Dariusz Mioduski - fot. Woytek / Legionisci.com

Wywiad z prezesem

Mioduski: Po awansie do Ligi Europy budżet się zepnie

Fumen, źródło: Legionisci.com

Ostatnie tygodnie były intensywne dla Legii na wielu frontach. Po trzech sezonach przerwy, warszawski klub awansował do europejskich pucharów. Dodatkowo działacze z Łazienkowskiej byli aktywni podczas okienka transferowego. Nowi gracze oraz sztab szkoleniowy dają nadzieję na lepszą przyszłość. I właśnie o przyszłości poszczególnych zawodników, trenera i przede wszystkim Legii Warszawa jako klubu, podczas spotkania z dziennikarzami porozmawialiśmy z prezesem Dariuszem Mioduskim. Zapraszamy do lektury.

Zacznijmy od świeżej sprawy, czyli od meczu ze Śląskiem Wrocław.
Dariusz Mioduski: Jeżeli chodzi o aspekt sportowy, to zgodzę się z trenerem. Powinniśmy strzelać więcej bramek, żeby takie sytuacje jakie miały miejsce nie miały takiego wpływu na wynik. Martwi nasz brak skuteczności. Mam nadzieję, że trener poradzi sobie z tym. Muszą nad tym popracować, bo uważam, że mamy dużą jakość z przodu. Zresztą mamy wartościowych zawodników w każdej formacji i na wielu pozycjach. Pozostaje kwestia zgrania, uruchomienia automatyzmów i znalezienia pomysłu na zdobywanie bramek. Paradoksalnie, mimo tylu kreatywnych zawodników brakuje kreatywności.

Jasne. Aspekt sportowy to jedno, ale nie uciekniemy od zamieszania związanego z arbitrami tego spotkania.
- Wszystko zostało powiedziane. Ja mam większe pretensje o brak karnego. Sędzia nawet nie poszedł sprawdzić akcji, a przecież dziś są sprawdzane o wiele drobniejsze rzeczy niż nieodgwizdana jedenastka. To jest dla mnie nieakceptowalne. Dużo głosów pojawiło się o Bartoszu Frankowskim, że to po prostu staje się czymś takim, co jest złe dla piłki. Budzi takie mocne emocje jeszcze przed meczem. Nie wierzę, że jest się w stanie od tego odciąć. Uważam, że nie ma sensu dalej iść w tym kierunku. Nie wierzę, że nie ma w Polsce sędziów, którzy mogą sędziować nasze mecze.

Pozostaje jeszcze zachowanie arbitra liniowego.
- Oczywiście, można sobie gadać, że gramy na gwizdek. Jednak każdy kto grał w piłkę wie, że jak sędzia podnosi chorągiewkę, to w naturalny sposób się staje.

Są obawy o wyniki w lidze? Wiadomo, że jesteśmy w strefie spadkowej i sytuacja byłaby inna, gdybyśmy wygrali oba zaległe spotkania, ale jednak...
- W całym poprzednim sezonie przegraliśmy cztery spotkania, a już teraz mamy trzy porażki. Co prawda wówczas był inny format, ale tak czy inaczej, teraz nie możemy przegrywać. Nie możemy tracić punktów. Najbardziej boję się meczów z ekipami ze średniej półki lub mających problem, żeby się utrzymać. To nie jest kwestia tego sezonu, ale mamy problem ze strzelaniem bramek. Nie pamiętam, kiedy zdominowaliśmy rywala. Ostatnia była chyba potyczka z Pogonią Szczecin.

Lech wydaje się być tym rywalem numer jeden w tym sezonie?
- Lech wygląda dobrze, ale Raków też pokazał się z bardzo dobrej strony. Dużo jest fajnej piłki. Oglądam tylko polską ligę, wszystkie mecze i muszę przyznać, że będzie ona coraz fajniejsza. Mam tu na myśli jakość piłkarską, otwartość, a także to, że styl gry idzie do przodu. Wydaje mi się, że w ciągu 5 lat musimy osiągnąć 15. miejsce w rankingu europejskim. Absolutnie. Raków już teraz był blisko awansu do Ligi Konferencji Europy. Śląskowi też niewiele zabrakło. Jak Lech będzie grał jesienią w pucharach, to też zaczniemy awansować. A Liga Konferencji to dobre miejsce by zdobywać doświadczenie i punkty. Gdybyśmy w LKE mieli trzy kluby z Polski, to byłoby to genialne. Szybko by poszło.

Tylko, że już dawno mówiło się o tym, że Ekstraklasa będzie pięła się w rankingu, a skońzczyło się spadkiem.
- Idziemy inną drogą niż większość krajów. To nie jest, że ktoś to sobie wymyślił. Zazwyczaj jest jeden-dwa kluby, które ciągną ranking. Jak ktoś mówi, że liga chorwacka jest lepsza od polskiej, to ja się śmieję, bo tak nie jest. Mają Dinamo i od czasu do czasu Hajduk, Rijekę albo Osijek. I to jest ta różnica, która powoduje, że Chorwaci mają ligę nr 15 w rankingu. Reszta? Albo mówimy o programach rządowych albo o oligarchach. Azerbejdżan, Kazachstan, Mołdawia czy nawet na Węgrzech. Jest program rządowy, który wspiera klubu. Wynikiem tego jest postawa Ferencvarosi. Nic innego. I jeżeli chcemy konkurować, to inteligentne wsparcie na poziomie rządowym byłoby wskazane. Inaczej czeka nas mozolna, organiczna praca. To jest trudne i czasochłonne.

Pierwszy raz polskie kluby grały w Lidze Konferencji Europy, a tylko mistrz startuje do Ligi Mistrzów i ta droga jest krótsza do LKE. To nowa rzeczywistość. Są obawy o grę co trzy dni. Już dziś mamy 5 meczów i 3 porażki. Przykładem jest Lech sprzed sezonu.
- Jest prosty sposób, żeby to zmienić w przyszłości. Musimy awansować w rankingu jako Polska. Dojście do 15. miejsca nie jest wcale takie trudne. To jest tylko parę punktów. Proszę spojrzeć na to, co się stało w Szkocji. Był jedyny Celtic, który kręcił się w okolicach 20. miejsca. Pojawiło się Glasgow Rangers i liga szkocka weszła do pierwszej dziesiątki. To automatycznie pozwala mistrzowi na grę bez eliminacji.

Jasne, ale u nas nie zanosi się na to.
- Jak popatrzymy na polskie drużyny jak Lech, Raków, Pogoń czy w dalszej kolejności Śląsk i Lechia, to te kluby robią progres. Jestem przekonany, że idąc dalej w tym samym kierunku, będziemy mieć więcej niż jednego przedstawiciela w europejskich pucharach. To zajmie nam 3-5 lat, ale to się stanie. Najtrudniejszym zadaniem będzie łączenie gry na kilku frontach. To jak inna dyscyplina sportu. Inaczej buduje się kadrę, inaczej wyglądają przygotowania do meczów itd.

To jak już wiemy jaka jest długofalowa perspektywa, to po co lidze było rozszerzenie ekstraklasy do 18. zespołów?
- To akurat nie jestem odpowiednią osobą, żeby odpowiedzieć na to pytanie. Nigdy nie byłem zwolennikiem rozszerzenia ekstraklasy. Zresztą jak siedziałem na kolacji podczas walnego zgromadzenia ECA z Aleksandrem Ceferinem i szefami lig francuskiej, niemieckiej i angielskiej oraz prezesami innych klubów, to wszystkie ligi będą dążyć do zmniejszania rozgrywek. Nie wiem czy tak finalnie się stanie, ale… Cóż, mamy to co mamy. Nie chcę wracać, co by było, gdyby nadal było 16 ekip. Był system, który działa. Były play-offy, jako najbardziej ekscytująca część rozgrywek.

