Wielkie poruszenie w siedzibie Widzewa wywołał wczoraj telefon od sekretarza Wydziału Dyscypliny PZPN Stanisława Wzorka, który ma być obserwatorem piątkowego meczu łodzian z Legią.
Otóż zażądał on, by na całym obiekcie, jeszcze przed wpuszczeniem kibiców na stadion, swe miejsca zajęli funkcjonariusze policji. Tymczasem w myśl przepisów policjanci mają czekać w odwodzie i na stadion wkraczają dopiero w momencie burd czy zamieszek, do tego na pisemne życzenie organizatora spotkania. Nic dziwnego, że szefowie łódzkiej policji nie wyrazili zgody na „przedterminowe” wejście na stadion.
Brak wyraźnej zgody łódzkich działaczy na realizację wytycznych pana Wzorka spowodował, że sekretarz WD zagroził odwołaniem meczu Widzewa z Legią, a na pewno przesunięcie rozpoczęcia gry do czasu pojawienia się policji. Pertraktacje w tej sprawie trwały wczoraj do późnego wieczora.
Pan Stanisław Wzorek znany jest z żelaznych zasad, które jednak nie zawsze przystają do rzeczywistości. Podczas niedawnego meczu Radomska z ŁKS tak skutecznie dbał o bezpieczeństwo, że nawet dziennikarze mieli kłopoty z poruszaniem się po stadionie.