Mattias Johansson - fot. Woytek / Legionisci.com

Analiza

Punkty po meczu z Jagiellonią Białystok

Kamil Dumała, źródło: Legionisci.com

Nareszcie, powrót Artura Boruca, czwórka obrońców, pech - to najważniejsze punkty po wygranej 1-0 z Jagiellonią Białystok.

1. Nareszcie!
Tak, w końcu zła seria została przełamana. Po siedmiu (!) meczach z rzędu z porażką w Ekstraklasie w końcu legioniści zdobyli ważne trzy punkty. Mecz nie rozpieścił zdecydowanie kibiców, jednak każdy punkt w obecnej sytuacji dla Legii jest jak tlen. Styl przyjdzie (może...), na ten moment najważniejsze, by odbić się od dna i punktować w kolejnych spotkaniach.

2. Powrót Boruca
Najważniejszą wiadomością przed meczem była informacja, że do bramki Legii powraca Artur Boruc, który poprednio zagrał 19 września w starciu przeciwko Górnikowi Łęczna. Było to ostatnie wygrane spotkanie przed czarną ligową serią. Boruc zanotował bardzo udany powrót, bo na zero z tyłu. Widać, że w tyłach Legii brakowało doświadczenia. W końcu ktoś mógł solidnie opierniczyć defensorów przy popełnianych błędach. Oczywiście i one zdarzały się naszemu bramkarzowi, ale w pierwszej takiej sytuacji dobrze wybił piłkę na rzut rożny, natomiast w drugiej wyręczył go Kacper Skibicki. Gdyby jednak nie jego interwencja z doliczonego czasu gry, kiedy to głową zagrywał Skibicki, to zamiast trzech oczek byłoby jedno. Zadecydowało doświadczenie, którego drużynie w poprzednich meczach bardzo brakowało.

3. Zmiana taktyki
Po niezbyt udanych meczach z Górnikiem i Leicester z Yurim Ribeiro na prawej obronie i Mattiasa Johanssona w trzyosobowym bloku defensywy, trener Marek Gołębiewski odszedł od tego pomysłu i tym razem postanowił zagrać czwórką obrońców. Na prawej stronie rozpoczął mecz Artur Jędrzejczyk, ale niestety z powodu kontuzji w 10. minucie zastąpił go wyżej wspomniany Szwed, który też długo nie pograł. Cały mecz na lewej obronie zagrał Ribeiro i był to średni występ w jego wykonaniu. Natomiast po wejściu Johanssona na boisko zaczęło się dziać na prawej stronie boiska. Szwed oddał jeden groźny strzał po stałym fragmencie gry, a potem zdobył zwycięskiego gola.

4. Stałe fragmenty gry
To co zdecydowanie zmieniło się w grze Legii, to stałe fragmenty gry. W meczach ze Stalą Mielec i Górnikiem Zabrze po dośrodkowaniach z rzutów wolnych bramki zdobywał Mateusz Wieteska, przeciwko Leicester bliski był Mahir Emreli, ale strzał z rzutu karnego dobił Filip Mladenović. Z Jagiellonią stałe fragmenty gry w ofensywie wyglądały dobrze. W 14. minucie blisko zdobycia gola był Mattias Johansson, ale jego uderzenie z linii bramkowej wybił Taras Romanczuk. W 39. minucie z rzutu wolnego na bramkę strzeżoną przez Xaviera Dziekońskiego huknął Josué, ale trafił w poprzeczkę. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy Portugalczyk na krótko rozegrał rzut rożny, po którym w pole karne dośrodkował Filip Mladenović, piłkę zgrał Mahir Emreli a bramkę na wagę trzech punktów zdobył Mattias Johansson. Gorzej niestety wyglądało to w defensywie, bo Jagiellonia najgroźniejsze sytuacje stworzyła właśnie po stałych fragmentach gry, raz bramkę ze spalonego zdobył Israel Puerto, a potem główkował obok bramki.

5. Pech
Pechowy był mecz z Jagiellonią dla trzech zawodników z prawej obrony. Kontuzji w 10. minucie doznał Artur Jędrzejczyk, który złamał obojczyk i czeka go operacja oraz dłuższy rozbrat z piłką. Przerwa kapitana Legii potrwa około dwóch miesięcy. Za Artura Jędrzejczyka na boisku pojawił się Mattias Johansson, który został bohaterem meczu, jednak w przerwie zgłosił niedyspozycję związaną z mięśniami uda. Za niego wszedł Lindsay Rose, który w starciu z Błażejem Augustynem najprawdopodobniej doznał złamania kości nosa. Trzy pechowe kontuzje, które znacznie komplikują sytuację kadrową Legii przed kolejnymi meczami.

6. Najważniejsze przed nami
Do końca roku legionistom zostało jeszcze kilka spotkań - najważniejsze już w najbliższą środę przeciwko Motorowi Lublin w 1/8 finału Pucharu Polski. Natomiast za tydzień w meczu u siebie legioniści podejmą Spartaka Moskwa - zwycięstwo da nam europejskie puchary na wiosnę. Mecz z Motorem z kolei zwiększy szanse na europejskie puchary w przyszłym sezonie. Czas prawdy przed nami, oby zakończony sukcesem.

Kamil Dumała

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

+dodaj komentarz
Wolfik - 30.11.2021 / 12:23, *.play-internet.pl

Fajnie się czyta "punkty" P.Kamila. Rzeczowo, treściwie, bez zbędnych farmazonów. Brawo!

odpowiedz
Roma - 30.11.2021 / 11:24, *.plus.pl

Mała poprawka w punkcie 5 : zamiast "który złamał obojczyk" powinno być "któremu brutal złamał obojczyk".

odpowiedz
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2022 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.