I prawie 300 meczów całej ekstraklasy.
- Tak, ale mówimy o liczbie zespołów i spadkowiczów. Dla mnie nie jest kwestia… Jasne jesteśmy dużym krajem, ale ligi będą dążyły do redukcji. Rośnie liczba meczów, którymi nikt się nie interesuje. Jak popatrzymy na statystyki oglądalności niektórych spotkań ekstraklasy, to one nie są najlepsze. Natomiast nie chcę tego drążyć, bo mamy format taki, jaki mamy i nie powinniśmy więcej kombinować, tylko myśleć o podniesieniu jakości ligi. To nie zawsze oznacza, że wszystkie kluby mają być najlepsze, tylko jakie modele funkcjonowania powinny być przyjęte. Wszyscy mogą aspirować do mistrzostwa Polski lub gry w pucharach, ale jeżeli to jest główny model danego klubu, to może później okazać się problem. Na poziomie ekstraklasy pracujemy nad poziomem od strony zarówno sportowej, jak i komercyjnej, żeby wspomagać kluby. Pewnie część obszarów zostanie poprawionych w kontekście aspektów prawnych przy pomocy PZPN. Sądzę, że czeka nas ciekawy okres pełen stopniowego rozwoju.

fot. Woytek / Legionisci.comfot. Woytek / Legionisci.com

Można odnieść wrażenie, że w tym roku liga będzie trudniejsza do wygrania. Raz, że zagramy w europejskich pucharach. Dwa, że wygląda na to, że w końcu mamy konkurencję.
- Zgadzam się. Wydaje mi się, że w tym roku liga będzie bardzo ekscytująca i wygranie mistrzostwa Polski będzie trudne. W zasadzie każdy mecz i każdy punkt będzie ważny. Niemniej błędem jest to, że mamy trzech spadkowiczów. Nigdzie w Europie nie ma tak agresywnego systemu spadków jak w Polsce. Nawet w Bundeslidze spadają dwa drużyny, a jedna walczy w barażach. To powinno być złagodzone.

Rozwiązaniem byłaby kolejna reforma rozgrywek?
- Nikt nie wyobraża sobie teraz formatu 30 kolejek z 16 drużynami, bo to byłoby obniżenie jakości produktu.

To jak już jesteśmy przy reformach. Powinien być zniesiony obowiązek gry młodzieżowca?
- Nigdy nie byłem przeciwko temu przepisowi. Na tym etapie rozwoju piłki w Polsce nie jest zły. Powiedziałbym, że on wymusza, żeby kluby patrzyły na młodych zawodników. Może to jest nie fair, że gra młody a nie lepszy, ale gdybyśmy tę decyzję zostawili trenerom... Wszyscy trenerzy są wynikowcami i tyle. Patrzą na tu i teraz, patrzą na wyniki. Za kilka lat, jak nasza piłka młodzieżowa będzie w innym miejscu, będzie inne szkolenie i produkcja młodych zawodników, to wtedy będzie działo się to naturalnie. Powinniśmy być może bardziej wynagradzać niż wymuszać grę młodymi zawodnikami. To jest lepszy system. Owszem jest Pro Junior System, ale dlaczego PZPN zablokował drugie drużyny i one nie mogą uczestniczyć w tym programie? To kuriozalne.
Dziś również problemem jest to, co jest w niższych ligach. Mam na myśli jakieś limity dotyczące liczby obcokrajowców, blokowanie gry zawodników z pierwszej drużyny. Musimy zrobić tak, żeby każdy klub – czy to jest Legia czy ekipa w III lidze znalazła swój sposób na rozwój. Jeżeli klub z niższego szczebla chce budować sobie stabilizację na bazie zawodników z Afryki, to proszę bardzo. Tak to dziś funkcjonuje w Belgii, Portugalii czy Słowacji.

Mamy już nową władzę w PZPN. O zmianach jakich przepisów się myśli?
- Zainicjowałem kilka miesięcy temu grupę roboczą prawniczą, która miała spojrzeć na funkcjonowanie profesjonalnych klubów i zobaczyć, co trzeba dostosować w przepisach by środowisku się polepszyło. To działo się niezależnie od tego, kto by wygrał wybory w PZPN. Generalnie jest stworzony katalog takich rzeczy, które albo wynikają z przepisów międzynarodowych FIFA, a nasze krajowe nie były dostosowane do tego. Albo kwestie pewnych ułatwień jak na przykład przepis dotyczący drugich zespołów, że jak ktoś zagra za dużo minut w pierwszym zespole, to nie może zejść do drugiego itd. Oczywiście trzeba zapobiegać sytuacjom, że ktoś ściąga do "dwójki" graczy, żeby na siłę osiągnąć cel sportowy, ale trzeba do tego podchodzić racjonalnie.

Latem sporo działo się przy Łazienkowskiej. Legia wróciła do fazy grupowej Ligi Europy. Z czym ona wraca i jakie są oczekiwania? Jest pan usatysfakcjonowany?
- Grupa, którą mamy, bardzo mi odpowiada. Chciałem grać z silnymi zespołami i przyznam, że miałem małą satysfakcję jak po losowaniu w Stambule podszedł do mnie Alex Ceferin i powiedział, że to jest pewnie grupa lepsza niż jedna lub dwie w Lidze Mistrzów. I chyba ma rację, bo zespoły jakie są, to jest de facto poziom Champions League. Zresztą jakość zespołów, które trafiły do Ligi Europy, poszła w górę. To są teraz trudniejsze rozgrywki, do których ciężko się już dostać, a będą na jeszcze wyższym poziomie. Także z punktu widzenia tego, co osiągnęliśmy, to jestem bardzo zadowolony. Planem minimum była Liga Konferencji, choć celem zawsze jest Liga Mistrzów. I muszę przyznać, że nie spodziewałem się, że będziemy tak blisko tych elitarnych rozgrywek. Gdybyśmy przeszli Dinamo, a mogliśmy to zrobić, to byśmy powalczyli z Sheriffem i dawałbym nam większe szanse. Nie ukrywam, że Slavia była trudniejszym przeciwnikiem niż Chorwaci. Rozmawiałem z wieloma osobami i nie dawali nam większych szans. Wszyscy doceniają jak dobrą są drużyną przez pryzmat ich występów w ostatnich dwóch latach. Także nie mogło być nic lepszego niż powrót do Europy z wysokiego „C”.
Aczkolwiek wiadomo jak to jest w Legii. Nigdy nie jest tak, że jest cudownie. Musimy się bardzo szybko cieszyć, bo to jest kwestia dni, czasami godzin, bo za chwilę pojawiają się wyzwania a oczekiwania rosną. Dochodzi kalendarz, który będzie bardzo trudny ze względu na granie co trzy dni. Pojawia się umiejętność rotacji zawodnikami, żeby wszyscy czuli, że są „pod grą”. To będą wyzwania.

A sportowo jaki jest cel Legii w Lidze Europy?
- Wiadomo, że każdy remis lub wygrana będą dużym sukcesem. Jednak nas stać na to. Jestem przekonany, co pokazują ostatnie wyniki, że my lepiej gramy z lepszymi przeciwnikami niż z tymi, z którymi teoretycznie powinniśmy wygrać. To jest trochę problem, nad którym musimy popracować. To nie są kwestie mentalne, bo zawodnicy nie odpuszczają. Oni chcą wygrywać, ale tu chodzi o coś innego. To już jest rola trenera i jestem przekonany, że da sobie radę.

Mówił pan o wyzwaniach jakie nas czekają, ale co z szansami dla klubu jakie dają występy w Lidze Europy? Z jednej strony jest to zastrzyk gotówki, ale trzeba popatrzeć także szerzej.
- Tak właśnie patrzymy. To jest to miejsce, w którym powinniśmy być. Tego oczekują nasi kibice. Zresztą nie tylko nasi, ale ogólnie w Polsce. Można Legii nie darzyć sympatią, ale oczekiwania są takie, że Legia powinna grać w Europie. Jestem przekonany, że na każdym z tych meczów będzie genialna atmosfera. Bolą tylko kary z UEFA, bo to są poważne pieniądze dla klubu. Bez sensu. Niestety jest tak, że jesteśmy najbardziej karanym klubem w Europie.

Kiedyś Michał Listkiewicz mówił, że tylko dwa kluby mają grubą księgę z karami od UEFA. Legia Warszawa i Dinamo Zagrzeb.
- My już znacznie przegoniliśmy Chorwatów i w tym względzie jesteśmy liderem. Nawet Crvena zvezda i inne bałkańskie kluby nie mają tak grubej księgi jak my. Niestety z tego powodu, jak przyjeżdżają delegaci UEFA, to oni są o wiele bardziej wyczuleni niż na jakimkolwiek innym stadionie. Oni doszukują się, żeby nikt ich później nie posądził, że czegoś nie dopatrzyli. To powoduje, że ten protokół często wygląda źle. I to nie jest tak, że w europejskiej centrali nikt nas nie lubi. To nie jest prawda. UEFA jest szczęśliwa, że gramy w Europie.

Wiadomo, Legia to jest marka.
- Tak, to jest jedno. Oni chcą klubu z Polski, który ma swoją renomę. Dostałem dużo ciepłych słów oraz gratulacji po awansie z samej góry UEFA. Także to nie jest tak, że ktoś nas tępi. To jest po prostu wypadkowa regulaminów oraz przepisów, a także tego, że jesteśmy na cenzurowanym. W efekcie musimy zachowywać się lepiej niż reszta klubów, aby dojść do normalności. Próbujemy rozmawiać z kibicami, komunikować, ale na końcu chyba często emocje biorą górę.

Tak się złożyło, że wśród klubów, z którymi mierzyliśmy się lub potencjalnie mogliśmy w fazie eliminacji do europejskich pucharów, znalazły się drużyny z Europy Środkowej. Był to punkt odniesienia dla Legii, rodzaj porównania, jak wyglądamy na tle innych w regionie?
- Sukcesy klubów takich jak Dinamo czy Slavia wynikają z innej filozofii budowy klubu. Slavia była finansowana pieniędzmi z Chin wsparta mądrym zarządzaniem oraz dobrym trenerem. Bez tych pieniędzy nie byłaby tam, gdzie jest. Podobnie na Węgrzech. W Ferencvarosi też zaczęły pojawiać się inne budżety. Crvena zvezda to inny przypadek. Oni zdominowali serbski rynek. Tak jak Dinamo w Chorwacji. Niemniej wydaje mi się, że dobijamy do tego grona, ale z wiele lepszymi fundamentami. Jak patrzę na każdych z tych klubów, to mogliby nam pozazdrościć. Jak nie stadionu, to ośrodka czy funkcjonowania od strony komercyjnej. Mamy zbudowane bardzo dobre fundamenty, na których możemy w realny sposób myśleć o sukcesie i wykorzystania sukcesu, by budować dalej. Taki jest cel, ale to jest sport.

Wchodzi w rachubę granie meczów ligowych w poniedziałki, mając na uwadze wyjazdowe czwartkowe mecze w Lidze Europy?
- W tym układzie najważniejsze jest, żebyśmy w niedziele grali u siebie. Najgorsze jest to, że jak wracamy z meczu w piątek, to w sobotę musimy wyjechać na mecz. W takich okolicznościach nie da się przeprowadzić nawet treningu. Jeżeli trener przyjdzie i powie, że chce, że jest taka potrzeba i będzie to dla nas lepsze, to będziemy próbować rozmawiać. Jest otwartość.

Mieliśmy już przykład Lecha z poprzedniego sezonu, który oszczędzał zawodników na mecz Ekstraklasy kosztem rywalizacji w europejskich pucharach.
- Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Nie po to gramy z Napoli czy Leicester, żeby wystawiać rezerwy w takich meczach. I patrzę na to przez pryzmat zarówno kibiców, jak i samych zawodników. Po to pracowali, żeby zagrać właśnie w takich meczach. To jest nie do pomyślenia. Sądzę, że jak popatrzymy na naszą kadrę, to jest ona bardzo zbilansowana. Mamy dobrych zawodników i kluczem będzie właściwa rotacja, żeby czuli, że są pod grą. Owszem, na początku roszady były utrudnione, ale dziś to klucz do sukcesu w tym sezonie na poziomie ligi oraz gry w Europie.

fot. Woytek / Legionisci.comfot. Woytek / Legionisci.com

Oczywiście Legia miała mocny finisz okna transferowego, ale już wcześniej było wiadomo, że klub zagra jesienią w europejskich pucharach. Nie można było inaczej zaplanować zakupów, aby trener miał więcej czasu na poukładanie zespołu przed pierwszym meczem fazy grupowej?
- Zrobiliśmy kilka rzeczy, które przygotowały nas do pierwszych wzmocnień. Natomiast nigdy nie jest tak, szczególnie latem, że dostaje się tych zawodników, których najbardziej się chce na początku okienka. To jest niespotykane. Chyba, że mówimy o sytuacji, w której zainteresowane strony są już wcześniej dogadane. Jednak głównie jest tak, że im bliżej zamknięcia okienka, tym bardziej jest wzmożony ruch. Zrobiliśmy absolutnie maksimum w tym okienku i sądzę, że dawno nie było tak jakościowego okresu.

Szczególnie transfer Limira Kastratiego mógł podziałać na wyobraźnię.
- Mieliśmy przygotowany budżet na tę pozycję. Nie ukrywam, że priorytetem był inny zawodnik – Deian Sorescu. Jednak przedstawiciele z Rumunii okazali się niepoważni. W zasadzie zaakceptowaliśmy wszystkie ich warunki, ale transfer upadł. Natomiast Kastrati pojawił się w ostatnim momencie, ale często tak się dzieje na finiszu zamknięcia okienka i trzeba być na to przygotowanym. Jak byśmy podchodzili po Kastratiego miesiąc wcześniej, to byłoby to nie do zrobienia. Wówczas on nie był na sprzedaż. A nawet jeśli, to cena byłaby w granicach 3 mln euro. Potem pojawiła się okazja i udało się dogadać jego przenosiny. Nie ukrywam, że kwoty są i tak wysokie, wyższe niż to co pisze się w prasie, ale na końcu decyzja zapadła czy chcemy przekroczyć zaplanowane budżety i podjęliśmy ryzyko.

Jeszcze w zeszłym sezonie było trzech zawodników na prawym wahadle i to było siłą napędową Legii. Nie żałuje pan, że nie udało się zatrzymać ani Wszołka, ani Vesovicia o Juranoviciu nie wspominając?
- Dzisiaj mamy lepszych zawodników. Gdzie jest Paweł Wszołek? Nie załapuje się nawet do kadry Unionu na puchary.

W porządku, ale „Veso” się odbudował.
- Z tego co się orientuję, to w Karabachu wchodzi z ławki. Chyba, że coś się zmieniło. Jednak był moment, że chcieliśmy go zatrzymać. Później stało się to, co się stało i był już trudny moment do rozmów. Stało się niemożliwe, żeby został. Oczywiście Juranović był dla nas dużą wartością, ale uważam, że teraz mamy wystarczającą jakość. Szczególnie w sytuacji, w której Kastrati dołączył do nas. A przecież Mattias Johansson nie pokazał jeszcze pełni swoich umiejętności. To daje nam więcej możliwości. Wcześniej był tylko Tomas Pekhart z przodu i wszyscy wiedzieli jak gramy. Dzisiaj mamy tyle innych opcji… Możemy równie dobrze grać środkiem. To jest kwestia poukładania drużyny. Jestem o tym przekonany.

Była możliwość, żeby dostać więcej za Juranovicia?
- Muszę przyznać, że jest niska świadomość tego, co się dzieje na rynku transferowym. Wszyscy żyją ruchami za 100 milionów w lidze angielskiej, a tak naprawdę rynek transferowy siadł w ostatnich dwóch latach. Mówimy tu o spadkach rzędu kilkudziesięciu procent. I tak naprawdę to się odbija nie na transferach PSG czy Manchesteru City, tylko realnych ruchach, które dzisiaj dzieją się w piłce. Każdy prezes w Europie powiedziałby, że to, co uzyskaliśmy za „Jurę”, to była bardzo dobra cena w kontekście tego, co się dzieje. Kluby nie szukają zawodników, za których chcą płacić 3-4 miliony euro. Jest tylko kilka klubów, które robią spektakularne transfery. Także odpowiedź jest krótka – nie. Nie byliśmy w stanie uzyskać więcej. Należy pamiętać, że Juranović jest najdroższym zawodnikiem powyżej 24. roku życia, który został sprzedany z polskiej ligi. A przecież kupiliśmy go 1,5 roku wcześniej za 400 tysięcy euro. Poza tym druga rzecz jest taka, że to nie jest tak, że istnieje lista i my kogokolwiek na nią wystawiamy. To piłkarze i ich menedżerowie inicjują pewne ruchy, nie my. Owszem, my planujemy i zdajemy sobie sprawę z tego, kto może mieć oferty i chcieć nas opuścić. Wiadomo było, że „Jura” będzie chciał odejść po sezonie, jaki miał. To była kwestia konkretnych ofert. On naprawdę chciał iść do Celticu.

