Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Nie cofam się

piątek, 17 października 2003 10:34
Mirosław Jabłońskiźródło: Przegląd Sportowy

Mirosław Jabłoński kilka sezonów temu należał do najbardziej obiecujących trenerów w Polsce. Tego roku jednak nie może zaliczyć do udanych. Na wiosnę pożegnał się z Amiką, teraz próbuje się odnaleźć w Wiśle Płock.

Pana drużyna ciuła punkty ze słabeuszami. Czas na jakąś spektakularną wygraną, najbliższy mecz z Legią nadaje się do tego jak ulał.

Mirosław Jabłoński: Na pewno mojej drużynie potrzebne jest spektakularne zwycięstwo. Na razie to my sprawiliśmy, że rewelacją rozgrywek jest Górnik Łęczna. Gdybyśmy wygrali, to podobnie jak pozostali beniaminkowie wychodziliby na mecze z pełnymi portkami.

A tak, wam się to przytrafiło.

- Początek ligi na pewno nie należał do nas. A co do meczu z Legią, to oczywiście marzy mi się wygrana. Jednak warszawska drużyna ma wielki potencjał...

Nie wierzy pan w swoich piłkarzy?

- Ależ skąd! Zdaję sobie sprawę z siły ataku Legii i dlatego nie będę deklarował wygranej z tą drużyną. Najbardziej obawiam się indywidualnych błędów.

Legia w tym sezonie na wyjazdach gra znacznie słabiej niż u siebie.

- Myśli pan, że o tym nie wiem? Dlatego nie stoimy na straconej pozycji. Na pewno stać nas na strzelenie goli Legii. Problem, że my tez tracimy sporo bramek. Stanowczo za dużo.

To pewnie efekt zmiany ustawienia w defensywie. Trener Legii Dariusz Kubicki w porę się opamiętał i wrócił do dwójki w obronie.

- To sprawa Darka Kubickiego. Ja nie mam zamiaru się cofać. Wychodzę z założenia, że jak rozpoczyna się przebudowę gry zespołu, trzeba doprowadzić to do końca.

A może nie potrafi pan ustawić zespołu w obronie?

- Oczywiście mógłbym ustawić drużynę na swojej połowie, kazać dziewięciu bronić bramki. Mam nawet kilku dobrych zawodników do wyprowadzania szybkich kontr. Tylko po co komu takie granie? Dla tych kilku dodatkowych punktów? Zaraz byście mnie krytykowali za antyfutbol, który zabija polską piłkę. Nie interesuje mnie takie porowadzenie zespołu. Nawet kosztem wyników warto zaryzykować, by w efekcie pójść jednak do przodu i grać nowowczesną piłkę.

Rozmawiał: Jarosław Czerniak

Podaj ten news dalej: