Z trybun wyglądało na to, że nie zasłużył Pan na pierwszą żółtą kartkę.
Jacek Zieliński: Bo tak było. Zrobiłem wślizg, ale to był pusty przebieg. Nie dotknąłem ani rywala, ani piłki. Nie mieliśmy kontaktu. Kiedy sędzia wyjął kartkę, odechciało mi się wszystkiego. Wiedziałem już, że nie zagram z Amicą. Zdenerwowałem się i "kable" miałem już do końca meczu.
A druga żółta kartka?
- Faulowałem.
Spodziewał się Pan takiego meczu?
- Tak. To nie przypadek, że Korona wyeliminowała Odrę, Ruch Chorzów i Łęczną. U siebie są naprawdę groźni i nikt nie liczył, że tu będzie łatwo. Ale okazji mieliśmy sporo, powinniśmy zdobyć więcej bramek, ale znowu zawiodła skuteczność. Korona okazji nie stworzyła za wiele, a gol padł przypadkowo. No, ale remis bramkowy nie jest taki zły.
Dlaczego już po raz czwarty w tym sezonie piłkarz Legii wylatuje z boiska?
- To znaczy, że gramy z ogromnym zaangażowaniem. Agresywniej niż zwykle. I to wcale nie jest złe. Ja tylko nie wiem, ile z tych kartek było pokazanych słusznie. Jednak dostajemy je nie za brutalną grę czy chamstwo, ale po prostu w ferworze walki. To nie świadczy źle o zespole.
Znowu czerwona kartka i... znowu gol strzelony w osłabieniu. Zdążył Pan wejść do szatni, czy jeszcze zobaczył bramkę Vukovicia?
- Ledwo zamknąłem drzwi. Pomyślałem sobie, że zaraz koledzy strzelą następnego gola. To też w naszym stylu. I okazja była. Kiedy zaczynamy grać w dziesiątkę, rywal trochę się rozluźnia, myśli, że będzie mu łatwiej. My to wykorzystujemy. Cieszy mnie także to, że nawet w osłabieniu potrafimy grać atakiem pozycyjnym. A to wcześniej było naszym problemem. Teraz zrobiliśmy postęp w tym elemencie.
Po tym bramkowym remisie to Legia jest faworytem do awansu?
- Tak. Ale do rewanżu musimy podejść poważnie. W ubiegłym sezonie odpadliśmy po porażce z Radomskiem u siebie. Też myśleliśmy, że łatwo awansujemy. A Kolporter to wcale nie taka słaba drużyna. Dla mnie zagrała na takim samym poziomie jak pierwszoligowe Polkowice.
Rozmawiał Robert Błoński
Wywiad
Kartki nie było
środa, 1 października 2003 07:17
Jacek Zielińskiźródło: Gazeta Wyborcza