A były próby rozmów ze Szkotami, żeby Juranović zagrał w rewanżu ze Slavią?
- My negocjowaliśmy, żeby w ogóle zagrał w pierwszym meczu. Postawiłem warunek, że nie ma dealu, jeśli nie zagra w pierwszej potyczce. Natomiast nie było dyskusji, żeby został na drugie spotkanie ze względu na ich kwestie wewnętrzne oraz wizowe. To były ciężkie negocjacje, które bezpośrednio prowadziłem z prezesem Celticu. Zwykle nie uczestniczę w negocjacjach, tylko Radek Kucharski to robi, a moja rola ogranicza się do ewentualnej pomocy, ale tym razem główne negocjacje toczyły się między nami.

Jak dziś wygląda proces pozyskania gracza i jaką rolę w tym łańcuchu odgrywa Czesław Michniewicz?
- W procesie zakupowym bierze udział więcej osób niż trener Michniewicz. Mamy taką politykę, że to my budujemy kadrę i celów, które chcemy osiągnąć z tą kadrą. Te cele są jasne – zapewnienie największej jakości oraz odpowiedni bilans pod kątem wartości w przyszłości. To jest zaawansowany proces – począwszy od tego, kogo szukamy, profilowania każdej pozycji itd. Owszem, wcześniej ustalamy z trenerem, pytamy, jaki chce grać futbol, jaką ma wizję. Zarówno wizja szkoleniowca, jak i klubu powinny być spójne. Nie jest tak, że jesteśmy na końcu tego procesu, bo z każdym trenerem docieramy się. Aczkolwiek docelowo chcemy osiągnąć wizję naszego modelu i sposobu gry, żeby pod ten model będziemy dobierać trenerów, a nie odwrotnie. Dzisiaj cały sztab wraz z trenerem budują całość. Wiemy, jakich zawodników, o jakim profilu oczekuje szkoleniowiec i staramy się dostosować. Jednocześnie chcemy, żeby ta kadra była na dłużej niż na wygranie najbliższego meczu czy bieżących rozgrywek. To ma być kadra, która ma budować wartość z sezonu na sezon i z okienka na okienko. Gdyby spojrzeć na nasz zespół, to ma on jedną z najniższych średnich wieku w lidze. Gdyby jeszcze wyjąć Artura Boruca, który naturalnie zawyża średnią wieku, to nie wiem czy nie mamy obecnie najmłodszej kadry. Mamy łącznie 30 zawodników, z czego tylko 9, którzy mają więcej niż 25 lat. To Lech, który jest znany z gry młodzieżą, tak nie ma. Mamy zawodników, którzy najprawdopodobniej w następnych latach będą zyskiwać na jakości i wartości. To jest nasze podejście. W efekcie, to nie zawsze jest spójne z tym, co oczekuje trener. Dla trenera najważniejsze jest to, żeby gracze byli np. doświadczeni, po to, aby wygrywać. My nieco inaczej podchodzimy do tego, niemniej jednak nie ma takiej sytuacji, że ściągamy zawodnika wbrew trenerowi. W ogóle to się nie dzieje. Mogę sobie wyobrazić sytuację, gdy ściągamy np. 18-latka, który zdaniem sztabu szkoleniowego potrzebuje czasu, bo nie jest gotowy do gry. Jednak gdy mówimy o zawodniku do pierwszej drużyny i trener mówi nie, to jest bez sensu.
Nawet z Maikiem Nawrockim, gdzie wszyscy myślą, że trafił do nas dzięki trenerowi. On przyszedłby na Łazienkowską niezależnie od tego, kto byłby szkoleniowcem Legii. Maik był obserwowany od dawna i cały proces transferowy toczył się niezależnie od trenera. Czesław Michniewicz dowiedział się o tym ruchu tak samo, jak dowiaduje się o reszcie zawodników.

fot. Woytek / Legionisci.comfot. Woytek / Legionisci.com

Mówi prezes o transferach do przodu, czyli to tłumaczy transfery Celhaki, Muciego czy Jasura. Druga rzecz, która wydaje się nieco niejasna, to to, że trener Michniewicz powtarza, że potrzebuje mobilnych zawodników do środka. Takich, którzy biegają od pola karnego do pola karnego. Z tego powodu zrezygnowano m.in. z Domagoja Antolicia czy Waleria Gwilii. Ściąga się za to Josue, o którym wszystko można powiedzieć, ale nie to, że jest mobilny.
- Ale widać jak Josue gra w piłkę?

Owszem. Technicznie – daje radę.
- No właśnie. Josue nie jest typową 6 czy 8, tylko gra wyżej. Nie jest mobilny, ale powoduje to, że są asysty, że padają bramki, że gramy do przodu. Wydaje mi się, że w takim meczu jak ze Śląskiem, brakowało takiego zawodnika jak Josue, który może zagrać niekonwencjonalnie. Wiadomo, że to pełni szczęścia brakuje jego mobilności, ale wówczas kosztowałby 10 razy tyle. Dlatego musimy czasami iść na kompromisy. Upatrujemy, że w tych młodych graczach jest więcej ruchu i dodatkowo mają potencjał, żeby być dobrymi zawodnikami. Jednak trzeba ich rozwinąć, nimi trzeba grać. Oni nie są gotowi jeszcze „na dziś”, ale próbujemy zrobić to, żeby mieć równowagę między doświadczeniem i jakością tu i teraz a młodymi zawodnikami, nie tylko z Polski.

A co z bilansem kadry pod kątem obcokrajowców? Mamy przedstawicieli dwunastu nacji, zarysowała się kolonia portugalska... Pana zdaniem to dobry kierunek?
- Jak spojrzymy na szeroką kadrę, to bilans Polaków oraz reszty rozkłada się po połowie. Jasne, fajnie byłoby mieć więcej Polaków, ale w Legii to nie jest takie proste by ich pozyskiwać. Musimy mieć jakość, dlatego duża część obcokrajowców w kadrze, to młodzi gracze. W ten sposób staramy się bilansować to wiekowe. Być może kiedyś pojawią się wychowankowie w pierwszym składzie, ale czy to jest realistyczne? Mam nadzieję, że tak. W szczególności wymagane jest zrozumienie przez trenera całej filozofii klubu, że to jest ważne. W Legii nie można oczekiwać, że gracz z CLJ czy z rezerw wejdzie do pierwszego składu i zrobi różnicę. To są sporadyczne sytuacje. Nawet Michał Karownik czy Sebastian Szymański wymagali przysłowiowego pociągnięcia za uszy. I to szybko się zwróciło. To musimy robić.

Skoro już rozmawiamy o transferach z klubu i do klubu, to przed nami jeszcze kwestia zawodników, którym kończą się kontrakty. Przykładem jest Tomas Pekhart. Będzie sytuacja taka, że klub będzie chciał go sprzedać zimą, żeby jeszcze cokolwiek zarobić czy...
- To w dużej mierze zależy od Tomasa. Było nim zainteresowanie w ostatnim okienku i były to propozycje, z których myśleliśmy, że będzie chciał skorzystać. Były one skrojone wręcz pod tego zawodnika. Natomiast postawiliśmy wysokie oczekiwania, bo był za ważnym piłkarzem dla nas, żeby go tak po prostu puścić. Mało tego, był klub, który je spełnił, ale ostatecznie rozbiło się o decyzję Tomasa. Jeżeli zawodnik w takim wieku jak Pekhart chce odejść i ma lukratywną ofertę na stole, to nie możemy go blokować. To często jest jego ostatnia możliwość na zarobienie dużych pieniędzy. Zobaczymy co stanie się zimą. Dla mnie Tomas może zostać do końca kontraktu i potem zobaczymy jaka będzie sytuacja z jego strony i ze strony klubu.

