Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Pukając do bram

poniedziałek, 19 stycznia 2004 10:29
Dariusz Dudekźródło: Przegląd Sportowy

Pamiętasz ile meczów zagrałeś jesienią w Legii?

Dariusz Dudek:(śmiech) O nie‚ od razu takie ciężkie pytanie!? Nie pamiętam ile‚ ale wiem‚ że nie nagrałem się za dużo.


Co twoim zdaniem było tego powodem‚ bo na treningach widać‚ że forma rośnie?

Sam się nad tym zastanawiam. Od dawna czuję się dobrze. Uważam‚ że zasługuję na więcej szans w podstawowej jedenastce. Nie jestem
typem człowieka‚ który chodzi do szkoleniowca‚ pyta czemu nie gra. Po prostu staram się swoją przydatność udowodnić grą‚ treningami
i tutaj mam do tego okazję. U trenera Okuki grałem w pierwszym
składzie‚ dopóki nie zaczęły się problemy z pachwiną i z brzuchem. To
u nas chyba rodzinne (śmiech). A poważnie‚ w końcówce jesieni Łukasz Surma pauzował za kartki i wtedy mogłem wystąpić w meczu
z Dospelem na swojej ulubionej pozycji – defensywnego pomocnika.
Strzeliłem zwycięską bramkę i chyba pokazałem‚ że warto na mnie
stawiać. Wszystko jest na dobrej drodze‚ żeby zapukać do bram
pierwszej jedenastki.


To jedyna szansa‚ żeby wyjść z cienia brata. Nawet najlepszy portal piłkarski www.90minut.pl dał przy twoim nazwisku adnotację
– „brat Jerzego”...


Co zrobić. Ja Jurka nie przeskoczę. Mogę być tylko dumny‚ że jest moim bratem‚ że tak daleko zaszedł i chcę, aby tak nas postrzegano.
Ja się szczycę Jurkiem. Na pocieszenie zostaje mi że‚ mylą nas ze sobą. Jak on jest w Polsce‚ nikt nie wierzy i każdy myśli‚ że to ja. Jak byłem w Anglii‚ to mylono mnie z nim. Na trybunach miałem powodzenie (śmiech).


W Legii brak pieniędzy‚ ty grałeś w minionej rundzie 333 minuty‚
może czas zmienić klimat?


Ja muszę raczej ciężko pracować‚ bo bez tego niczego nie osiągnę.
Każdy z 22 zawodników mógłby pójść do trenera i powiedzieć:
jestem na siłach wyjść w pierwszej „11”. Ale ja nie należę do tego typu ludzi. Koledzy nawet chcieli mnie sprzedać do Feyenoordu i to po jednej ładnej bramce na treningu (śmiech). Ale to tylko żarty. Zostaję i walczę o pierwszy skład.


Tak jak w sobotnim sparingu‚ w którym strzeliłeś zwycięskiego gola.

Myślę‚ że trener to zapamięta (śmiech). A poważnie‚ myślę‚ że trener widzi‚ że człowiek pracuje‚ że to idzie w dobrym kierunku. Jeśli nie złapię kontuzji‚ to będzie dobrze. A wracając do poprzedniego pytania‚ powiem krótko: rzadko trafia się na taką atmosferę i takich kibiców‚ jak w Warszawie.


Temat smutny – pieniądze w Legii.

Dobrze powiedział Stanko Svitlica‚ my nie gramy w piłkę do końca
życia. Jestem przyzwyczajony do zaległości finansowych. W Katowicach się tego nauczyłem. Nigdy nie było jednak tak długich przerw. Dostałem 30 procent zaległości. To jest za wrzesień‚ a zostają z czterech miesięcy. Liczymy na to‚ że wejdzie ITI‚ taka drużyna ze stolicy zasługuje na to‚ żeby grać co roku w europejskich pucharach. Ale to nie tylko od nas — piłkarzy — zależy. Od tego są ludzie stojący na górze. Na zajęciach o tym zapominamy‚ ale w domu temat wraca do głowy. Mnie się marzy klub na miarę Liverpoolu. ITI ma przełożenie na media‚ to może być wielki krok. Czekam na sklep‚ w którym można kupić koszulkę Legii‚ bo teraz dla swojego synka, Dawida‚ nie kupiłbym‚ gdybym nie użył znajomości‚ trykotu z nazwiskiem Dudek i numerem 20 na plecach. Dlaczego prezydent Aleksander Kwaśniewski ma nie bywać na meczach Legii‚ tak jak na skokach narciarskich. To byłaby wspaniała wizytówka klubu.


Jeśli zainwestuje ITI – przyjdą wzmocnienia. Dla tych‚ którzy
dzisiaj aspirują do pierwszego składu lub z niego na trochę wypadli‚
mogą nadejść ciężkie czasy.


Jeśli ktoś mi powie‚ że jestem za słaby na ten klub‚ ja zrobię wszystko‚ żeby tę opinię zmienić. Nie boję się rywalizacji. Konkurencja w drużynie musi być‚ zwiększa poziom‚ daje lepsze wyniki‚ ale jeśli jest zdrowa.


Rozmawiał Przemysław Rudzki

Podaj ten news dalej: