Warszawa wiele ostatnio zrobiła, żeby oblicze zapyziałej stolicy zmienić na wygląd europejskiego miasta. Niestety, stadiony sportowe nadal przypominają w większości obraz nędzy i rozpaczy. Oto nasz pierwszy raport o sytuacji w warszawskich obiektach, na początek prezentujemy dwa największe stadiony.
Stadion X-lecia
Niedługo minie drugie dziesięciolecie, podczas którego na obiekcie nie rozegrano żadnej większej imprezy sportowej. Na trybunach odbywają się teraz biegi sprinterskie, w których od czasu do czasu uczestniczą tajniacy i handlarze podróbkami. Prawdziwi sportowcy nie mają czego szukać od chwili, gdy jego praktyczną nazwę zmieniono na "Jarmark Europa".
Stadion X-lecia, największy w Warszawie, został zbudowany w niezwykłym jak na tamte czasy tempie, zaledwie w jedenaście miesięcy. Otwarto go w lipcu 1955 roku i przez wiele lat był miejscem wielkich wydarzeń sportowych. Na jego trybunach gromadziło się sto tysięcy ludzi nawet na zawodach lekkoatletycznych (mecz Polska - USA).
Rozległy teren obok Mostu Poniatowskiego jest własnością skarbu państwa, a nadzór sprawuje Centralny Ośrodek Sportu. W 1989 roku prawo gospodarowania na tym obiekcie uzyskała spółka Damis. W umowie, formalnie podpisanej w kwietniu 1991 roku, Damis uzyskał prawo użytkowania do końca 2000 roku. Po tym terminie można ją było co rok przedłużać albo wypowiedzieć.
W styczniu 2001 roku nad rozwiązaniem kwestii radził nawet rząd. - Być może już za trzy lata na nowym obiekcie zagra reprezentacja Polski - oznajmiał prezes PZPN, Michał Listkiewicz, po spotkaniu u premiera Jerzego Buzka. Wtedy wstępnie ustalono, że nowy stadion w Warszawie zostanie zbudowany na terenie Stadionu X-lecia. Budowę szacowano na około 250 milionów dolarów. Wizję nowego obiektu, czyli studium programowo-przestrzenne opracował znany architekt, kiedyś mistrz świata w szabli, Wojciech Zabłocki.
Po upadku tamtego rządu sprawa ucichła, choć politycy nadal debatują nad przyszłością stadionu. - Trwają prace studyjne nad zagospodarowaniem tego obiektu na cele sportowe - informował w Sejmie, w lutym 2002 roku, wiceminister Adam Giersz.
Przez ten cały czas dyskusji na Zielenieckiej nic się nie zmieniło. Nadal obiekt znajduje się we władaniu handlarzy. - Ponieważ powstał problem konserwacji i najemca przedstawił propozycję przeprowadzenia remontów pod warunkiem przedłużenia umowy dzierżawy stadionu na rok 2003, COS został upoważniony do podpisania tego dokumentu - wyjaśniał przedstawiciel ministerstwa edukacji i sportu. Damis będzie zarządzał stadionem także w 2004 roku. Umowę znów przedłużono na sześć miesięcy. Prawdopodobnie w tym miesiącu zostanie ogłoszony przetarg na nowego zarządcę obiektu. W przetargu może startować także Damis i nie jest wykluczone, że propozycja kontynuowania działalności przez "Jarmark Europa" zwycięży.
Stadion Legii
Ustnym rozkazem marszałka Józefa Piłsudskiego teren przy ulicy Łazienkowskiej został przekazany Legii na obiekty sportowe. W 1926 roku ze składek członków klubu zbudowano stadion. Dlatego CWKS Legia uważa, że grunty, na których stoi stadion Wojska Polskiego, należą się stowarzyszeniu, które ma 14 sekcji.
Sprawa gruntów przez wiele lat była kością niezgody, z powodu której obiekty Legii popadały w ruinę. Przed wojną teren został przekazany wojsku, ale faktycznym właścicielem pozostawał skarb państwa. To była formalna przeszkoda nie do przejścia, by jakakolwiek firma, która proponowała współpracę Legii, mogła inwestować na tej działce (11,3 ha). Nikt nie chciał budować na cudzym. W efekcie kwitło szabrownictwo (pływalnia zniknęła w oczach), a stadion marniał. Pomieszczenia pod trybunami zostały zdewastowane i na wiele lat wyłączone z użytku. Gdy piłkarze Legii walczyli w europejskich rozgrywkach, to przy okazji pokazywano w Europie zdjęcia obiektu, w którym okna pozabijano deskami.
Dopiero we wrześniu 2001 roku coś się ruszyło. Minister obrony narodowej Bronisław Komorowski przekazał teren Legii Agencji Mienia Wojskowego. Powstał następnie plan budowy Warszawskiego Parku Sportowo-Rekreacyjnego z nowoczesnym stadionem piłkarskim. Agencja miała w planie sprzedaż działki CWKS. W następnym posunięciu CWKS oraz Legia SSA przewidywały utworzenie spółki z zarządem miasta stołecznego Warszawy, PZPN i innymi udziałowcami chętnymi zainwestować swój grosz w budowę stadionu.
Po roku życie zweryfikowało plany. W lipcu 2002 roku Agencja Mienia Wojskowego sprzedała teren miastu za 16 milionów złotych. Tamtej transakcji dokonał prezydent Wojciech Kozak. Teraz los stadionu przy Łazienkowskiej zależy od decyzji władz Warszawy z prezydentem Lechem Kaczyńskim. Miasto powołało spółkę Budowa i Zarząd Stadionu Piłkarskiego. Jej zadaniem jest wyszukanie firmy, która wzniesie stadion za prawo czerpania przez pewien czas korzyści z tego obiektu. Koszt gruntownej modernizacji przewidziano na 50-60 mln dolarów. Prezes spółki, Leo Turno, zapewnia, że przy wyborze inwestora będzie obowiązywała ustawa o zamówieniach publicznych. Z tego powodu rozczarował się ostatnio koncern ITI, który liczył na szczególne względy, jeśli wykupi większościowe udziały w SSA Legia.
W tym roku być może zostanie wyłoniony inwestor i ruszą prace przy Łazienkowskiej, ale to nadal chyba melodia przyszłości.
Na szczęście niedawno pod trybuny stadionu wróciło życie. Remont przeprowadziła SSA Legia.