A Bartek Kapustka? Tu w grę wchodzi opcja 2+1?
- Tak. Bartek Kapustka ma opcję w kontrakcie. Jest dla nas ważnym zawodnikiem. Zresztą dzwoniłem do niego ostatnio i umawiałem się na spotkanie. Owszem, ten rok ma stracony, ale prawdopodobnie po prostu automatycznie przedłużymy umowę o kolejny rok. Aczkolwiek będziemy jeszcze o tym rozmawiać.

Z kolei Artur Boruc to jeden z głównych architektów awansu do Ligi Europy.
- Artur Boruc powiedział, że kończy przygodę i chyba ma taką intencję. Jeżeli usiądziemy do rozmów, to prędzej zimą lub wiosną niż dzisiaj. Artur jest zawodnikiem meczowym, co nie oznacza, że nic nie robi na treningach. On ciężko trenuje, ale względu na wiek, na obciążenia, trenerzy rozumieją, że musi trenować inaczej niż 19-latkowie. Ten wysiłek może być niższy na treningu, ale w trakcie meczów to nie ma znaczenia. Mówiąc szczerze nie jestem zaskoczony jego dobrą postawą. Spodziewałem się po nim, że tak dobrze będzie bronił.

Bronienie to jedno, ale Boruc spełnia jeszcze jedną ważną rolę. Jest mentorem dla młodszych zawodników.
- Zdecydowanie. Artur ma takie podejście i jest świadomy, że wkrótce zakończy karierę. Zresztą jak rozmawialiśmy, jego rolą jest to, by młodzi mogli przy nim potrenować, by był wzorem i mentorem. Bardzo dobrze wypełnia swoją rolę.

A co dalej z Maikiem Nawrockim?
- Traktujemy go, jako naszego zawodnika. To jest tylko kwestia zapłacenia ceny, która jest uzgodniona i nie ma większego pola do negocjacji. Wszystko jest uzgodnione.

Mateusz Wieteska jest piłkarzem, który stoi w kolejce do transferu czy to zimą czy latem?
- Każdy z piłkarzy ma jakieś propozycje albo myśli o transferze. Jednak to nie jest tak, że siedzimy i myślimy kogo by tu sprzedać. To jest rynek. To są agenci, którzy prowadzą kariery zawodników. My próbujemy się na te ruchy przygotować. Nie chcemy się zaskoczyć, tylko być gotowym, żeby ktoś był na miejsce zawodnika, który odejdzie. Mateusz Wieteska jest z nami od wielu lat i byłbym zdziwiony, gdyby nie myślał o tym, by zrobić krok dalej. Super, że zaczął grać naprawdę fajnie i jeżeli zdarzy się tak, że będzie miał fajną ofertę, to będziemy rozmawiać. Niemniej również będziemy mieli swoje wymagania, jeżeli chodzi o kwestie finansowe.

Wcześniej byli Radek Majecki, Sebastian Szymański czy Michał Karbownik. A kto dziś jest największym aktywem Legii?
- W sensie, na kim możemy najwięcej zarobić w ciągu roku? W ogóle tak na to nie patrzę. Na pewno Luquinhas wzbudza zainteresowanie, ale jest tak ważnym piłkarzem dla nas, że musiałaby być naprawdę dobra oferta dla niego i dla klubu. Zresztą nie po to przedłużaliśmy z nim kontakt. Jak dla mnie, to on może grać w Legii do końca kontraktu, bo będzie dawał jakość na boisku. Na pewno Ernest Muci i Jurgen Celhaka, to dla tej dwójki Legia jest przystankiem do dalszej kariery. To samo czeka Mahira Emreliego, który z czasem też będzie chciał pójść dalej. Dzisiaj większość naszych graczy wzbudza zainteresowanie, ale nie patrzymy na to, że w następnym okienku chcemy kogoś sprzedać.

Szczególnie, że najbliższe tygodnie mogą zmienić optykę. Mamy tu na myśli występy w Lidze Europy.
- To co jest fajne, to, że my przez ostanie lata, mimo braku występów w europejskich pucharach, stajemy się coraz bardziej atrakcyjnym klubem. Klubem, do którego chcą przychodzić piłkarze z naszej półki cenowej. Ta sytuacja już się ugruntowała. Wtedy nie ma większego problemu.

- Pokręciły się trochę losy Jasura Yaxshiboyeva.
- Tak, Jasur poszedł na wypożyczenie, bo ewidentnie nie zagrały kwestie adaptacyjne. To jest piłkarz na Ligę Mistrzów, bo jakość piłkarską ma bardzo dużą. Natomiast to nie jest tylko kwestia jakości piłkarskiej, ale także mentalności. Gdybyście widzieli, co Pasquato robił na treningach to naprawdę... Myślę, że wypożyczenie do Sheriffa dobrze zrobi Jasurowi, a później zobaczymy co dalej czy będzie do nas wracał. Niemniej jednak to nie będzie piłkarz, na którym stracimy pieniądze.

To trochę przypadek Jose Kante, którego regularnie imały się kontuzje.
- To są rzeczy psychosomatyczne. Czasami jest tak, że zawodnika coś boli, ale… tylko on wie, co tak naprawdę i jak bardzo doskwiera. Szczególnie, że na rezonansach, zbyt dużo nie wychodzi. Czasami piłkarze uciekają w kontuzje, każdy ma słabsze momenty.

Wracając jeszcze do trenerów – wynikowców, to praktycznie trudne jest do spełnienia realizowanie filozofii klubu, patrząc na przeszłość i staż pracy szkoleniowców.
- Nie mówię tego krytycznie, tylko stwierdzam fakty. Każdy trener, nie tylko w Legii, ale w każdym klubie ekstraklasy, jest skoncentrowany na wyniku sportowym, bo z tego jest rozliczany. Wszystkie inne aspekty są poboczne. Dlatego w niektórych klubach powinna nastąpić realna ocena aspiracji sportowych wobec rozwoju zawodników i próba zbilansowania tych dwóch dziedzin. Nakładanie trenerowi wymogów, że ma grać w pucharach i jednocześnie wprowadzać młodych zawodników, jest mało realne. Takie są realia. Naszym celem jest to, żeby młodzi gracze byli gotowi do wejścia. Dlatego tyle czasu i wysiłku pochłania nas budowa akademii oraz drugiej drużyny.

Minął rok od otwarcia Legia Trening Center. Kilkanaście miesięcy to już okres, który daje pewną perspektywę i pozwala na pierwsze przemyślenia.
- Nie ulega wątpliwości, że to jest coś, co zmieniło klub. Nasze funkcjonowanie dzisiaj i rok temu to są dwie różne rzeczy. To już jest oczywiste jak działa pierwsza drużyna. Wszyscy się przyzwyczaili i to jest już norma. Natomiast jeśli chodzi o dział sportowy, akademię, to wymusiło kompletnie inne myślenie i funkcjonowanie. Tutaj nie da się od razu powiedzieć, że coś ewidentnie już działa albo nie. My jednak widzimy jak to się rozwija i to na pewno będzie z dużą korzyścią dla klubu. Wyniki tego zobaczymy w ciągu najbliższych paru lat.

Kibice wrócili na stadiony. Można odnieść wrażenie, że po zawirowaniach pandemicznych sytuacja wróciła do normy. Jak wygląda krajobraz finansowy po tej bitwie z COVID-19?
- Pandemia i jej skutek był inny niż dotychczas w trakcie innych kryzysów. Zazwyczaj to najmniejsi cierpią najbardziej, a tu jest odwrotnie. Najbardziej cierpią najwięksi, którzy polegają na dniu meczowym. Mam tu na myśli Legię, Lecha, Wisłę Kraków, bo przychody z dnia meczowego to 30% przychodów. Nie było łatwo. Poradziliśmy sobie i ten awans do Ligi Europy pomógł mocno ustabilizować sytuację. Nie mogę powiedzieć, że jest różowo i mamy dużo kasy do wydania, ale nie muszę myśleć o tym, jak połączyć koniec z końcem. Możemy normalnie realizować nasz plan i mamy pewność, że budżet zepnie się na zero po awansie do Ligi Europy.

Byłaby duża różnica w obszarze finansowym, gdyby Legia ostatecznie zagrała w Europa Conference League?
- Nie byłaby aż taka wielka. Główną różnicę stanowi market pool. Poza tym nas system bonusowy jest tak skonstruowany, że płacimy piłkarzom dużo więcej za grę w Lidze Europy. Na pewno pieniądze z Ligi Europy to jest dodatek, ale nie taki, że jesteśmy w zupełnie innym świecie. Wcześniej brak gry w pucharach powodował dla nas pewne turbulencje. Generalnie cały czas ze względu na straty z poprzednich lat nie mamy wielkiej górki, którą możemy reinwestować. Rozwijamy się organicznie. Dziś jest stabilnie, choć musieliśmy wziąć sporo długu, by pokryć straty i musimy ten dług realizować, ale wszystko jest pod kontrolą.

fot. Woytek / Legionisci.comfot. Woytek / Legionisci.com

To skoro już tyle mówimy o przyszłości Legii, zawodników... czy trener Czesław Michniewicz jest właściwą osobą w dłuższym horyzoncie czasowym czy może to idealny wynikowiec?
- Trudno mi odpowiedzieć na pytanie. Dziś w piłce jest tak, że zmiany trenerów są nieuniknione w klubach, które aspirują do najwyższych celów. Brak wyniku wywiera presję. To, co próbujemy robić, to budować filozofię i strukturę klubu, kadry, żeby trenera dopasowywać do tego. To jest bardzo trudne. Każdy trener ma silne strony i słabe strony. Znalezienie trenera idealnego...

... to marzenie ściętej głowy. To daje jednak do myślenia, bo trener Michniewicz wydaje się dobry na dziś, ale słuchając o przyszłości i mając na względzie tarcia, to...
- Nie uważam, że tarcie jest koniecznie złe. Ono może być twórcze. Może polepszać trenera Michniewiczca, sztab i klub. Na końcu wyniki determinują bardzo dużo. Trudno powiedzieć, co będzie za rok - nie wiem. Dziś działamy walczymy i próbujemy odbić się po trzech porażkach w lidze.

Były utarczki słowne z trenerem. Jak to z perspektywy czasu teraz wygląda?
- To, że podyskutujemy sobie z trenerem czy to w mediach, czy to wewnętrznie... jestem przekonany, że na końcu jest to twórcze. Nie musimy się we wszystkim zgadzać i cały czas prawić sobie komplementów. Wiadomo, żeby lepiej by te rozmowy odbywały się w klubie, a nie gdzieś na zewnątrz, bo to kreuje dodatkowo niepotrzebne napięcia. Jednak ogólnie rzecz biorąc, mamy te same cele i każdy wie, jakie one są.

Czyli jako klub czekacie z nową umową?
- Zaczniemy rozmowy, bo tak się umawiałem z Mariuszem Piekarskim. Mamy w planie, by zacząć je w najbliższym czasie. Nie wiem jakie oczekiwania ma trener, ale na pewno zaczniemy rozmowy w najbliższych tygodniach. Trener osiągnął sukces. Awansowaliśmy do Ligi Europy, więc założenia zostały wykonane. Będziemy siadać do rozmów, a czy się dogadamy to zobaczymy. Nie wiem.

Rozmawiał Paweł Krawczyński

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (48)

+dodaj komentarz
olew - 16 godzin temu, *.vectranet.pl

Michniewicz nie będzie trenował lepszej drużyny niż Legia, natomiast Legia może mieć lepszego trenera. Myślę, że pokora naszemu trenerowi, przyznaję niegłupiemu i pracowitemu, jest potrzebna. Z drugiej strony, dobór trenerów, to nie był atut naszego prezesa. Póki co nie jest źle. LEGIA to POTĘGA !!!

odpowiedz
L - 22 godziny temu, *.tpnet.pl

Gościu żyje sobie w Szwajcarii, jeździ na obiadki i konferencje z grubymi rybami z uefa mafii i przez to wydaje mu się, że jest nieomylny i pozjadał wszystkie rozumy. Jak on w ogóle śmie wypowiadać się o Michniewiczu w taki sposób: "Nie wiem co będzie, może zostanie a może nie zostanie, ogólnie lata mi to koło ....uja". Prawda jest taka, że Michniewicz po 4 latach grania bez trenera wyciągnął nasz klub z bagna i niemalże uratował nas od katastrofy finansowej. Lekceważące wypowiedzi "loczka" o Michniewiczu to jest totalny brak szacunku dla niego i tylko pokazuje jakim ...ujowym jest człowiekiem. Pozdrawiam wszystkich kibiców (L) a mioduskiego nie pozdrawiam.

odpowiedz
Tomek (L) - 16.09.2021 / 17:53, *.jmdi.pl

spróbuj się Mioduski nie dogadać z naszym Trenerem!!!!!!!

odpowiedz
Zlb - 16.09.2021 / 14:25, *.t-mobile.pl

Panie prezes o czym mówisz?Nie chcesz nasilenia meczy,meczy ktore sie przejedza A jestes za Play off?

odpowiedz
tekken (L) - 15.09.2021 / 21:11, *.chello.pl

Plusy:
-działa coś w Europie, co jest w naszej Eklapie ewenementem.
- ma plan, który w którymś momencie przyniesie efekty, abyśmy byli choćby hegemonem w naszej lidze, jak Dinamo i skupowali wszystkich najlepszych.
- myślę ,że uczy się na swoich błędach(oby) i wyciąga wnioski.
Minusów nie będzie, bo i po co.

odpowiedz
kami(L)PRAGA - 16.09.2021 / 09:00, *.vectranet.pl

@tekken (L): skupywanie pilkarzy z naszej ligi jest nie oplacalne lepiej szkolic nie mamy warsztatu takiego jak anglicy niemcy by z wolnego gracza zrobic szybkiego pilkarza a talenty w naszej lidze nic nie znacza przyklad slisza milion euro a takich pilkarzy mozna 100 wyprodukowac majac dobry warsztat z fachowcami na szczeblu szkolenia

odpowiedz
tekken(L) - 16.09.2021 / 19:13, *.chello.pl

@kami(L)PRAGA: Nie masz pojęcia. Slisz dużo daje. Jakbyśmy kupili wcześniej Bukse, Piątka, Płachete, Żurkowskiego, Puchacza to bylibyśmy mocni! Powinniśmy skupywać najlepszych z naszej ligi, ale nas po prostu na to nie stać jeszcze.

odpowiedz
L - 22 godziny temu, *.tpnet.pl

@tekken (L): Ma plan czy tylko twierdzi, że ma plan? Jesteśmy w stanie to ocenić? Bo gość od zawsze twierdzi, że ma plan, wizję itd. ale efektów do tej pory nie widać.

odpowiedz
B. - 15.09.2021 / 16:54, *.play-internet.pl

Bardzo rzetelny wywiad. Nie jestem fanem prezesa, jednak ciężko czegoś się doczepić. Miejsce Legii jest w Lidze Konferencji, to że awansowaliśmy do LE to dobry rezultat. Martwię się o ligę, wygląda to źle. Młodzi chyba nie pamiętają że Legia walczyła przez lata tylko teoretycznie o mistrzostwo, bo normą było 2-4 miejsce.

odpowiedz
Adam - 15.09.2021 / 15:01, *.chello.pl

"Może polepszać trenera Michniewiczca, sztab i klub." Ale dareczka nie, bo dareczek jest idealny i wie wszystko najlepiej.

odpowiedz
Marcin(L) - 16.09.2021 / 08:55, *.chello.pl

@Adam: nie będę i niechce tu nikogo bronić...
Ale odpowiem na twoją szydzenie...
Może nie wie wszystkiego najlepiej i może czasem być wkur..... Ale odpowiedz mi tylko na jedno moje pytanie... Kto od 1916 roku zdobył z Legią więcej niż on od kiedy jest w klubie?
Chodzi mi o sukcesy sportowe... Mistrzostwa, Puchary Polski czy występy zagraniczne?
Kto?

