Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

To nie moja zabawka

środa, 3 grudnia 2003 07:22
Andrzej Zarajczykźródło: Życie Warszawy

Dlaczego Legia pogrąża się w długach?

Andrzej Zarajczyk: Nie zgadzam się z tą opinią. Klub z długów wychodzi. Od dwóch lat powoli przywracana jest stabilizacja finansowa. Poziom strat maleje. Cierpimy wciąż jednak za długi Daewoo.


Piłkarze nadal nie otrzymują jednak zaległych pieniędzy...

- To faktycznie problem - pogodzenie regulowania zaległości i bieżących zobowiązań wobec piłkarzy. Mamy dużo mniejsze wpływy niż w ubiegłym sezonie, kiedy zespół grał w europejskich pucharach. Dopiero czwarte miejsce w lidze w sezonie 2002/2003 oznaczało stratę 7 mln zł. Gdyby nie to, sytuacja byłaby stabilna. Niestety, dotychczasowe umowy z piłkarzami nie przewidują wypłat w zależności od rezultatów. Dlatego musimy renegocjować kontrakty.


Piłkarze narzekają, że dostają tylko pensje...

- Niech nie narzekają, że nie mają na chleb. W tym roku średnio każdy z nich zarobił 170 tys. zł netto.


A ile powinni dostać?

- Średnio 250 tys. Jak informuje mnie prezes Trylnik opóźnienie w wypłatach nie sięga więc trzech miesięcy. W którym klubie, poza Wisłą i Groclinem, piłkarze tyle zarabiają?


W kwietniu biegły audytor stwierdził m.in., że "spółce grozi utrata możliwości kontynuowania dalszej działalności"...

- Dlatego następuje jej restrukturyzacja. Oszczędzamy. Jest także uchwała o podwyższeniu kapitału spółki. Niestety, szef CWKS Leszek Święcicki poprosił o niewykonywanie uchwały, obawiając się, że udziały CWKS spadną poniżej 20 procent. Poza tym w tym tygodniu podpiszemy nową umowę sponsorską. Sytuacja spółki jest zła, ale nie beznadziejna.


Nie chce Pan odsprzedać akcji klubu?

- Z chęcią bym to zrobił, ale brakuje dobrego partnera.


Zbigniew Jakubas nim nie był?

- Był. Uzgodniliśmy nawet cenę, ale Jakubas w ostatniej chwili się wycofał. Głównym powodem były nieuregulowane relacje właścicielskie w sprawie stadionu.


Jaki jest obecnie największy problem Legii...?

- Nikt nie chce inwestować w klub, który nie ma nawet własnego stadionu. Legia jest tylko dzikim lokatorem przy Łazienkowskiej. Za każdym razem musimy prosić o zgodę na rozegranie meczu. Wiceprezydent Warszawy Andrzej Urbański już się tą sprawą nie zajmuje. Inny wiceprezydent Sławomir Skrzypek uważa, że sprawa bieżącej umowy nie leży w jego kompetencji. Kolejni prezydenci zmieniają swe koncepcje. Obecne władze nie chcą nawet podpisać nam rocznej dzierżawy obiektu. Dlaczego Legii rzuca się kłody pod nogi? Czyżby chciano pozbawić kibiców drużyny piłkarskiej, a Warszawy widowisk i emocji na europejskim poziomie? Przecież Legia nie jest zabawką Zarajczyka. To przede wszystkim warszawski klub.


Rozmawiał Maciej Rowiński

Podaj ten news dalej: