trener. Grają piłkarze, nie ustawienie. Wisła pozwoliła nam grać w środku, oddała pole, wykorzystaliśmy to. Za wszystko niech świadczy fakt, że to ja, Jacek i Łukasz strzeliliśmy dziś bramki. Ja też - gdybym był trenerem - zagrałbym z Wisłą w ustawieniu 3-5-2. Już nie są tak groźni na bokach jak kiedyś. O wszystkim decydują podania Szymkowiaka do Żurawskiego ze środka pomocy. My wytrąciliśmy Wiśle jej najgroźniejszą broń.
- Jest Pan zmęczony?
- Nie. Zwycięstwo dodało mi skrzydeł. Jestem szczęśliwy, tak uradowany, że mógłbym zagrać jeszcze jedno spotkanie...
- Czyli przeszedł Pan obok meczu?
- (śmiech) Nie. Po spotkaniu w Polkowicach, gdzie wszyscy mieli do mnie pretensje, nie miałem siły chodzić. Jak się dobrze zagra, to chce się żyć.
- Rozczarowała Pana Wisła?
- Dziś? Nie. Rozczarowała to mnie w meczach z Anderlechtem. W Jugosławii wszyscy moi kumple mówili, że awansuje do Champions League. Pomylili się. Ja też. Widać brak Uche i Cantoro.
- A Kosowskiego nie?
- Brasilia jest niezły. Gdyby z prawej strony mieli takiego piłkarza, nie byłoby tak kiepsko.
- Kamil Kosowski powiedział przed meczem, że "Legia topi się w ligowej szarzyźnie".
- On zawsze się dziwnie wypowiadał. A Legię powinien szanować, bo Wisła na Łazienkowskiej nie wygrała od dawna i kto wie, kiedy jej się znowu uda. Ja tu grałem z nią cztery razy i zawsze wygrywaliśmy. Należy nam się szacunek, tak jak my szanujemy Wisłę.
- Popełniła Legia jakieś błędy?
- Błędy? Nie zauważyłem.
Rozmawiał Robert Błoński
Wywiad
Błędy? Nie widziałem
sobota, 20 września 2003 09:58
Aleksandar Vukovićźródło: Gazeta Wyborcza