– Panie prezesie, co panami – właścicielami ITI – kieruje, że chcą panowie pozyskać
Legię za spore pieniądze?
Mariusz walter: – Proszę mi wierzyć, że Legia Warszawa nie może być dla nas "beczką bez dna". Musimy rozważyć, gdzie w tej inwestycji możemy pozyskać źródła finansowania, które pozwolą nam myśleć o tym przedsięwzięciu z uszanowaniem prawideł biznesowych i wartości społecznych. Na razie czeka nas pierwszy ruch, to jest zbadanie sytuacji prawnej, finansowej, organizacyjnej Legii. Ewentualnie finalny zakup i potem pokrycie wielkich zobowiązań klubu. Proszę też pamiętać, że oprócz kilku milionów dolarów, które na początek będzie nas kosztowała ta operacja, dochodzą do tego comiesięczne wysokie koszty prowadzenia klubu. A gdzie jeszcze pieniądze na niezbędne wzmocnienia zespołu?
– Czy ITI bardziej zainteresowana jest gruntami przy Łazienkowskiej, czy Legią?
– Problem stadionu jest absolutnie priorytetowy. Broń Boże, nie chcemy otrzymać
go w nagrodę za ratowanie Legii, lecz władze miasta powinny nas uwzględnić w tworzonej strukturze pod hasłem Stadionu Narodowego. Sam obiekt i teren wokół niego
powinien przynosić dochód również dla Legii. To klub także powinien zarządzać, w naszym przekonaniu, skomplikowaną i nowoczesną strukturą takiego stadionu.
– Proszę więc przystąpić do przetargu.
– Dziś miasto tak właśnie stawia sprawę. Ale tak być nie powinno. Inni przecież staną do przetargu, nie obciążeni kosztami najpierw ratowania Legii z jej trudnej
sytuacji, a później nie będą ponosić comiesięcznych, bardzo wysokich kosztów
prowadzenia działalności. Silna Legia – grająca na Stadionie Narodowym, którego będzie współwłaścicielem – to powinien być priorytet dla władz Warszawy i dla całej naprawdę szerokiej społeczności Legii. I to nie tylko w Warszawie, a w całej Polsce.
– Kibice mogą tego nie wiedzieć — słyszeliśmy, że jest pan wielkim fanem futbolu.
– Piłka nożna od – wstyd przyznać – pół wieku, to ważna część mojego pozazawodowego
życia. Dla moich partnerów, Jana Wejcherta i Bruno Valsangiacomo, zaczyna być również pasją sportową, ale jest już na pewno bardzo interesującym obiektem zainteresowań biznesowych. Na tyle znamy potrzeby polskiego sportu, a zwłaszcza piłki, iż wiemy, że w tym wypadku potrzebny jest inwestor, który rozumie i zabezpieczy potrzeby klubu w sposób profesjonalny i skuteczny. Wierzymy, że potrafimy to zrobić. Poza wszystkim to wielkie wyzwanie. Kto śledzi od blisko dwudziestu lat działania ITI, mamy nadzieję będzie wierzył, że to się nam uda.
– Po co panom tak naprawdę warszawski klub?
– Powtarzam – wierzymy, że satysfakcja dla milionów sympatyków piłki nożnej, wśród których Legia jest jednym z najpopularniejszych klubów, jest możliwa. Jeśli uda
się w stolicy blisko 40-milionowego państwa zbudować nowoczesny Stadion Narodowy,
którym gospodarzyć będzie właśnie Legia, możemy i my, potencjalnie nowi właściciele, i klub, zawodnicy, a przede wszystkim kibice, przeżyć nie tylko wspaniałą sportową przygodę, ale kiedyś zbudować polską wersję Manchesteru United. Że nie są to mrzonki, świadczyć mogą o tym pierwsze przykłady Groclinu Drzymały, czy też Wisły Kraków.
– Jak szybko – przy udziale ITI – można wybudować Stadion Narodowy?
– Naszym zdaniem w dwa lata. Proszę jednak zwrócić uwagę na problemy, które się z tym wiążą. Chcemy wybudować nowoczesny, co najmniej 30-tysięczny obiekt, w znaczącej części zadaszony, z kilkoma tysiącami miejsc parkingowych, z boiskiem treningowym i wszystkimi wymaganiami nowoczesnego sportu. Nowoczesny, a nie przebudowywany w oparciu o starą konstrukcję. Ale gdzie wówczas ma grać Legia, gdzie ma trenować, gdzie ma prowadzić swoją działalność? Ktoś powie na obiekcie Polonii przy ulicy
Konwiktorskiej. Owszem, ale najpierw Polonia musi się zgodzić, później należałoby własnym kosztem unowocześnić ten, nieporównywalnie mniejszy obiekt, ponieść wiele – dziś trudnych do ogarnięcia – kosztów iwszystko to znowu spocznie na barkach Legii. Szefowie miasta powinni więc i to wziąć pod uwagę, lecz głównie pomyśleć o spójności interesów ukochanego klubu Warszawy, budowy i późniejszego zarządzania Stadionu
Narodowego oraz tych, którzy chcą podjąć ryzyko budowania nowej, wielkiej Legii.
– Widzę, że kupienie Legii, to kupienie problemów!
– Naprawdę wszystko dokładnie analizujemy. Zdecydujemy się na tę inwestycję wyłącznie wtedy, jeśli wszechstronne badanie sytuacji klubu wypadnie pozytywnie oraz będziemy mieli wyraźnego sprzymierzeńca we władzach miasta, w PZPN i wszystkich, którzy mają znaczące zdanie w polskim sporcie. No i oczywiście, jeśli rada nadzorcza ITI uzna sens biznesowy tej inwestycji.
– Reprezentuje pan firmę, która posiada telewizję TVN, ale dochody z tytułu transmisji telewizyjnych w ostatnich latach kurczą się, a nie powiększają.
– Owszem i wedle mojej wiedzy ten proces będzie postępował. Ale są przecież nowe możliwości, którymi właśnie ITI, właściciel TVN i kilku kanałów tematycznych dysponuje. Myśląc o Legii i Stadionie Narodowym, zerkamy na telewizyjne kanały tematyczne w Anglii, we Włoszech, w Hiszpanii, czy nawet ostatnio w Argentynie. Tam przecież – a najbardziej znaczącym przykładem, Manchester United – kluby mają swoje kanały telewizyjne. Czy Legia, Groclin i Wisła, amoże nawet Górnik Zabrze i Lech Poznań, kluby które dają dowody profesjonalizowania swojej działalności, nie wypełniłyby ciekawym materiałem takiego kanału dla kibiców? Może to nazbyt odważne myślenie, ale jeśli zyskamy oparcie nie tylko wśród kibiców, zawodników i działaczy,
PZPN, a głównie włodarzy miasta, to naprawdę można to zrealizować.
Rozmawiał Roman Kołtoń
Wywiad
Legia, wielkie wyzwanie!
poniedziałek, 15 grudnia 2003 11:14
Mariusz Walterźródło: Przegląd Sportowy