Przez ostatnie tygodnie w Legii wciąż aktualny jest temat niewypłaconych pieniędzy m.in. za mistrzostwo Polski z 2002 roku oraz premie za mecze w rundzie wiosennej i jesiennej. Jako kapitan zespołu, to Łukasz Surma musi najbardziej walczyć w imieniu kolegów o zaległe pieniądze. We wtorek odbędzie się kolejne spotkanie piłkarzy z Edwardem Trylnikiem.
"Spotkanie z prezesem? Hm, nic nie wiem, ale na pewno jesteśmy gotowi do tego, by porozmawiać z panem Trylnikiem. Właściwie to dziś nie mam nic do dodania oprócz tego, co mówiłem po meczu. Chodziło nam o nagłośnienie całej sprawy, powiedzenie wprost, że sytuacja w klubie nie jest najlepsza, że są długi. Za rundę jesienną dostaliśmy jedną premię, za remisowy mecz z Odrą. To chyba niewiele... Nie wiem, co może powiedzieć prezes. Prawdopodobne jest, że po spotkaniu wciąż będziemy musieli czekać. Bo skoro czekamy już tyle czasu... Co do premii za tytuł mistrza Polski, to rzeczywiście jest ugoda, że dostaniemy lutową ratę z Canalu+. Uważam jednak, że zaległości z tego roku powinny zostać wypłacone do świąt Bożego Narodzenia. Jest koniec listopada, czas, by spokojnie o wszystkim porozmawiać. Mamy pomysł, co robić, jeśli wciąż będziemy zwodzeni. Najpierw jednak powiemy o tym prezesowi. Na pewno jednak samo myślenie o tym, czy np. jechać albo nie jechać na obóz, nie wpływa najlepiej na przygotowania do sezonu. Na razie zorganizowaliśmy strajk włoski. Robiliśmy wszystko najlepiej, jak umieliśmy. A co dalej, zobaczymy."
Łukasz Surma: Co dalej? Zobaczymy
wtorek, 25 listopada 2003 09:44
Fumenźródło: Gazeta Wyborczana podstawie: Gazeta Wyborcza