Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Tylko dla futbolu

środa, 14 stycznia 2004 08:43
Leo Turnoźródło: Rzeczpospolita

Czy spółka, którą pan kieruje, powstała po to, żeby na ulicy Łazienkowskiej w Warszawie wybudować nowoczesny stadion piłkarski?

Leo Turno: Tak. Spółkę powołał prezydent Lech Kaczyński 19 września zeszłego roku. Miasto daje ponad 11-hektarową działkę, a celem działania spółki jest doprowadzenie do wyłonienia partnera, który na niej wybuduje stadion. Do nas należy przygotowanie specyfikacji tego obiektu i zorganizowanie przetargu. Specyfikacja jest już właściwie gotowa.


Mogę prosić o szczegóły?

Na stadionie powinno być 35 - 40 tysięcy miejsc dla kibiców. Musi spełniać wszystkie normy UEFA i FIFA, szczególnie te dotyczące bezpieczeństwa i oświetlenia. Preferujemy naturalną murawę boiska. Chcemy, żeby stadion był całkowicie zadaszony, to znaczy, żeby miał rozsuwany dach. To dałoby możliwość wykorzystywania go przez cały rok. Nie jest to jednak wymóg formalny. Jeśli inwestor stwierdzi, że to się nie opłaca, wtedy nie będziemy nalegać. Chcemy też, żeby oświetlenie było zamontowane w dachu, nie na masztach.


Wokół stadionu ma być bieżnia?

Były rozważania, czy z tego obiektu nie powinni korzystać również lekkoatleci, ale wygrał zdrowy rozsądek: jeżeli zrobimy stadion dla wszystkich, to tak, jakbyśmy zrobili stadion dla nikogo. Koncentrujemy się więc na piłce nożnej.


Stadion ma powstać w tym samym miejscu, w którym obecnie znajduje się obiekt wykorzystywany przez Legię?

Może też stanąć obok. To będzie zależało od inwestora. Ważne, żeby budować w taki sposób, by Legia przez cały czas mogła rozgrywać swoje mecze.


Co ma się znajdować pod trybunami?

Biura, siedziby związków sportowych. Każdy związek jest jednak suwerenny i podejmie decyzję, czy cena wynajmu sprosta jego kieszeni. To inwestor będzie szukał klienteli. Chcielibyśmy, żeby na trybunach powstały specjalne skyboksy dla sponsorów - duże pokoje z przeszkloną ścianą. Na nich inwestor może sporo zarobić.


Czyli - plan architektoniczny obiektu zależy od inwestora?

Tak.


Czy to, co inwestor zbuduje na pozostałej części 11-hektarowej działki, też zależy wyłącznie od niego?

Są pewne ograniczenia estetyczne, związane z bliskością Parku Łazienkowskiego, a także ograniczenia dotyczące warunków zabudowy terenu. Budynki nie mogą być zbyt wysokie. W grę wchodzą też ograniczenia geologiczne, związane z bliskością Wisły - garaże podziemne nie mogą sięgać zbyt głęboko. Chcielibyśmy też wprowadzić ograniczenia, nazwijmy to, obyczajowe. Trudno sobie wyobrazić, by był tam sexshop albo kasyno. Sprzeciwiamy się też budowie hipermarketu. Ta działka ma mieć przede wszystkim przeznaczenie rekreacyjno-sportowe i usługowe.


Inwestorowi musi się opłacić inwestycja w stadion i pozostałe obiekty. Jak długo będzie mógł je eksploatować?

Ktoś może powiedzieć, że wystarczy mu 15 lat, ktoś inny powie że 7, kolejny, że 28. To będzie jeden z ważniejszych elementów negocjacji przetargowych.


Kiedy ogłosicie przetarg?

Jak już wspomniałem, specyfikacja jest właściwie gotowa. Trzeba powołać komisję przetargową, która ją zatwierdzi. Gdy to się stanie, trzeba wybrać tryb przetargu. Wtedy ja wystąpię o pozwolenie do Urzędu Zamówień Publicznych o jego przeprowadzenie. Takie są procedury. Mam nadzieję, że w połowie lutego będzie start.


