Jak piłkarze przyjęli podpisanie przez Pol-Mot umowy przedwstępnej o sprzedaniu akcji Legii Grupie ITI?
Artur Boruc: Nie ma hurraoptymizmu. Na razie wstrzymujemy się z euforią, bo przecież jeszcze nic tak na dobrą sprawą nie zostało ustalone. Jeżeli za osiem tygodni umowa zostanie podpisana, wówczas będziemy mieli pewnie powody do radości. Fajnie, że zrobiono pierwszy krok i miejmy nadzieję, że dojdzie do drugiego. Mocny, poważny sponsor może rozwiązać wiele naszych kłopotów.
- Co robią piłkarze podczas urlopów?
- Część z kolegów wyjechała na wczasy, inni do rodzinnych miast. Ja natomiast leniuchuję w Warszawie. Żona Kasia studiuje w trybie dziennym psychologię, dlatego często jestem w stolicy. Gdy tylko mamy wolną chwilę, wyjeżdżamy do rodzinnych Siedlec.
- Nie ciągnie pana do piłki?
- Chodzę na salę pokopać. Biorę też udział w rozgrywkach piłkarskich siedleckich siódemek. Gram oczywiście w ataku! Poza tym występuję w rozmaitych turniejach. W sobotę z dziewięcioma kolegami z Legii jedziemy na turniej Jacka Magiery do Częstochowy. Ale to już koniec leniuchowania. Od poniedziałku muszę realizować specjalny cykl treningowy, który indywidualnie, dla każdego piłkarza, przygotował Dariusz Kubicki. Trzeba będzie biegać, robić pompki, brzuszki, żeby podczas styczniowych badań wydolnościowych nie dać plamy.
- Spotyka się Pan podczas urlopów z kolegami, a raczej stroni od legijnego towarzystwa?
- A skąd! Poza boiskiem też jesteśmy kolegami. Najczęściej widuję się z Łukaszem Załuską i Tomkiem Jarzębowskim. Gdy ktoś ma urodziny bądź imieniny, idziemy do kawiarni na browarek. Czasami z rodzinami wyskoczymy na wspólną kolację do knajpy albo na kręgielnię. Z kolegami z zespołu spędzimy też wspólnie sylwestra na Mazurach.
- A święta Bożego Narodzenia?
- Tradycyjnie spędzę w Siedlcach. Już nie mogę się doczekać, aby nasycić mój żołądek wspaniałą kapustą z grzybami.
Rozmawiał Maciej Rowiński
Wywiad
Czekam na kapustę z grzybami
poniedziałek, 15 grudnia 2003 10:39
Artur Borucźródło: Życie Warszawy