odpowiedz
grzesiek - 16.09.2021 / 16:25, *.centertel.pl

@Marcin(L): bogusław leśnodorski. Mioduski pierwszy raz od bodajze 3 lat awansowal do pucharow. Umaczajac mecze chociazby z....dudelange czy w tamtym sezonie z omonia nikozją.
Ale nie to zebym mocno cisnął po mioduskim. Koles wydaje sie mieć jakąś swoją wizję. Z leśnym tworzyli fajny duet szkoda ze sie rozstali. Midouskiemu brakuje wiedzy o pilce noznej co widać na kazdym kroku ze nigdy nie byl jej paskonatem i nie zna sie po prostu na wielu prostych rzeczach. Ale uczy sie i cirkawi mnie jak potoczą sie jego losy. Jak dla mnie słabszy prezes niż Leśny ale chyba lepszy od calej plejady reszty. Ciekawi mnie tez czy zadluza klub, mam nadzieje ze nie.

odpowiedz
MJ - 16.09.2021 / 16:34, *.t-mobile.pl

@Marcin(L): Tutaj trzeba się zgodzić, wyniki go bronią. Chyba takiej serii zwycięstw w lidze nie było, ale to może nie świadczyć o silnej drużynie lecz o słabej lidze. Występy zagraniczne z paru lat - kiepsko.
Jednak wywiad ciekawy, ma jakiś pomysł, czekamy...

odpowiedz
Adam - 15.09.2021 / 14:59, *.chello.pl

"Może polepszać trenera Michniewiczca, sztab i klub." Ale dareczka nie, bo dareczek jest idealny i wie wszystko najlepiej.

odpowiedz
kami(L)PRAGA - 15.09.2021 / 14:29, *.vectranet.pl

czas stworzyc program szkolacy pilkarzy ktorzy prezentuja poziom ponizej oczekiwan na duzej intensywnosci z odsunieciem od rozgrywek (szkolenie regeneracja szkolenie regeneracja az taki pilkarz z zamknieciem oczu bedzie potrafil dosrodkowac w pole karne to samo z przyjeciem pilki odegraniem itd )indywidualne doszkalanie jednostek oczywiscie z opcjia dolaczenia graczy ktorzy chca poprawic swoje umiejetnosci i chcieli by dodatkowe treningi bo nie wydaje mi sie by pilkarzyki sami wzieli pilke i poszli trenowac poza zajeciami nawet taki Lewandowski chodzi trenowac poza zajeciami by cos osiagnac trzeba caly czas szlifowac podstawy i rozne dodatkowe elementy gry ktore moga pomodz w meczu nigdy te pilkarzyki z rezerw nic nie osiagna jak poza zajeciami beda glowami w szkole w galeriach handlowych czy jakis grach na PC czy PS wojskowy klub sportowy wojskowa szkola od rana zaprawa !!!!!!!! dosc pitolenia sie z panienkami twarde szkolenie ciezkie przejscie wojskowego klubu sportowego :D

odpowiedz
kami(L)PRAGA - 15.09.2021 / 12:25, *.vectranet.pl

PREZESINKO ty nie gadaj ze nam sie gra lepiej przeciw dobrym zespola bo my nie gramy my przeszkadzamy lepszym zespola w konstruowaniu akcji a bramki z kontry sa efektem tego ze druzyna przeciwna nas naciska bardziej by zdobyc bramke sami nic nie tworzymy dlatego kluby polskiej ekstraklapy odpadaja ze slabszymi przeciwnikami bo slabszemu przeciwnikowi trudniej jest przeszkadzac w keowaniu sytuacji inaczej mowiac za słabi na słabych ktorzy rownaja do najlepszych z fartem na lepszych ktorzy nie zmieniaja systemu rozegrania meczu ze slabymi polskimi zespolami bo patrzac na nasza gre kazdy klub przeciwny nie wyobraza sobie porazki

odpowiedz
kami(L)PRAGA - 15.09.2021 / 12:08, *.vectranet.pl

Prezesie co ty pier.....sz ??? daj mi mozliwosc karania pilkarzy za ich haniebne wystepy za darmo opracuje kary dla kazdego ktory prezentuje wstyd w naszych barwach zaczynajac od Ciapeli 2 tygodnie codziennego trenowania dosrodkowan jak pilkarz grajacy w rezerwach Legi nie potrafi dorzucic w pole karne ci pilkarze nie potrafia podstaw co 3-4 pilka idzie za bramke lub w obrońce bo za nisko podniusl pilke wstyd nr 1 Wlodarczyk ten gosc nie potrafi nic od wyjscia na pozycje po przyjecie drybling i strzal I MY mowimy o 4 ligowych rezerwach gdzie wystepuje 76 druzyn jak taki lamu... s moze byc nawet rozmyslany pod katem pierwszej druzyny ?? nigdy w pierwszej druzynie nie bedzie jakosci jak my takim szrotem mamy zamiar uzupelniac sklad Skibicki Kisiel kolejni pilkarze ktorzy nie potrafia wygrac dryblingu na poziomie 4 ligi kto ich przymierza do pierwszego skladu brak szybkosci dryblingu dosrodkowania itd potem mamy graczy pokroju holowni ktorzy w ekstraklasie musza popelnic milion bledow by zagrac 1 dobry mecz ci pilkarze nie powinni grac nawet w rezerwach a co dopiero w pierwszej druzynie jedynymi zawodnikami ktorzy sie w rezerwach wyrozniaja to Kacper Tobiasz i Kacper Kostorz reszte grajkow do treningow slaby wystep oznacza kare 2tyg trenowania tego co mu nie wychodzi i po 2 tygodniach powrut do rezerw bo granie zalosnymi pilkarzykami na sile jest Hanba dla barw nie prezentuja poziomu jakiego oczekujemy w kazdym meczu musza dawac 100% przeciez lepiej grac w takiej Pogoni SIEDLCE-wisle puławy-wigry suwalki-kks kalisz - radunia stezyca -chojniczanka itd niz w barwach Legii gdzie nie dosc ze wystepuja lige nizej to i pewnie lepszymi fachowcami sie otaczaja bo chyba nikt nie uwaza ze pilkarze maja gorsze warunki do pracy niz Legionisci CZAS NA ZMIANY REZERWY MUSZA PONOSIC KONSEKWENCJIE ZA HANIEBNE WYSTEPY Z L na piersi jak to nie wina pilkarzy to czas sztabowi powiedziec dziekujemy za wspolprace!!!!!! kazda wygrana ponizej 3 bramkowej przewagi to porazka na poziomie 4 ligowym

odpowiedz
Arek - 15.09.2021 / 14:37, *.tpnet.pl

@kami(L)PRAGA: Ty się za leczenie weź.

odpowiedz
Bodek - 16.09.2021 / 07:27, *.virginm.net

@kami(L)PRAGA: Teraz to ludzie mają dobrze. Nawet w psychiatryku jest dostęp do Internetu.

odpowiedz
Pacz - 15.09.2021 / 11:41, *.t-mobile.pl

W pytaniu o grę co trzy dni i rotowaniu składem prezes mówi, żeby nie wystawiać gorszej jedenastki na mecze LE. Ale to powinno być tak, że w LE gramy najmocniejszym składem, w lidze nieco słabszym (przy czym spinamy się na Lecha, Raków, Pogoń...), a w PP to już w ogóle gramy tymi, którzy nie grają w LE i Ekstraklasie.
I na koniec: "UEFA jest szczęśliwa, że gramy w Europie".

odpowiedz
daro - 15.09.2021 / 11:04, *.net.pl

Po wywiadzie prezesa znów mnóstwo hejtu. Pewnie, że mogłoby być lepiej ale jeszcze prędzej mogłoby być gorzej. 7 tytułów mistrza Polski w 10 lat to wielki sukces Legii. Wcześniejsze 7 zrobili w 95 lat! Jak dla mnie prezes Mioduski jest właściwą osobą na właściwym miejscu! Jest Akademia i powinny być dalsze sukcesy. Swoją drogą, nie jest łatwo inwestować własne pieniądze, a słyszeć z trybun wyzwiska i czytać hejt na swój temat. Jest ktoś uważa, że zrobiłby to lepiej to niech kupi Legię albo narai jakiegoś bogacza, który zrobi z Legii PSG albo Manchester City!

