Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Legia to Legia

środa, 22 października 2003 11:59
Dariusz Kubicki i Dariusz Wdowczykźródło: Przegląd Sportowy

Mają tyle cech wspólnych, że trudniej wskazać, co ich różni. Dwóch Dariuszów, ten sam klub w czasie piłkarskiej kariery, ten sam kierunek, gdy przyszło opuścić Polskę, ta sama profesja obecnie. Obaj spokojni, może nawet z domieszką angielskiej flegmy. Nawet ubrani przyszli bardzo podobnie, czyli w niebieskich koszulach i garniturach. Z Dariuszem Kubickim i Dariuszem Wdowczykiem spotkaliśmy w angielskiej restauracji w centrum Warszawy. Dziś obaj panowie spotkają się ponownie, ale... na stadionie. Kuba będzie prowadził Legię, a Wdowiec Kolportera Koronę w ćwierćfinałowym meczu Pucharu Polski.

Panie Darku...


- Który? - niemal jednocześnie pada pytanie ze strony obu szkoleniowców.


Macie wiele wspólnych rzeczy...

Wdowczyk: Podobnie się ubieramy. Wynieśliśmy to z Wysp. Tam każdy mecz to święto. W klubie nie spotka się nikogo, w dżinsach lub w ortalionach. To kwestia przyzwyczajenia i gustu.

Co jeszcze poza ubiorem?

Wdowczyk: Kuba jest abstynentem.

Kubicki: Czasami lubię napić się wina. Mamy jeszcze sporo przed sobą, więc jeszcze może nas coś połączy. Ale na pewno obaj mamy poukładane życie rodzinne.
Wdowczyk: Od wielu lat jesteśmy z tymi samymi kobietami.

Jak to z tymi samymi?

Kubicki: Hmm... No nie z tymi samymi!

Wdowczyk: Ja ze swoją żoną, Kuba ze swoją.

Kubicki: Jak przychodziliśmy do Legii, to odnieśliśmy te same kontuzje.

Wdowczyk: Obaj mieliśmy złamaną kość śródstopia.

Kubicki: Tylko, że później ja złamałem po raz drugi, siedem miesięcy pauzowałem.

Wdowczyk: Ty?!

Kubicki: Tak, już chciałem kończyć karierę.

Dwa tygodnie temu uścisnęliście sobie dłonie na stadionie Kolportera. Chyba niezbyt często wam się to zdarza?

Kubicki: W jednej ze stacji telewizyjnych komentowaliśmy wspólnie jakiś mecz.

Wdowczyk: Nawet nie pamiętam.

Kubicki: Bo ty ciągle coś komentujesz, a ja jestem w telewizji od święta.

Wdowczyk: Ostatnia rozmowa, która utkwiła mi w pamięci, miała miejsce tuż po meczu z Sunderlandem. Wprawdzie mieszkamy obaj w Warszawie, ale każdy z nas ma swoje zajęcia.

No właśnie. Niektórzy twierdzą, że tak naprawdę nie przepadacie za sobą.

Kubicki: Nie wiem skąd się wzięła taka opinia. Wcześniej graliśmy razem, a teraz wykonujemy ten sam zawód, więc ktoś może uważać, że wciąż rywalizujemy ze sobą. Tak jednak nie jest. Może nie łączyła nas jakaś wielka przyjaźń, ale zawsze byliśmy kolegami. Niepotrzebnie miesza się naszą zawodową rywalizację z prywatnym życiem.

Wdowczyk: Znamy się z Kubą niemal od juniorów. Graliśmy razem w reprezentacjach młodzieżowych, olimpijskiej. Jeszcze bardziej połączyła nas Legia. Nie byliśmy w jednej grupie, nie chodziliśmy na piwo, ale lubiliśmy się.

Ale słyszeliście plotki, że się nie lubicie?

Kubicki: Nie.

Wdowczyk: A ja słyszałem.

Kubicki: Słyszałeś?

Wdowczyk: Słyszałem!

Kopaliście pod sobą dołki?

Wdowczyk: Nie, chociaż pamiętam taką sytuację, gdy graliśmy jeszcze razem w Legii. Na Łazienkowską przyjechał ŁKS, a przeciw nam występował mój były kolega z Gwardii, Krzysio Baran. W pewnym momencie bezczelnie, tak strasznie brutalnie skosiłem Krzyśka od tyłu, skacząc mu na pięty. Chłopak strasznie się zwijał z bólu, ale nie widział, kto mu zrobił krzywdę. Odczekałem kilka sekund, a potem podbiegłem do niego i powiedziałem: - Siwy, ale ci Kuba przyp...

Kubicki: (śmiech)

O czym pan pomyślał gdy w Pucharze Polski prowadzona przez pana Korona wylosowała zespół Kubickiego?

Wdowczyk: Jak pięknie byłoby wygrać z Legią.

I nie denerwuje pana fakt, że Kuba wyjdzie z tej rywalizacji zwycięsko?

Wdowczyk: Gdyby ten wywiad prowadził dziennikarz z Kielc, to by zadał takie pytanie Darkowi Kubickiemu, w znaczeniu, że to my wygramy.

Kubicki: A ja byłem zadowolony z losowania. Trafiliśmy na łatwego przeciwnika. Jeżeli mielibyśmy przegrać, to znaczy, że nie jesteśmy godni walczyć w tych rozgrywkach.

Obaj zachowujecie sportowe sylwetki. Może byście dziś zagrali przeciwko sobie?

Wdowczyk: Z tym jest już coraz trudniej, trzeba mieć naprawdę charakter, żeby aktywnie ćwiczyć.

