- Czyżby dorobił się pan już patentu na łódzki klub?
Stanko Svitlica: Taki patent mam chyba na wszystkie zespoły, bo ostatnio idzie mi przecież bardzo dobrze. Bardzo się cieszę, że ostatnio tak często trafiam. A jeszcze bardziej, gdy dzięki temu wygrywa Legia.
- W opinii wielu obserwatorów ten mecz Widzewa i Legii był na remis. I taki wynik by padł, gdyby nie pan...
- Nie wiem, czy na remis. To my wygraliśmy. Moim zdaniem zasłużenie. A to, że może w nie najlepszym stylu, to już nie ma żadnego znaczenia. Na tym stadionie bardzo trudno o punkt, a Widzew to niezły zespół. Dlatego nie ma co wybrzydzać, trzeba się cieszyć z trzech punktów. Jeśli zwyciężamy w meczu, w którym wszyscy mówią, że wygrać nie musieliśmy, to kolejny dowód, że mamy super zespół. Taki, który fizycznie i psychicznie przygotowany jest do tego, by wygrywać w najważniejszych momentach.
- Jak pan strzela te bramki? Co mecz, to gol, albo i dwa...
- Przecież to bardzo proste. po prostu dostaję niezłe podania od Łukasza Surmy i Aleksandara Vukovicia i celnie strzelam. To żadna tajemnica.
- Mobilizuje pana dodatkowo fakt, że nadal nie gra pan w rezprezentacji Serbii i Czarnogóry i nie znajduje uznania w oczach selekcjonera Ilji Petkovicia?
- To nie ma tak naprawdę większego znaczenia, w czasie meczu zupełnie o tym nie myślę. Marzę oczywiście o tym, by zagrać w narodowej drużynie mojego kraju, ale nie, gdy wychodzę na boisko. Wtedy chcę tylko, by Legia wygyrwała. Tak, jak to zrobiła to na Widzewie.
Rozmawiał Żelisław Żyżyński
Wywiad
Strzelać? To takie proste
sobota, 8 listopada 2003 10:11
Stanko Svitlicaźródło: Przegląd Sportowy