odpowiedz
kami(L)PRAGA - 15.09.2021 / 13:17, *.vectranet.pl

PSG albo Manchester City! w tej lidze takie kluby ?? by mialy same problemy bo polska pilka bazuje na przeszkadzaniu nie kreowaniu gry kazdy klub ktory kreuje gre w potyczce z polskimi klubami ma problemy i zawodnicy z wysokiej półki maja problemy co z tego ze zawodnik Legii byl by szybszy jak zawodnik wolniejszy sie zastawi i ten szybszy wypie....li sie o nogi wolniejszego ktory zastawil pilke co z tego ze PEKHART wychodzi na pozycjie jak mozna go faulowac i nic z tego nie wynika pozniej taki pilkarz prezentuje sie gorzej bo ma dosc ciaglego obrywania od obroncow

odpowiedz
Arek - 15.09.2021 / 14:40, *.tpnet.pl

@daro: przestań pieprzyć. On płaci za swoje błędy. Swoje i nikogo innego. Nikt mu nie kazał zwalniać Magiery i w jego miejsce zatrudniać doktora teoretyka futbolu, ani trenera od kobiet. I to tylko tak pierwsze z brzegu, co napisałem, bo mógłbym więcej.

odpowiedz
L - 22 godziny temu, *.tpnet.pl

@daro: człowieku ty w ogóle śledziłeś co się działo w Legii przez ostatnie parę lat czy tylko sprawdziłeś na wikipedii kiedy mistrzostwa zdobywaliśmy?

odpowiedz
Pytam - 15.09.2021 / 10:43, *.167.172

Szkoda że nie było więcej pytań o stan finansów klubu, bo Legia jest zadłużona już na ponad 200 milionów. Bez regularnej gry w LM, a LE minimum, ciekawe jak to niby spłacimy.

odpowiedz
Roma - 15.09.2021 / 10:36, *.plus.pl

Do tej pory jak prezes zabierał głos, to zawsze działo się coś dziwnego. A po żmudnej lekturze wydaje mi się, że prezes już myśli o jakimś nowym Romeo.

odpowiedz
butla - 15.09.2021 / 10:34, *.t-mobile.pl

Serio tyle razy trzeba powtarzać, że się jadło kotleta z Ceferinem? Albo ilu to prezesów się zna?
Jaki to jest mały człowieczek.

No i te zazdrosne Dinama, Crveny, Slavie i Ferencvarosy. Kit, że oni łupią w pucharach na dobre a my kopiemy się po czole. Ale oni nam ZAZDROSZCZĄ fundamentów... :D

odpowiedz
MIODUSKI OUT !!!!! - 15.09.2021 / 10:31, *.btcentralplus.com

Najwieksza kwota na konto D.Mioduskiego. Zlodziej !!!!!!

odpowiedz
Wolfik - 15.09.2021 / 10:25, *.mm.pl

Obszerna, ale ciekawa rozmowa. Mam wrażenie, że po awansie do LE własciciel i prezes w jednym najgorszy moment ma za sobą. Ten awans zapewnił nam stabilizację finansową i dał czas na spokojne rozwiązanie pozostałych kwestii. Czy to wystarczy by Mioduski nie popełniał tych samych błedów - nie wiem, wszak do tej pory bujał się "od sciany do ściany". W każdym razie teraz wreszcie ma czas, by przestać tak działać. Tylko od niego zależy, co z tym zrobi.

odpowiedz
Leśny Dziadek - 15.09.2021 / 10:13, *.centertel.pl

Mamy świetnego właściciela, doskonałego prezesa, cudowny skauting, wszystko jest wspaniałe, zawodnicy na najwyższym poziomie, kibice bardzo zadowoleni, klub się rozwija i wszystkim żyje się coraz lepiej... (Neonówka - Teleexpress)

odpowiedz
Kibolek - 15.09.2021 / 10:12, *.telefonica.de

MIODUSKI oszuście LICHWIARZU budżet się zepnie bo ZNOWU OKŁAMAŁEŚ KIBICÓW I DOPISALES WPŁYWY Z LIGI EUROPY DO BUDZETU LEGII . ZYSKI SĄ MIODUSKIEGO A KREDYTY LEGII . MIODUSKI WON

odpowiedz
zdzicho - 15.09.2021 / 10:07, *.16.195

czyli nic nie zarobimy, ale wyjdziemy na zero. jaśnie pan nie będzie pożyczał ze swojej kieszeni tylko wyciągnie odsetki od tego, co pożyczył, bo to przecież nie właściciel, tylko zarządca....

odpowiedz
olew - 15.09.2021 / 10:02, *.vectranet.pl

Podoba mi się , że Legia jest w tym najważniejsza, nie grajki, nie trener, nie kibole, tylko Legia. Facet inteligentny i chyba pokochał Legię. Coraz lepszy jako zarządca. LEGIA to POTĘGA !

odpowiedz
Kibolek - 15.09.2021 / 10:15, *.telefonica.de

@olew: chyba jesteś marionetka mioduskiego I kazał Ci tu wejść i wypisywać te bzdury . MIODUSKI to najgorszy prezes i zarządca od cwiercwiecza w LEGII

odpowiedz
stary kibic - 16.09.2021 / 16:28, *.t-mobile.pl

@potrzebny c ci dobry psychiatra.Kibolek:

odpowiedz
kuba83urs - 15.09.2021 / 09:20, *.chello.pl

jest takie jedno trafne okreslenie - zlotousty.

odpowiedz
podkarpacie - 15.09.2021 / 09:19, *.mtm-info.pl

tych wszystkich co tylko szukaja sesacji to powoli staje slabe a patrzac na historie wszyscy ludzie co mieli wizje i madrosc a byli uwazani za wariatow po latach byli uwazani za wybitnych !!!!

odpowiedz
Radek - 15.09.2021 / 09:08, *.centertel.pl

Komentarzy za dużo tu raczej nie będzie, gdyż wszyscy znawcy nie są w, stanie przeczytać tak długiego artykułu. Pozdrawiam

odpowiedz
Alan - 15.09.2021 / 09:26, *.t-mobile.pl

@Radek :
Hehehe 10 na 10

odpowiedz
Leśny Dziadek - 15.09.2021 / 10:17, *.centertel.pl

@Radek : Jakoś dałem radę, ale te wszystkie wywiady są tak do siebie podobne, i od początku w tym samym tonie, że czytanie tych bredni kolejny raz nie jest potrzebne, do wyciągnięcia odpowiednich wniosków...

odpowiedz
Miasto Rafałka - 15.09.2021 / 08:43, *.play-internet.pl

Jest,jest mamy to!Zepneliśmy budżet,to z poprzednich lat ile jest długu?

odpowiedz
dino - 15.09.2021 / 10:15, *.vtelecom.pl

@Miasto Rafałka:
170 mln

odpowiedz
ko(L)o - 15.09.2021 / 11:38, *.orange.pl

@Miasto Rafałka: zepniemy go bardziej jak nie będziemy nakładać na własny klub tak drakońskich kar jakie uefa nakłada po racach

odpowiedz
Alan - 15.09.2021 / 07:26, *.t-mobile.pl

Odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu jak dla Mnie , widać ze żyje Legią , fajnie jakby jeszcze niektórzy zrozumieli ze z UEFĄ się nie wygra bo to ich rozgrywki a skoro chcemy w nich grać to musimy się dostosować a nie za wszelką cenę starać odróżniać, i dostarczać klubowi kolejnych problemów, co do MP w tym sezonie to obstawiam że jednak nie, za duża strata zostanie nam po pucharach no ale zobaczymy......

odpowiedz
Tomek - 15.09.2021 / 07:21, *.113.189

Nawet nie czytam, bo i tak słowa prawdy nie powiedział. On zawsze uaktywnia się w najmniej ciekawych momentach, a to oznacza jedno, że Michniewicz może już się pakować :)

odpowiedz
M - 15.09.2021 / 07:00, *.chello.pl

Ten człowiek żyje w innej czasoprzestrzeni......

odpowiedz
P(L)EBAN - 15.09.2021 / 06:47, *.tpnet.pl

Nie dam rady tego czytać nie dam rady jego słuchać. Na prawdę.

odpowiedz
Wiem co mówię - 15.09.2021 / 08:08, *.chello.pl

@P(L)EBAN: kiepsko

odpowiedz
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2021 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.