Czyte(L)nia

Biblioteka legionisty: 100 meczów na Stadionie Śląskim

Bodziach, źródło: Legionisci.com

Rok 2021 był rokiem obchodów 100. rocznicy III Powstania Śląskiego, a zarazem 65. urodzin "Kotła Czarownic". Z tej okazji wydawnictwo GiA przygotowało okazały album zatytułowany "100 meczów na Stadionie Śląskim na 100-lecie Powstań Śląskich". Album jest swego rodzaju dokumentacją 60 reprezentacyjnych meczów na legendarnym obiekcie, ale także ważniejszych spotkań ligowych i pucharowych z udziałem śląskich klubów.

Na 352 stronach przypomniano kilkadziesiąt meczów, a całość wzbogacona została ponad 700 fotografiami, które stanowią niesamowitą wartość. "Scenariusz tego dnia wzorowano na starej maksymie Alfreda Hitchcocka: najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie miało rosnąć. Na 22 lipca 1956, w kolejne Święto Odrodzenia Polski (każda "jedyna słuszna władza" lubi pompatyczne uroczystości), zaplanowano w Chorzowie otwarcie największego obiektu sportowego w kraju. W wyścigu o 'chronologiczną palmę pierwszeństwa' Stadion Śląski co prawda przegrał ze stołecznym Stadionem Dziesięciolecia, pobił go jednak na głowę pojemnością trybun, a przede wszystkim - statusem rodzimej 'świątyni futbolu', który zapewniły mu sukcesy piłkarskiej reprezentacji Polski w kolejnych dekadach. O inauguracji jednak chciano... jak najszybciej zapomnieć" - czytamy we wprowadzeniu do pierwszego meczu rozegranego na stadionie Śląskim. 22 lipca 1956 roku, Polska przegrała 0-2 z NRD, a w składzie naszej reprezentacji pojawili się oczywiście zawodnicy związani z naszym klubem - Lucjan Brychczy, Henryk Kempny, Marceli Strzykalski, Edmund Zientara i Jerzy Woźniak.

Przy każdym z opisywanych meczów umieszczono sporo ciekawostek, nie zaś suche informacje dotyczące strzelców bramek. Tych oczywiście również znajdziemy, podobnie jak składy obu drużyn, przybliżoną liczbę widzów itp. Dla kibiców na pewno gratką będą fotografie, którymi okraszono kolejne strony. Są tu świetne ujęcia w reprezentacyjnym stroju Lucjana Brychczego (widocznego również na okładce albumu), Edwarda Szymkowiaka czy Kazimierza Deyny (m.in. z Johannem Cruyffem przed meczem z Holandią z 1975).

Opisano chociażby mecz Polska - Turcja z 24 kwietnia 1968 roku, w którym Kazimierz Deyna debiutował w pierwszym zespole biało-czerwonych. "Wróćmy wszak do nowicjuszy; tym trzecim w linii pomocy był niejaki Kazimierz Dejna, najmłodszy w tym gronie. Korektora prosimy o niepoprawianie nazwiska: choć od ligowego debiutu tego gracza w barwach Łódzkiego KS minęło już ponad półtora roku, wciąż spotkać można było w prasie - vide 'Sportowiec' relacjonujący potyczkę w Chorzowie - taką pisownię jego personaliów. Byli jednak i tacy - choćby 'Sport' - którzy używali już poprawnej formy. 'Gra w otoczeniu kolegów klubowych, których się dobrze zna, a w reprezentacji - to wielka różnica. Teraz dobrze rozumiem wszystkich debiutantów. Trema paraliżuje każdy ruch' - katowicki dziennik, cytując te słowa, wkładał je w usta Kazimierza Deyny" - czytamy w rozdziale "Kazimierz pisany przez j".

