REKLAMA

Czyte(L)nia

Biblioteka legionisty: Derby Łodzi dziennikarzy (276)

Bodziach, źródło: Legionisci.com

W połowie 2023 roku skończone zostały prace nad książką zatytułowaną "Derby Łodzi dziennikarzy", która przedstawia szereg relacji - zarówno stricte piłkarskich, jak i kibicowskich wątków -dotyczących obu łódzkich klubów, ŁKS-u i Widzewa. Niekoniecznie prezentowane są relacje z samych derbowych spotkań. Część dziennikarzy opisuje swoje najbardziej pamiętne historie związane z meczami, które sprawiły, że zostali sympatykami (a niektórzy fanatykami) jednej bądź drugiej ekipy z miasta włókniarzy.



Wśród opowieści nie brakuje legijnych wątków, wszak Legia od lat jest wrogiem zarówno dla Widzewa, jak i ŁKS-u. "Trochę szliśmy na pamięć, pogubiliśmy drogę. Potem wsiedliśmy do autobusu 160 i dotarliśmy w pobliże stadionu przy ul. Łazienkowskiej. Stanęliśmy w kolejce do kasy (uwaga: tej samej, przy której kręcono później zdjęcia do filmu Piłkarski poker) i kupiliśmy bilety na 'krytą', czyli trybunę pod dachem. Wtedy jedyną pod dachem. Do meczu była chyba godzina i gdy już zasiedliśmy usłyszeliśmy komunikat (trochę zmyślam, jeśli chodzi o szczegóły,ale przekaz jest prawdziwy). "Kierowca fiata 125p o numerze WI 1234 (albo jakoś inaczej) proszony jest do samochodu". Pauza w komunikacie "Samochód się pali". Ludzie na trybunach, prawie pełnych, ryknęli śmiechem. W takich sytuacjach nikt nie współczuje. Jest ubaw. To trochę jakby dziś obejrzeć film na Youtube o tym, co się komuś skiepściło, przewrócił się, wybił zęby albo coś. I publiczność he, he. Nie wiem, jak zareagował właściciel. Wtedy była to katastrofa. Jeśli w ogóle była, czyli jeśli komunikat był prawdziwy. Może chcieli właściciela nastraszyć, żeby szybko przyszedł przestawić samochód? A stadion śmiał się dobrych kilka minut. Mecz przegraliśmy. (...) Na Starówce spotkaliśmy naszych. Ponad setkę kibiców, którzy nie dotarli na stadion. Przyjechali pociągiem, bili się z legionistami w mieście wsparci przez fanów Polonii, ale nie udało im się dotrzeć na Łazienkowską. Nie pamiętam, dlaczego. Kto miał wzniósł barwy w górę i na Centralny. (...)

Tak się złożyło, że w tym czasie najczęściej jeździłem na Legię. Najbardziej dramatyczny moment przeżyłem wiosną 1982 roku, gdy w dwudziestu straceńców wyszliśmy na trybunę naprzeciwko zegara, wyjęliśmy barwy i zaczęliśmy: ŁKS, ŁKS, ŁKS!!! Chyba połowa legionistów z sektora pod Żyletą wstała i ruszyła w naszym kierunku, osiemset, może tysiąc chłopa, a może jeszcze więcej. Zmroziło nas, ale kontynuowaliśmy: ŁKS, ŁKS, ŁKS!!! Mieliśmy szczęście, bo to był jeszcze stan wojenny i siedzący dwie trybuny dalej żołnierze na rozkaz wstali z miejsc i zagrodzili im drogę. Legioniści się fofnęli. Ale, po meczu przegranym 0:4, trzeba się jeszcze było wydostać z Warszawy i to okazało się trudniejsze, bo kilku z nas zdrowo oberwało. Ja, niestety też
" - czytamy w jednym z rozdziałów.

Swoje wspomnienia publikują m.in. Wojciech Filipiak, Bogusław Kukuć, Mariusz Goss, Piotr Wesołowski, Joanna Blewąska-Kołodziejczak, Tomasz Andrzejewski, Bartłomiej Derdzikowski, Jakub Olkiewicz, Leszek Milewski, Bartosz Jankowski, Jakub Dyktyński, Jędrzej Goss, Żelisław Żyżyński, Marek Madej, Dariusz Postolski, Paweł Strzelecki, Robert Borkowski, Krzysztof Sędzicki, Dariusz Kuczmera, Henryk Sobierajski czy Marek Kondraciuk.

Joanna Blewąska-Kołodziejczak wspomina m.in. pamiętne lanie z Eintrachtem Frankfurt z września 1992. Kilka dni później łodzianie mierzyli się na własnym stadionie z Legią. "Jak kibicować nie mieli wątpliwości fani Legii. Mimo zaledwie kilku dni dzielących mecz pucharowy od starcia w Łodzi postarali się o nowe transparenty - z napisem '0:9' czy '09 zgłoś się'. Byli pewni siebie, przyjechali obejrzeć zmiażdżenie rozbitego Widzewa. Po drugiej bramce dla gospodarzy - w 64. minucie strzelonej przez Pawła Miąszkiewicza - transparenty zaczęli dyskretnie zwijać" - wspomina dziennikarka.

Publikacja liczy 320 stron i znaleźć w niej można sporo ciekawych historii, nawet jeśli nie kibicuje się żadnej z łódzkich drużyn.

Tytuł: Derby Łodzi dziennikarzy
Autor: Mariusz Goss, Wojciech Filipiak
Wydawca: Fundacja Jubileusz
Rok wydania: 2023
Liczba stron: 320
Cena: 60 zł

Więcej recenzji książek w dziale Biblioteka legionisty.


REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

+dodaj komentarz
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2024 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.