Kubicki: Nie można jednak wciąż powtarzać, chłopakom jacy to my byliśmy kiedyś mocni. Oni muszą być również dowartościowani. Biorąc na przykład możliwości Wojtka Szali, uważam, że jest obecnie przynajmniej o dziesięć procent lepszym zawodnikiem ode mnie. Zmienił się nieco styl gry, zmienili się piłkarze.

Wdowczyk: Chwileczkę Kuba, Szala lepszy od ciebie?

Kubicki: Tak.

Wdowczyk: Bez żartów. Gdyby tak było, to Szala grałby już od kilku sezonów w reprezentacji. Ale masz rację, że nie można porównywać ich do nas. Większość z nich nawet nie wie i nie może pamiętać. Czasami dopytują się naszych współpracowników, jak trener grał i czy faktycznie był taki dobry.

Kubicki: Kiedyś, zaraz po powrocie z Anglii siedziałem w kawiarnianym ogródku i byłem świadkiem rozmowy kibiców na temat gry Mięciela. Nikt mnie nie poznał i nie wiedział nawet, że byłem wówczas jednym z trenerów Marcina. Zmieniają się pokolenia.

Pytanie do trenera Wdowczyka - wystawiłby pan jeszcze Kubę w składzie swojego zespołu?

Wdowczyk: No, może na ostatnie piętnaście minut i wiem, że na pewno serca do gry by mu nie zabrakło.

Kubicki: Piętnaście minut? Chyba nie widziałeś mojego meczu na pożegnaniu Leszka Pisza!

Wdowczyk: Nie widziałem.

Kubicki: Ostatnio jeden piłkarz Legii mówi do mnie: - Panie trenerze, pan to spokojnie mógłby z nami jeszcze grać! Już byłem zadowolony, a on dodaje: - Gdyby pan z dychę zrzucił!
Wdowczyk zdobył tytuł mistrzowski z Polonią, Kubicki z Legią jako drugi trener, a teraz samodzielnie prowadzi zespół. Który, według was, osiągnął więcej?

Wdowczyk: Liczy się efekt końcowy, bo pamięta się o tych, którzy coś osiągnęli. Myślę, że Darek jest na dobrej drodze, by osiągnąć podobny sukces.

Kubicki: Przynajmniej w Pucharze Polski.

Wdowczyk: Ja miałem łatwiejszą sytuację, bo Polonii nigdy nie stawiano w roli faworyta.

Kubicki: Ja odpowiem na wasze pytanie w ten sposób - Darek zdobył tytuł mistrza Polski, a ja w tym samym czasie tytuł mistrza trzeciej ligi. Myślę, że teraz Darek chętnie by się zamienił ze mną tytułami.

Wdowczyk: Oj tak, bardzo chętnie.

Pytanie do trenera Kubickiego - gdyby zaszła taka konieczność podjąłby się pan pracy w Polonii?

Kubicki: Ze względu na popularność i presję ze strony kibiców, miałbym duże opory. Niby mówi się, że tytuł mistrzowski jest taki sam, ale trudno porównywać, tak mi się przynajmniej wydaje, zdobycie tytułu przez Legię czy jakiś inny zespół. Niby to samo trofeum, te same punkty, jednak radość stołecznych kibiców po zdobyciu mistrzostwa najlepiej odzwierciedla, ile to dla nich znaczy. Oczywiście, są kluby o większych tradycjach, ale w Legii każdy chciałby pracować. Zgodzisz się ze mną Darek?

Wdowczyk: Zdecydowanie tak. Legia to jest Legia. Z Polonią nigdy nie miałem nic wspólnego, ale idzie się tam gdzie cię chcą.

Kubicki: Niektórzy zawodnicy, również reprezentanci Polski, mówią, że woleliby rozegrać jeden mecz w Legii, niż cały sezon w innym pierwszoligowym zespole. Że to więcej znaczy, więcej daje!

Nie myśleliście kiedyś, by wspólnie poprowadzić jakąś drużynę, może nawet reprezentację?

Kubicki: Zawsze gotów jestem podporządkować nadrzędnym celom. Umiałem dogadać się z Okuką, więc z innymi szkoleniowcami również nie byłoby problemu.

A gdyby trener Kubicki zamieścił ogłoszenie, że szuka asystenta, Dariuszz Wdowczyk byłby zainteresowany?

Wdowczyk: Raczej nie.

Kubicki: Dla Polskiej piłki byłaby to autentyczna strata, gdyby skupiać w jednym miejscu posiadany przez nas potencjał. W Polsce nie ma aż tak wielu trenerów nastawiających swoje zespoły do gry ofensywnej, ambitnej i z determinacją. My przelewamy to wszystko piłkarzom.

Wdowczyk: Sami uczyliśmy się tego na Wyspach Brytyjskich. Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz.

Kubicki: Ostatnio polscy piłkarze cieszą się, że nie przegrywają wysoko z zagranicznymi rywalami. A porażka jest jednak zawsze porażką.

Wdowczyk: Pamiętasz Kuba mecz na Wembley z Anglią? Stoimy w tunelu, a oni walą, kopią w blachę. Gascoigne tak na kogoś warknął, że myśleliśmy, iż go zagryzie! Na to odezwał się Roman Wójcicki i piskliwym głosikiem wykrztusił: - Na nich chłopaki, na nich!

Kubicki: Tak było, na nich chłopaki.

Wdowczyk: Zabrzmiało to tak beznadziejnie, że zeszło ze wszystkich powietrze. Tylko nas rozbroił. Zaczęliśmy się po prostu śmiać. Tak też przekłada się nasze podejście do walki. Nie jesteśmy pazerni na zwycięstwa.

Jaki dziś będzie wynik?

Kubicki: 0:0.

Wdowczyk: 2:2!

Rozmawiali: Krzysztof Stanowski i Piotr Wojciechowski

Podaj ten news dalej: