"Trzeba ufać prezesowi Listkiewiczowi i trenerowi Janasowi, którzy twierdzą, że są zadowoleni z takiego terminarza. Wprawdzie wcześniej mówili co innego, ale to już bez znaczenia. Skoro taka jest koncepcja, pewnie działacze i trenerzy PZPN wiedzieli, co robią. Przypomnę tylko, że w eliminacjach Euro 2004 było dokładnie odwrotnie. Wówczas zaczynaliśmy "spokojnie", dwoma jesiennymi meczami z teoretycznie łatwymi rywalami. Źle się stało, że w październiku zagramy dwa spotkania na wyjeździe w ciągu zaledwie czterech dni. To spore ryzyko. Kiedy byłem selekcjonerem, zawsze wolałem jeden z takich meczów grać u siebie. W przeciwnym razie mieliśmy kłopoty. W czerwcu 2001 roku pokonaliśmy w Cardiff Walię 2:1, ale cztery dni później zremisowaliśmy w Armenii 1:1.
Pod koniec tego roku będziemy już sporo wiedzieć. Obyśmy nie musieli później gonić rywali..." - powiedział dyrektor sportowy Legii, Jerzy Engel.