Sprawa nowego stadionu Legii, który ma mieć miano narodowego wraca jak bumerang. Jak się okazuje modernizacja obiektu przy Łazienkowskiej miała rozpocząć się już ponad... 25 lat temu! Pierwszy sekretarz PZPR Edward Gierek obiecał inwestycje, ale słowa nie dotrzymał. Z tego okresu, z listopada 1977 roku pochodził jedyny dokument z czasów PRL potwierdzający, że stadion i teren, na którym stoi, są własnością wojska dzierżawioną przez Legię. Zaginął on jednak w tajemniczych okolicznościach, co spowodowało, że wszystkie papiery trzeba było wyrabiać od nowa w 1995 roku, gdy podjęto kolejną próbę unowocześnienia stadionu. Pech. Prace geodezyjne i analizy prawne trwały do ubiegłego roku. Wtedy to Agencja Mienia Wojskowego, zajmująca się obiektami niepotrzebnymi wojsku, przekazała go za 16 mln złotych miastu. Już w 2003 roku utworzono spółkę, która ma wyłonić inwestora. Ale inwestora nie ma do dzisiaj.
"Dotrzymam obiecanych terminów. Zainteresowani inwestorzy zapoznają się z warunkami przetargu, który ruszy zapewne w styczniu lub w lutym. Rozstrzygniemy go w kwietniu. Robimy wszystko, by procedury trwały jak najkrócej, ale to jest jak z ciążą, która musi trwać dziewięć miesięcy. Nie chcemy urodzić słabowitego wcześniaka. Sprawy administracyjne potrwają rekordowo krótko. Drugiej "ciąży" nie będzie. Zależy mi na czasie. Wszystkie zainteresowane strony, w tym PZPN i Legia, dostały ode mnie listy z zaproszeniem do współpracy." - powiedział Leo Turno, prezes spółki Budowa i Zarząd Stadionu Piłkarskiego. Jeśli wszystko potoczy się pomyślnie to na początku 2005 roku ruszy budowa nowoczesnego obiektu przy Łazienkowskiej. "Główną zaletą będzie pojemność, nie mniej niż 30 tysięcy osób. To będzie obiekt klasy europejskiej, spełniający wszystkie standardy UEFA" - zaręcza Turno. "Oświetlenie, telebimy, dach nad głową, restauracje, niczego nie zabraknie. No, może nie obiecam telewizora w toaletach jak na stadionie w Gelsenkirchen" - żartuje prezes spółki przygotowującej inwestycję.
Co z budową stadionu?
wtorek, 2 grudnia 2003 08:47
Fumenźródło: Super Expressna podstawie: Super Express