Czy zapadła ostateczna decyzja w sprawie budowy piłkarskiego stadionu narodowego?
Lech Kaczyński: Tak. Stadion zostanie zbudowany przez miasto. Jeszcze w tym roku powstanie dokumentacja, uzyskamy niezbędne pozwolenia, a prace ruszą pełną parą w przyszłym roku. Obiekt powinien być gotowy w 2006 roku. Stanie obok stadionu, który użytkuje obecnie Legia.
Kto sfinansuje budowę?
Głównie miasto stołeczne Warszawa. Liczymy też na dotację z Ministerstwa Edukacji i Sportu. Z jego środków powinno pochodzić ok. 30 procent pieniędzy. W tym roku, żeby ruszyć, trzeba zgromadzić ok. 10 mln złotych. W przyszłym dług miasta będzie liczony trochę inaczej, w sposób dla nas korzystniejszy, i też powinniśmy znaleźć te kilkadziesiąt milionów na stadion. W 2006 roku potrzeba będzie jeszcze więcej. Łącznie na pewno powyżej 150 mln złotych. Warszawa jest miastem na tyle bogatym, że mogłaby wybudować cztery takie stadiony, ale cały czas chodzi o to, żeby dług nie przekroczył 60 procent budżetu. I to jest najmocniejszy hamulec.
Co się stanie ze starym stadionem?
W tym roku zostanie zmodernizowany i będzie służył Legii, aż do czasu zakończenia budowy nowego obiektu.
Jeszcze tydzień temu koncepcja budowy stadionu była inna. Miasto miało wnieść aportem do spółki z wybranym prywatnym przedsiębiorstwem ponad 11 hektarów terenu w okolicach ul. Łazienkowskiej. Przedsiębiorca miał wybudować stadion, a na pozostałej części działki postawić budynki komercyjne, których użytkowanie przez 15 - 20 lat zwróciłoby mu koszty budowy obiektu. Skąd ta zasadnicza zmiana?
W ostatnich dniach trochę zmniejszyły się napięcia związane z budżetem miasta, pojawił się pewien luz. Po uzyskaniu dotacji na metro, którą zagwarantował Sejm, sytuacja finansowa poprawiła się. Kiedy wiedziałem, że otrzymamy co najmniej 50 milionów złotych na metro, już myślałem o rozpoczęciu budowy stadionu w tym roku. Gdy okazało się, że dotacja państwa do metra wyniesie 150 mln złotych, podjąłem ze swoimi współpracownikami decyzję, że nie ma co zwlekać. Poza tym poprzednia koncepcja budowy stadionu marnie wyglądała pod względem finansowym.
Grupa ITI zamierza przejąć Legię. Nie boi się pan, że jeśli nie otrzyma szansy uczestniczenia w budowie stadionu, może przestać się interesować Legią i zniknie szansa stworzenia w Warszawie silnego klubu?
Miasto jest osobą prawną i ja muszę dbać o jej interesy. Nie mogę i nie chcę przekazać majątku wielkiemu koncernowi bez żadnej rekompensaty. Nie ma mowy o decyzjach niezgodnych z prawem. Chciałbym, żeby w Legii pojawił się poważny, najlepiej polski inwestor. Legia ma wszelkie podstawy, żeby stać się najsilniejszym klubem piłkarskim w Polsce. Nowy stadion jest w zamyśle narodowym, ale jednocześnie ściśle związanym z Legią. Bez względu na to, kto będzie jego właścicielem, klub otrzyma od miasta gwarancje, że będzie mógł na nim grać i trenować, również w pucharach europejskich. Taki jest obowiązek miasta wobec warszawskich kibiców. Możliwe, że stadion będzie wypożyczany Legii nieodpłatnie i będzie mogła korzystać z wpływów z biletów i reklam, ale to już sprawa dalszych uzgodnień. Sądzę, że takie rozwiązanie jest najlepsze.
Wyklucza więc pan współpracę z ITI?
Nie wykluczam, że już w trakcie budowy możemy zawrzeć umowę z kimś, kto poniesie część kosztów i potem będzie zarządzał stadionem. Będziemy w tej kwestii elastyczni. Powtarzam jednak, że jesteśmy przygotowani na to, by zbudować go swoimi siłami, licząc na wsparcie Ministerstwa Edukacji i Sportu.
Czyli jednak wchodzi w grę spółka z ITI?
Niekoniecznie spółka. Może być inna konstrukcja umowy. Mam złe doświadczenia ze spółkami, które tworzyli poprzednicy, i dlatego staram się być ostrożny.
Czy prowadził pan już rozmowy z PZPN?
Chcę, żeby na nowym stadionie grała też reprezentacja Polski. Rozmowy w tej sprawie prowadzili moi zastępcy.
Czy to możliwe, że gdyby miasto miało jednak kłopoty z finansowaniem budowy stadionu, zgłosi się pan po pieniądze do Sejmu?
Wykluczam taką możliwość. Metro to jedno, a stadion to drugie.
Czy zmieniła się koncepcja stadionu?
Nie. To ma być stadion typowo piłkarski, na 35 - 40 tysięcy miejsc. Bez rozsuwanego dachu, bo on podrożyłby koszty. Stadion dość ascetyczny, bez fajerwerków, ale spełniający wszystkie wymagania międzynarodowych władz piłkarskich. Wkrótce zostanie ogłoszony przetarg, ale tylko na projekt i wykonawstwo obiektu.
Co z resztą terenu przy Łazienkowskiej?
Ta kwestia nie jest jeszcze rozstrzygnięta. Są mocne ograniczenia związane z przeznaczeniem terenu, który ma mieć charakter rekreacyjno-sportowy. Gdyby tam można było zbudować obiekty komercyjne, dawno byśmy mieli pieniądze na stadion, ale naruszylibyśmy warunki umowy z Agencją Mienia Wojskowego, od której miasto za czasów prezydenta Kozaka kupiło teren. Chciałbym, żeby powstało tam kilka hoteli turystycznych, ale mówię to wyłącznie jako osoba prywatna.
W 2006 roku, kiedy stadion ma być gotowy, kończy się pańska kadencja jako prezydenta Warszawy. Przetnie pan wstęgę, da miastu piękny obiekt i zdobędzie dodatkowe głosy w kolejnych wyborach?
Osiem lat na tym stanowisku to za dużo na człowieka, który ma ponad 50 lat. W 2005 roku odbędą się inne wybory, ale wtedy stadion nie będzie jeszcze gotowy. Nie jest to więc z mojej strony zagrywka polityczna, tylko decyzja warszawiaka, któremu leży na sercu również piłka nożna w stolicy. Stadion jest potrzebny i tyle.
Rozmawiali Krzysztof Guzowski i Stefan Szczepłek
Wywiad
Stadion zbuduje miasto
wtorek, 27 stycznia 2004 08:59
Lech Kaczyńskiźródło: Rzeczpospolita