Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Nie składam broni

wtorek, 7 października 2003 07:11
Andrzej Wrońskiźródło: Życie Warszawy

Po dwóch latach przerwy w startach w dużych międzynarodowych imprezach powrócił Pan na matę we wspaniałym stylu, zdobywając tytuł wojskowego wicemistrza świata. Później już w pierwszej rundzie odpadł Pan z Turnieju Pytlasińskiego i stoczył tylko jeden pojedynek w mistrzostwach świata?

Andrzej Wroński:Żałuję zwłaszcza porażki we Francji, bo pierwszych dziesięciu zawodników premiowanych było olimpijskimi paszportami.


Marzenia o igrzyskach już się rozpłynęły?

- Zdecydowanie nie składam jeszcze broni. W lutym i w marcu odbędą się dwa turnieje kwalifikacyjne i tam będę szukał swojej szansy.


Po dwóch słabych startach wciąż wierzy Pan w olimpijski awans?

- Trzeba wierzyć w to, co się robi, inaczej nawet start w mistrzostwach świata nie miałby sensu.


Czy na zapaśniczej macie budzi Pan jeszcze strach?- Na pewno rywale wciąż czują przede mną respekt.


Patrząc jak Andrzej Wroński odnosi kolejne porażki?

- Na pewnym poziomie żadnego przeciwnika nie można lekceważyć. Nikt nie wychodzi na matę, myśląc, że starcie ze mną oznacza łatwe zwycięstwo. Zmieniłem kategorię wagową na najcięższą. Potrzebuję czasu, aby przyzwyczaić się do nowego stylu walki. Już poprawiłem technikę w parterze. Nadal mam kłopoty, gdy znajdę się w klamrze. W Creteil to właśnie przez ten element walki przegrałem 2:3 po dogrywce z reprezentantem Bułgarii Siergiejem Morejko. Mam blisko pięć miesięcy na doszlifowanie techniki. W tej chwili w mojej wadze nie ma wyraźnego lidera, takiego jak słynny Rosjanin Aleksander Karelin. O medale rywalizuje około dziesięciu tych samych zawodników. Uważam, że jestem w stanie przedrzeć się do tej stawki.


Po porażce w mistrzostwach nie miał Pan chwili zwątpienia, że powrót na matę to nie był najlepszy pomysł?

- W swojej karierze odnosiłem już porażki. Zanim w 1996 roku zostałem złotym medalistą igrzysk w Atlancie, doznałem goryczy porażki podczas Turnieju Pytlasińskiego. Gdybym wtedy przejmował się ostatnim miejscem w zawodach wysokiej rangi, nie wspiąłbym się na najwyższy stopień olimpijskiego podium?


Rozmawiał Oskar Berezowski

Podaj ten news dalej: