"Może się okazać, że podczas ostatniej kolejki ekstraklasy żadna drużyna nie wybiegnie na boisko" - powiedział kapitan Legii Łukasz Surma. Piłkarze chcą tym samym zaprotestować przeciwko wejściu w życie uchwał zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej z dnia 27 września tego roku. Przypomnijmy, że zarząd ustanowił ochronę prawną kontraktów zawodników i trenerów tylko w części wynagrodzenia zasadniczego, czyli pensji, która najczęściej wynosi od 800 do tysiąca złotych. Okazało się natomiast, że klub będzie mógł w porozumieniu z PZPN obniżyć kontrakty piłkarzy nawet o 50 procent.
W czwartek miało się wyjaśnić, w jaki sposób piłkarze Legii zaprotestują przeciwko niezapłaceniu przez klub zaległych premii za mistrzostwo Polski. Przypomnijmy, że w ubiegłą środę piłkarze udali się do prezesa Edwarda Trylnika i przedstawili listę postulatów. Dzień później przedłożyli pisemną petycję. Najważniejszy z postulatów dotyczył zwrotu prawie 3 mln zł, jakie KP Legia zalega tytułem premii za mistrzostwo. Ostatnio doszły też do tego zaległości kontraktowe. Oprócz pensji (1,5-3,5 tys. zł) od sierpnia klub nic nie płaci. "Nic nie mogę powiedzieć. Tak uzgodniliśmy z kolegami z zespołu" - powiedział bramkarz Legii Artur Boruc.W czwartek piłkarze Legii dość długo naradzali się w szatni, bez świadków, nad formą protestu. "Czekamy do piątku na wypłacenie nam zaległych premii za mistrzostwo Polski wywalczone w 2002 roku. Każda godzina jest ważna. Czekamy na ruch ze strony prezesa Trylnika. Dziś podejmiemy ostateczną decyzję. Wyjść na spotkanie przeciwko GKS Katowice musimy, bo inaczej byłoby tak, jakbyśmy wsadzili sobie nóż w plecy. Niewykluczone są jednak inne formy protestu" - stwierdził Łukasz Surma.O jakie formy chodzi, nie wiadomo. Piłkarze prawdopodobnie myślą o założeniu koszulek ze specjalnym napisem.
"Sprawdzę ich dokładnie przed wyjściem na boisko" - odgraża się kierownik drużyny Ireneusz Zawadzki. "A niech strajkują, byleby był to strajk włoski" - żartował Edward Trylnik. "Nie miałem czasu w czwartek na rozmowy z piłkarzami. Poza tym od tego jest dyrektor Engel" - dodał prezes Legii. "Codziennie rozmawiam z piłkarzami o różnych rzeczach. Od tego jestem. Ale w czwartek nie było dyskusji o żadnym strajku" - stwierdził dyrektor sportowy Jerzy Engel.
Strajk?! Ale włoski!
piątek, 21 listopada 2003 12:44
źródło: Życie Warszawy