REKLAMA

Czyte(L)nia

Biblioteka legionisty: Antoni Piechniczek. Bezkompromisowa biografia

Bodziach, źródło: Legionisci.com

Dobrych kilka lat minęło od pierwszego wydania biografii Antoniego Piechniczka pt. "Piechniczek. Tego nie wie nikt". Teraz książka Pawła Czado i Beaty Żurek doczekała się nowego, rozszerzonego wydania. Zmieniona została okładka, format publikacji, wydawnictwo, szata graficzna, a treść została poszerzona. Pierwsze wydanie, siedem lat po premierze, dostępne jest dziś jedynie w drugim obiegu lub w formie cyfrowej.

Jako że już pierwsza książka o słynnym trenerze, który doprowadził naszą reprezentację do trzeciego miejsca na Mistrzostwach Świata w 1982 roku, była bardzo ciekawa, na pewno i odnowiona wersja będzie cieszyła się zainteresowaniem kibiców i czytelników. A pozycja to zaiste interesująca, której warto poświęcić tych kilkanaście godzin. Książka jest może i spora, ale czyta się ją doskonale. Autorzy w nowym wydaniu większość treści pozostawili bez zmian, za to pozmieniali podrozdziały. W środku znajdziemy również kilkanaście fotografii z dawnych lat, z różnych etapów życia i kariery.

Mało kto wie, że Antoni Piechniczek zanim zaczął występy jako obrońca, występował w ataku. Z powodzeniem. "W debiucie w ekstraklasie ówczesny trener Legii Kazimierz Górski wystawia go na środku ataku. 41-letni wówczas Górski jest jeszcze mało znany. Światowe sukcesy osiągnie dopiero za 10 lat. (...) Chłopak z Chorzowa odwdzięcza się młodemu trenerowi. Już w pierwszym meczu z Cracovią zdobywa gola. Legia wygrywa 3:2. Ten mecz jest jednocześnie pożegnaniem legendy Legii, Edmunda Zientary. (...) 'Legia żegna Zientarę, wita Gruszkę i Piechniczka' - pisze tygodnik Sportowiec w kwietniu 1962 roku" - czytamy w jednym z rozdziałów.

Autorzy opisują jak Piechniczek trafił na warszawską uczelnię i łączył studia z grą w piłkę. Co nie zawsze było łatwe. "Między Piechniczkiem a kolegami z Legii jest jedna różnica. Oni są wojskowymi, on studentem (w drużynie jest jeszcze jeden student, Jacek Gmoch, który w trybie dziennym zostaje magistrem inżynierem komunikacji ze specjalizacją budowy dróg i mostów na Politechnice Warszawskiej). (...) Po trzech miesiącach niewiele brakuje, by Piechniczek wyleciał z uczelni. Na AWF chcą, żeby grał w uczelnianej drużynie i zaczynają coraz bardziej naciskać. Zrozpaczony student pisze do matki, że nie wie co robić. Legia wysyła na uczelnię swoją delegację. Rektor nie chce ulec. - Jest studentem, ma grać w naszej drużynie - mówi krótko. Ostatecznie rektora przekonuje telefon z Ministerstwa Obrony Narodowej. Piechniczek może zostać na AWF i grać w Legii. Na jego korzyść przemawiają też zaliczenia na czas i dobre oceny" - czytamy w książce.

W końcu Antoni Piechniczek został przesunięty do defensywy, a wszystko za sprawą Virgila Popescu. "W Legii Piechniczek występuje najczęściej na środku ataku. Obserwuje go tam następca Górskiego, trener Longin Janeczek, były piłkarz Legii. (...) Dla Piechniczka wszystko zmienia się na początku 1964 roku, kiedy w klubie nastają rządy Virgila Popescu, Jugosłowianina rumuńskiego pochodzenia. To szkoleniowiec pewny swoich racji. (...) Piechniczek w Legii rozwija się jako piłkarz. Jednocześnie zmienia pozycje na boisku, gra coraz bliżej bramki. Jest próbowany w środku pola, wreszcie Popescu decyduje, że będzie grał w linii defensywnej. Jak w jedno popołudnie napastnik ma się stać obrońcą?
Piechniczek: - Pierwszy raz kontakt z Popescu miałem w połowie lutego. Dopiero wtedy, bo kiedy koledzy ćwiczyli już z nowym trenerem, byłem na obozie narciarskim w Zieleńcu organizowanym przez AWF. (...) Prosto z obozu Piechniczek przyjeżdża na trening Legii. Trzy dni później jest mecz z Szombierkami Bytom w Pucharze Polski. - Powiedzieli Popescu, kim jestem, na jakiej pozycji gram. 'Teraz staniesz na linii szesnastki, a każdy będzie biegł na ciebie z piłką i próbował cię ograć. Zobaczymy, co potrafisz'. Staję więc na linii szesnastki. Pierwszy 'jedzie' na mnie z piłką Lucjan Brychczy. Robię wślizg, udaje mi się wybić mu piłkę. Potem kolejni. Po pięciu takich akcjach serducho wali, przed oczami widzę ciemność, ale na dziesięć pojedynków osiem wygrałem. Popescu nie miał już wątpliwości. Wystawił mnie w meczu z Szombierkami na obronie" - dowiadujemy się z lektury.

