Czy potrafi Pan wyjaśnić, dlaczego nasza drużyna gra tak wspaniale w meczach towarzyskich, gdy w eliminacjach do mistrzostw Europy grała czasem fatalnie?
Paweł Janas: Nie wiem. Piłkarze są widocznie w lepszej formie. Chciałem poradzić się psychologa, ale najlepsi skupili się wokół Adama Małysza... Najłatwiejsze wytłumaczenie byłoby takie, które podsuwają inni szkoleniowcy, że nie potrafimy grać pod presją.
Może rzeczywiście naszych piłkarzy paraliżuje świadomość, że niemal każdy mecz jest "o wszystko"?
- Cały czas obracamy się w sferze domysłów. Nie potrafię na razie powiedzieć, dlaczego gramy teraz lepiej niż w eliminacjach. W najbliższych dniach będę miał trochę czasu na analizę. Może mieć ona kluczowe znaczenie przy organizacji pracy z reprezentacją na eliminacje do mistrzostw świata. Dobrze, że atmosfera wokół kadry trochę się przejaśnia.
Usłyszeliśmy od piłkarzy, że chcieli pokazać się z najlepszej strony w meczach towarzyskich, ponieważ rozpoczął Pan już tworzenie kadry na przyszły sezon.
- Zakończyliśmy pewien etap, czyli eliminacje do ME. Nie ukrywałem przed zawodnikami, że zamierzam trochę zamieszać w składzie. Te dwa mecze były jedynie początkiem selekcji do nowej kadry.
Następny etap to...
- Dwa kolejne towarzyskie spotkania na Malcie z gospodarzami i Słowacją. Po nich chciałbym mieć wybraną trzydziestkę piłkarzy na eliminacje MŚ.
Sam Pan jednak mówi, że skład podstawowej 11 jest już w 90 procentach skrystalizowany. Ewentualnie brakuje w drużynie prawego pomocnika i lewego obrońcy...
- W ostatnich meczach Kamil Kosowski i Jacek Krzynówek udowodnili, że można na nich liczyć po obu stronach boiska. Natomiast mamy kłopot z obsadą lewej strony obrony. Poza tym na każdą pozycję powinien być wartościowy dubler.
Kosowski skarżył się, że Pana taktyka "zamiany miejsc" z Krzynówkiem, nie za bardzo mu odpowiada.
- Na boisku pojawi się ten, który będzie w lepszej formie... Chyba że Krzynówek zgodzi się na występy po prawej stronie.
Czy w kadrze czeka miejsce dla Emmanuela Olisadebe?
- Wprawdzie mamy już kilku dobrych napastników, ale dla piłkarza, który w tak znaczącym stopniu przyczynił się do awansu naszej drużyny do finałów mistrzostw świata, nie może zabraknąć w niej miejsca. Oczywiście pod warunkiem, że Oli będzie w znakomitej formie po wyleczeniu kontuzji.
Wariant z Kosowskim i Krzynówkiem oraz wspomagającymi obronę defensywnymi pomocnikami Mariuszem Lewandowskim i Mariuszem Kukiełką sprawdził się nadspodziewanie dobrze. Gdzie w tej sytuacji miejsce dla Mirosława Szymkowiaka?
- Pomocnik Wisły Kraków w dobrej formie może grać pierwsze skrzypce w mojej drużynie. Ale mam, jak widać, sprawdzony również inny wariant taktyczny...
Po co Panu zgrupowanie kadry w grudniu? To przecież okres urlopów, chwili odpoczynku, który należy się piłkarzom.
- Zależy mi na sprawdzeniu dublerów, potwierdzeniu wcześniejszych decyzji. Muszę wiedzieć kogo powołać na lutowe zgrupowanie kadry. Stąd ten nietypowy sprawdzian na Malcie.
Gdyby można było cofnąć czas, w jakim zestawieniu wybiegłaby nasza drużyna na mecz ze Szwecją?
- Kibice powiedzieliby, że w takim, w jakim graliśmy z Włochami. Ja nie chcę wracać do tych eliminacji. Już z nich wyciągnąłem wnioski.
Ma Pan za sobą 13 meczów w roli selekcjonera. Który Pan wspomina najmilej, a o którym chciałby Pan zapomnieć?
- Łatwe pytanie. Najlepszy z Włochami, najgorsze dwa mecze ze Szwecją.
Rozmawiał Leszek Świder
Wywiad
Trochę się przejaśnia...
wtorek, 18 listopada 2003 07:33
Paweł Janasźródło: Życie Warszawy