Został Pan odkryciem 2003 roku. Na gali dyrektor sportowy warszawskiej Legii Jerzy Engel prowadził z Panem rozmowy. Czyżby miał Pan zostać legionistą?
Marcin Nowacki: Na razie nie było żadnych konkretnych rozmów. Tylko dziennikarze coś sobie spekulują. Dziś jestem zawodnikiem Odry Wodzisław, mam jeszcze półtoraroczny kontrakt i przy tym pozostańmy.
Działacze Legii upodobali sobie chyba wodzisławski klub. Menedżer Legii Janusz Olędzki reaktywował Marka Saganowskiego, który grał w Odrze. Czy teraz przyszła kolej na zatrudnienie największego talentu 2003 roku w Polsce?
Może i tak. Na razie jednak nie ma konkretów.
Jak nie Legia, to jaki klub interesowałby Pana?
Liczy się tylko Odra.
A Legia?
To zasłużony dla polskiej piłki zespół. Z pewnością jest to drużyna, w której chciałbym grać. Występy w Legii są nobilitacją. Jestem młody i zapewniam, że nie zależy mi na pieniądzach, ale na wyniku sportowym. Mam zamiar się rozwijać, bo uważam się za perspektywicznego zawodnika. Dlatego nie chcę zmieniać klubu tylko ze względu na korzyści finansowe. Zależy mi na graniu.
W Odrze doszedł Pan do pewnego poziomu, z którego trudno będzie zrobić jeszcze większe postępy. W Legii ma Pan chyba największą szansę na rozwój?
Odra stawia sobie wyższy cel niż ten, który osiągnęliśmy w ostatnim półroczu. Dziewiąte miejsce jest dla nas porażką. Jesteśmy czołowym polskim zespołem i z pewnością na zakończenie ligi zajmiemy wyższe miejsce. W ostatnich dwóch sezonach pokazaliśmy na co nas stać. Cieszę się też, że w końcu trener mi zaufał. Staram się to wykorzystywać, bo gra w ekstraklasie jest dla mnie zaszczytem. A Legia... To na razie bajka.
Czy rzeczywiście jest Pan lepszy od innych młodych piłkarzy typu Brożek, Nawrocik, Sikora i przede wszystkim Sobolewski?
To są nazwiska, ale ja zostałem nagrodzony, chyba za równy poziom, jaki prezentowałem. Parafrazując wypowiedź głównego bohatera serialu "Kariera Nikodema Dyzmy", powiem: Co będzie dalej zobaczymy.
Ale chyba marzy Pan, by za parę lat odebrać nagrodę dla najlepszego polskiego piłkarza?
Kto by tego nie chciał. Piłka nożna jest moją wielką pasją i jak na razie sposobem na życie. Już do szkoły podstawowej chodziłem z piłką pod pachą. Gdy miałem dziesięć lat zacząłem treningi w Stali Brzeg.
Czy po blamażu z Białorusią nagroda "Piłki Nożnej" za Odkrycie Roku 2003 poprawiła Panu humor?
Dostałem piękną nagrodę na Gwiazdkę. Dla mnie ten sezon był okresem porażek, a jednocześnie sukcesów. Słaba postawa mojej drużyny w końcówce sezonu Odry Wodzisław i klęska w meczu z Białorusią pozostawiły niesmak. Ale nagroda Odkrycie Roku 2003 w pewnym stopniu mi to zrekompensowała. Ktoś docenił mój trud i wysiłek.
Rozmawiał Maciej Rowiński
Wywiad
Legia to bajka
sobota, 27 grudnia 2003 09:56
Marcin Nowackiźródło: Życie Warszawy