Przygoda Piechniczka z Legią skończyła się niedługo po tym, jak skończył studia na AWF-ie. A zdecydowały przede wszystkim względy rodzinne i miłosne. "Po udanej obronie trener Janeczek rozmawia z Piechniczkiem. - Antek, jedź do domu, wypocznij. Mam nadzieję, że po wakacjach wrócisz do nas, że zostaniesz w Legii.
Koledzy z drużyny też chcą, żeby został. Szkoda rozbijać tak dobry duet w obronie, jaki tworzą Piechniczek z Gmochem. Do pozostania namawia go Bernard Blaut. Ale Piechniczek się waha. Skończył stud,a akademik nie będzie mu już przysługiwał. - Gdzie będę mieszkał? - zastanawia się. Antoni Trzaskowski, kolega z drużyny, oferuje pomoc. Dostaje mieszkanie przy placu Zawiszy na Ochocie. - Antek, będziesz mógł tam mieszkać tak długo, aż dostaniesz w Warszawie własny kąt - proponuje. Ale Zyta, narzeczona piłkarza, musi odpracować w szkole studenckie stypendium, które przez trzy lata dostaje od miasta Chorzowa. Nie może się przenieść do stolicy. Piechniczek: - Gdyby udało się wtedy ściągnąć Zytę do Warszawy, pewnie byśmy tam zostali i... pewnie nigdy nie zostałbym trenerem reprezentacji" - piszą autorzy.

Piechniczek wspomina także spotkanie z końcówki sezonu 1968/69 pomiędzy Ruchem i Legią. "Gdy wygrywa Legia, zdobywa tytuł. Jeśli my wygrywamy, mistrzem jest Górnik. Działacze Górnika obiecywali nam premie, cuda wianki za naszą wygraną. Naprawdę chcieliśmy wygrać i... przegraliśmy 2:6. Naprzeciw nas stanęła najlepsza linia środkowa w polskiej piłce wszech czasów: Brychczy - Deyna - Blaut, która zrobiła swoje. Po pierwszej połowie było już 1:4" - wspomina Piechniczek, który kontynuował wówczas karierę w barwach chorzowskiego Ruchu.

Oczywiście zdecydowanie więcej miejsca w książce poświęcono karierze trenerskiej, a szczególnie zdobyciu brązowego medalu Mistrzostw Świata. Od tego wątku zresztą rozpoczyna się cała publikacja. Poznajemy zresztą sporo ciekawych opowieści nt. pracy Piechniczka w klubach, późniejszym wyjeździe do pracy za granicą - w dość egzotycznych w tamtych czasach stronach, jak również o ponownej pracy z pierwszą reprezentacją Polski.

Ostatnich 100 stron to szczegółowy spis meczów w karierze Antoniego Piechniczka, jego oceny i uwagi nt. poszczególnych spotkań. Lektura godna uwagi - szczególnie dla tych, którzy nie czytali pierwszego wydania z 2015 roku.

Tytuł: Antoni Piechniczek. Bezkompromisowa biografia (I wydanie: Piechniczek. Tego nie wie nikt)
Autor: Paweł Czado, Beata Żurek
Wydawnictwo: SQN (I wydanie: Agora)
Rok wydania: 2022 (I wydanie: 2015)
Liczba stron: 576 (I wydanie: 400)
Cena: 42,99 zł

Więcej recenzji książek w dziale Biblioteka legionisty.



Okładka pierwszego wydania biografii:

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

+dodaj komentarz
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2022 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.