Dzisiejszy mecz na szczycie polskiej ekstraklasy będzie szczególny dla dwóch piłkarzy Amiki, którzy wiele lat temu grali w Legii, a teraz - choć nie pierwszy raz-wystąpią przeciwko niej. 27-letni Grzegorz Szamotulski spędził w Warszawie pięć lat, Paweł Skrzypek niewiele mniej. Teraz to także dzięki nim Amica jest liderem.
Rzeczywiście to dla was szczególny mecz?
Grzegorz Szamotulski: Kiedyś się więcej o tym myślało, ale wiadomo, że zawsze adrenalina rośnie.
Paweł Skrzypek: Dla nas obu to jest tak samo ważny mecz. Obaj zostawiliśmy tu sporo zdrowia.
Zwłaszcza ty sporo zostawiłeś.
Skrzypek: No tak, ja szczególnie. Każdy wie, jak z moimi kontuzjami było.
Lepiej się gra, czując sentyment do klubu, czy gorzej?
Szamotulski: Na Legii zawsze gra się dobrze.
Skrzypek: Widzieliśmy mecz z Wisłą, gdy na trybunach był komplet. Teraz też pewnie będzie, bo jesteśmy liderem. Ta atmosfera, którą ja i Grzesiek dobrze znamy, na pewno wyzwoli w nas szczególne siły.
Dla was to powinna być normalka, a szczególne siły Legia powinna wyzwalać w tych, którzy grania przy takiej atmosferze nie poznali.
Szamotulski: Wyzwala u wszystkich. We Wronkach nie ma w ogóle atmosfery i wolę grać na wyjazdach niż przy pustych trybunach na naszym stadionie.
Ty też Paweł wolisz grać na wyjazdach?
Szamotulski: Skrzypa boi się mówić (śmiech).
Skrzypek: Wiadomo, we Wronkach jest jak jest.
Kiedy przyjeżdżacie do Warszawy, myślicie tylko o meczu, czy też odwiedzacie znajomych?
Skrzypek: Spotykam się na kawce ze znajomymi.
Szamotulski: A ja się zwalniam u trenera, żeby zobaczyć, czy dom stoi.
Grzesiek właśnie kupił gazety. Na stole leży Nasza Legia.
Szamotulski: Trzeba coś normalnego poczytać. Wcześniej byliśmy na zgrupowaniu w miejscu, gdzie nie było nic. Nawet gazet.
Paweł zamiast gazet kupił batoniki.
Skrzypek: Wszystko przeczytałem do południa. A Naszą Legię pożyczę od Grzegorza. Jak byłem piłkarzem Legii, to czytałem zawsze.
Mówi się, że nie macie szans na Legii, bo Grzesiek gra w bramce, a Paweł w obronie.
Szamotulski: Mówi się... Zawsze tu graliśmy dobre mecze.
Ostatnio przyjmowałeś cztery bramki co mecz.
Szamotulski: No tak, trzeba zmiejszyć dawkę! Musimy podtrzymać passę. Tyle dobrych spotkań mamy za sobą, nie można tego jednym głupim meczem popsuć.
Skrzypek: Mamy za sobą siedem kolejek. Szacunek musi być i dla nas, i dla Legii. Legia będzie chciała zniwelować naszą przewagę punktową. Natomiast jeśli uda nam się nie przegrać, pozwoli to nam - Mecz z Legią nie jest jakimś tam głupim meczem.
Jakie wydarzenie z Legii wspominacie najczęściej?
Skrzypek: Wicemistrzostwo Polski.
Szamotulski: Wypominam trenerowi Czyżniewskiemu, który wtedy sędziował, że mu się w 85 minucie getra w majty weszła, odniósł kontuzję i potem tylko Widzew strzelał gole. Teraz już mu trochę odpuściłem, ale na początku trochę z niego żartowałem.
Sprzeczacie się o to, kto dla Legii zrobił więcej?
Szamotulski: Nie no, przecież zdecydowanie ja! Ja to grałem w Legii, a Skrzypa był w Legii (śmiech)!
Skrzypek: To żarty, chociaż przez trzy i pół roku nie nagrałem się za dużo z powodu kontuzji. Tylko pierwsza runda była naprawdę dobra w moim wykonaniu. Tamten okres najmilej wspominam.
Zachowujecie się spokojnie. Jesteście pewni siebie przed meczem z Legią?
Szamotulski: Mamy srać w gacie? Może być każdy wynik. My nie przyjechaliśmy się bronić. Nie tak jak inne zespoły, co tylko staną w szesnastce i wybijają w trybuny. Trzeba się jakoś zaprezentować.
Skrzypek: Znamy swoją wartość. Górnik Łęczna zremisował na Łazienkowskiej, a my nie czujemy się gorsi od Górnika Łęczna. Legia zagra w trochę osłabionym składzie, bez Jacka Magiera, Tomka Jarzębowskiego, Jacka Zielińskiego.
Który z was ma więcej kolegów w obecnej Legii?
Szamotulski: Zielek, Jarza, Wróbel, kto tam jeszcze? Siedziałem na ławce, jak Jóźwiak grał.
Skrzypek: Sokołowski.
Co będzie się działo tuż przed meczem?
Szamotulski: Będę musiał mobilizować chłopaków. Ja ze Skrzypą musimy ich i siebie mobilizować.
Chcielibyście wrócić do Legii?
Skrzypek: To nierealne. Kończy mi się w tym roku kontrakt, mam 33 lata. A wszystko zmierza do odmładzania składów.
Szamotulski: Skrzypa, jak będziesz stary i będziesz dobry, to cię będą chcieli, a jak będziesz młody i będziesz rzeźbił, to cię nikt cię nie zechce. W czerwcu kończy mi się kontrakt. Co ma być, to będzie. Dla Legii mam kolosalny sentyment.
Rozmawiał: Krzysztof Stanowski