A kiedy finisz?

Myślę, że zwycięzca zostanie ogłoszony po 3 - 4 miesiącach, czyli w maju, najdalej w czerwcu. Wtedy od razu można ruszać z pracami.


Czy PZPN jest zainteresowany, by przenieść na nowy stadion swoją siedzibę i czy zadeklarował, że na nim będzie grała reprezentacja Polski?

Padła słowna deklaracja. Teraz trzeba zamienić słowa w czyn. Na razie jednak nie otrzymaliśmy zapewnienia na piśmie. Gdyby nadszedł list, prestiż całego przedsięwzięcia wzrósłby zdecydowanie.


Jednym z pańskich współpracowników jest Mieczysław Piotrowski, były sędzia piłkarski. To postać dość kontrowersyjna. Swego czasu oskarżył prawie wszystkich polskich sędziów o przyjmowanie łapówek...

Dla mnie w doborze współpracowników są ważne dwie zasady: otwartej komunikacji i dotrzymywania zobowiązań. Pan Piotrowski spełnia te wymagania. Jest inżynierem budowlanym z uprawnieniami, nadzorował budowy kilku obiektów sportowych w Warszawie. Zna dobrze środowisko. Dlatego nie ma znaczenia, czy jest kontrowersyjny. Dla mnie testem wiarygodności człowieka jest to, jak go postrzega środowisko. Jeżeli widzę, że trener Kazimierz Górski z szacunkiem wypowiada się na temat pana Mieczysława, jeżeli widzę, że piłkarze, zarówno obecni, jak też ci z 1974 roku mówią o nim z szacunkiem, jeżeli widzę, że kibice przychodzą do nas dlatego, że pan Piotrowski ich tutaj zaprosił i oni go lubią, to jest to pewna gwarancja wiarygodności i uczciwości człowieka.


Potencjalnych inwestorów zapewne będzie kilkunastu. Czy lobbing już się rozpoczął?

Różni ludzie chcą ze mną rozmawiać, lecz staram się unikać takich spotkań. Ale o wielu sprawach mogę rozmawiać. Wtedy proszę o przedstawienie tematu na piśmie. Jeśli decyduję się na spotkanie, to idę na nie ze współpracownikami. Nie rozmawiam z potencjalnymi oferentami. Wiceprezydent Warszawy Andrzej Urbański wspomniał w jakiejś gazecie, że spotkał się z inwestorami z sześciu czy siedmiu krajów. To najlepiej świadczy, jak duże jest zainteresowanie tą inwestycją.


Grupa ITI chce przejąć Legię, pod warunkiem, że to ona, bez przetargu, zostanie inwestorem. Na takie rozwiązanie zezwala ustawa o obrocie nieruchomościami. Miasto może upiec dwie pieczenie: wybudować stadion i dać kibicom dobrą drużynę. Co pan na to?

O takim rozwiązaniu trzeba rozmawiać z władzami miasta, a nie ze mną. W zakresie moich kompetencji jest przygotowanie specyfikacji i przeprowadzenie przetargu. Nie ma mowy o jakichkolwiek preferencjach. Z formalnego punktu widzenia deklaracje ITI nie mają żadnego znaczenia.


Czyli - ewentualne uprzywilejowanie ITI zależy od władz miasta?

Tak można powiedzieć. Nie ma podstaw, by nie wierzyć, że ITI jest poważnym potencjalnym inwestorem. Jako kibic, ojciec dwóch chłopców, mogę tylko wspomnieć, że zależy mi na silnej piłce w Warszawie. Czy w Legię zainwestuje ITI, Polsat, Elektrim czy Coca-Cola, to sprawa drugorzędna.


Rozmawiał Krzysztof Guzowski

Podaj ten news dalej: