Przypomina Pan sobie serię pięciu zwycięstw z rzędu polskiej reprezentacji?
Paweł Janas: Nie. Odkąd jestem trenerem, na pewno takiej nie było.
Jaki sens ma jednak granie z tak słabymi zespołami jak Malta? Na luty zaplanowany jest kolejny mecz z przeciwnikiem tej klasy - Wyspami Owczymi...
- Podczas takich spotkań mogę swobodnie sprawdzać kandydatów do gry w reprezentacji, nie bojąc się specjalnie o wynik. Dlatego cieszę się, że mogliśmy zmierzyć się z Maltą i Litwą i oba mecze pewnie wygrać. Przeciwko Brazylii pewnie nie wystawiłbym trzech debiutantów w wyjściowej jedenastce.
Jak Pan ocenia grę podczas tournee?
- Jest zdecydowanie za wcześnie, by któregoś z tych chłopców oceniać. Na pewno bardzo się starali, grali ambitnie, Kuszczak nie puścił gola, Sikora z Jeleniem strzelili po bramce. Oby tak dalej.
Czy wybiera się Pan 12 stycznia na negocjacje terminów meczów eliminacyjnych do finałów MŚ?
- Podczas zgrupowania na Malcie szczegółowo ustaliliśmy z Henrykiem Apostelem i Michałem Listkiewiczem taktykę, więc jeśli prezesi mnie zabiorą, to chętnie wybiorę się na te rozmowy.
Podobno chciałby się Pan spotkać z Anglią zaraz po finałach Euro 2004, a z Azerbejdżanem jak najpóźniej, gdy będzie już wiadomo, jaki poziom reprezentuje ten zespół...
- Są różne warianty. Wiadomo np., że u Walijczyków będzie w pierwszych spotkaniach brakować Ryana Giggsa, więc warto by z nimi zagrać. Z kolei Anglicy - zwłaszcza jeśli nie powiedzie się im w finałach ME - też byliby nieźli na początek. To wszystko jednak tylko spekulacje. Przecież grać trzeba z każdym, a o terminarzu może ostatecznie rozstrzygnąć losowanie.
A z kim zagramy towarzysko w przyszłym roku?
- Na razie zaplanowane są w lutym dwa spotkania w Hiszpanii - ze Słowenią i Wyspami Owczymi.
Rozmawiał Maciej Sołdan
Wywiad
Grać trzeba z każdym
poniedziałek, 15 grudnia 2003 22:05
Paweł Janasźródło: Gazeta Wyborcza