W albumie nie można było pominąć meczu, który zdecydował o awansie reprezentacji Polski na mistrzostwa Świata w 1978 roku. 29 października 1977 roku Polacy na stadionie Śląskim podejmowali Portugalię, a publiczność od samego początku przeraźliwie gwizdała na kapitana drużyny narodowej i najlepszego piłkarza Legii, Kazimierza Deynę. To właśnie legionista, strzelając bramkę bezpośrednio z rzutu wolnego, zapewnił Polakom awans na kolejny Mundial. "Polacy uratowali remis, głównie za sprawą genialnego Kazimierza Deyny, który trafił do siatki Manuela Bento bezpośrednio z rzutu rożnego! Po zakończeniu spotkania wszyscy zgodnie podkreślali, że legionista mógł dołożyć kolejnego gola, ale po zagraniu piętą od Zbigniewa Bońka nie trafił do siatki. Trzeba jednak pamiętać, że tamtego dnia był niemiłosiernie wygwizdywany przez publiczność Stadionu Śląskiego. Nie była to jednak - jak chcieli niektórzy felietoniści - 'śląska publiczność'; większość wejściówek zostało przecież sprzedanych poza Górnym Śląskiem. Wiele osób - w tym biograf Deyny, Roman Kołtoń - przekonuje, że decydujące mogły być dwa wywiady, których wówczas udzielił piłkarz. Oba miały podobny wydźwięk. W 'Żołnierzu Wolności' ówczesny porucznik Ludowego Wojska Polskiego Kazimierz Deyna zadeklarował: 'Był czas, kiedy dużo mówiono na temat mego przejścia do zawodowych drużyn. Oświadczam więc, że moim celem jest gra w barwach CWKS Legia', a w innym miejscu dodał: 'Moje życiowe losy związałem z Ludowym Wojskiem Polskim i jemu zamierzam dochować wierności'. (...) Trudno, by takie słowa wzbudziły sympatię w społeczeństwie doświadczonym całkiem niedawno Radomiem i Ursusem" - piszą autorzy albumu w rozdziale "SOS z walkie-talkie".

Po zaprezentowaniu na dwustu stronach meczów reprezentacji Polski rozgrywanych na stadionie Śląskim, autorzy przystąpili do dokumentacji meczów drużyn klubowych na tym obiekcie. M.in. spotkań Górnika, Polonii Bytom, GKS-u Katowice, Ruchu Chorzów i GKS-u Tychy w europejskich pucharach. Na stadionie Śląskim rozegrano również finały Pucharu Polski, m.in. w latach 1962-63, kiedy dwukrotnie triumfowało Zagłębie Sosnowiec. Przybliżono również mecz ligowy z 22 lipca 1960 roku, w którym Górnik Zabrze, w obecności 75 tysięcy widzów, pokonał Legię 2-0 (0-0) po dwóch trafieniach Lentnera. Pod koniec publikacji, gdzie autorzy zestawili dwie najlepsze jedenastki - reprezentacji Polski oraz "jedenastkę gwiazd" - znajdziemy stronicowy artykuł o świetnym przed laty bramkarzu Legii i reprezentacji, Edwardzie Szymkowiaku.

Tytuł: 100 meczów na Stadionie Śląskim na 100-lecie Powstań Śląskich
Autor: Andrzej Gowarzewski, Dariusz Leśnikowski, Andrzej Markowski, Jakub Michalak, Mariusz P. Zieliński
Wydawnictwo: GiA
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 352
Cena: 99 zł

Więcej recenzji książek w dziale Biblioteka legionisty.


REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

+dodaj komentarz
ws - 11.01.2022 / 21:56, *.chello.pl

Oczywiście będzie niezapomniany ze względu na wielkie mecze reprezentacji w latach siedemdziesiątych i komentarzy Jana Ciszewskiego z Sosnowca. Stadion został reprezentacyjny za czasów Gierka a zdecydowało o tym to że miał oświetlenie. Jeszcze do 1970 roku wiele ważnych meczów grano na Dziesięciolecia a potem też jeszcze kilka do momentu kiedy zremisowaliśmy z Finlandią po swojaku Pawła Janasa.

Wygwizdanie Kazia na meczu z Portugalią to szczyt chamstwa ale niestety Legia była wtedy znienawidzona w Polsce za pobory piłkarzy do wojska. Ludzie nie doceniali ,że dzięki Legii kilku piłkarzy zrobiło karierę np, Smolarek .Tylko niektórym udało się uniknąć poboru np. Bońkowi

odpowiedz
Mądrala 0,7 - 10.01.2022 / 17:52, *..

„ Kazimierza Dejny” SERIO ! ? :O

odpowiedz
ws - 11.01.2022 / 21:49, *.chello.pl

@Mądrala 0 ,7 : Serio . Tak próbowano kiedyś wyeliminować pisownie i wymowę regionalną i ujednolicić język. Deyna kuło w oczy tak jak V , wg. pewnego "generała" żadne polskie słowo nie zaczyna się na taką literę.

odpowiedz
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2022 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.