fot. Mishka / Legionisci.com
REKLAMA

Analiza

Punkty po meczu ze Stalą Mielec

Kamil Dumała, źródło: Legionisci.com

Nadzieja; okulista; 40-latek w obronie; dyrygent w środku pola; konkrety Urbańskiego; gest Josué - to najważniejsze punkty po niedzielnym meczu Legii Warszawa ze Stalą Mielec.

1. Nadzieja
Jakakolwiek strata punktów w starciu w Mielcu przez podopiecznych trenera Goncalo Feio oznaczałaby pożegnanie się z marzeniami o europejskich pucharach w przyszłym sezonie. Oprócz Śląska Wrocław, cała czołówka jakieś punkty zdobyła i Legia w niedzielne popołudnie stała przed trudnym zadaniem. Gra nie rozpieszczała, ale na szczęście „Wojskowi” przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść i po raz pierwszy pod wodzą nowego trenera zwyciężyli na trudnym terenie, gdzie nie raz już tracili punkty. Przed legionistami cztery finały, czyli spotkania z Radomiakiem Radom, Lechem Poznań, Wartą Poznań oraz Zagłębiem Lubin. Jeszcze nie wszystko stracone, ale trzeba wykrzesać z siebie więcej i ponownie spróbować zjednoczyć.



2. Okulista
Trener Feio zamieszał trochę w składzie na spotkanie z ekipą Kamila Kieresia. W ataku obok Marca Guala niespodziewanie zagrał Paweł Wszołek - nominalny wahadłowy albo prawy pomocnik. Trudno coś więcej powiedzieć o współpracy tych dwóch panów, oprócz tego, że wypracowali sobie nawzajem po jednej dobrej sytuacji podbramkowej. W 29. minucie Wszołek dośrodkował piłkę z lewej strony boiska, w polu karnym dobrze odnalazł się Hiszpan, ale jego uderzenie było zbyt lekkie, by zaskoczyć byłego bramkarza Legii, Mateusza Kochalskiego. Siedem minut później Gual odwdzięczył się swojemu koledze i zagrał mu świetną piłkę, a reprezentant Polski mógł spytać bramkarza, w który róg chce otrzymać strzał, a jedyne co zrobił, to uderzył obok słupka i padł na murawę z rozgoryczeniem po zmarnowaniu tak doskonałej sytuacji. Niestety, niektórym graczom przydałby się okulista, bo to jak czasem przyjmują piłkę, nie widząc końcowej linii (Ribeiro), bądź jak podają i uderzają, woła o pomstę do nieba. Gdyby tylko jeden z napastników wcześniej celnie uderzył na bramkę Kochalskiego, Legia po raz pierwszy od dawna nie musiałaby tak nerwowo grać do ostatnich minut.

3. 40-latek w obronie
Można się śmiać, że Jędrzejczyk to 40-latek i bliżej mu do zakończenia kariery niż dalszej gry w barwach Legii. Jednak w spotkaniu z Stalą Mielec z konieczności zagrał w wyjściowym składzie, bo złe samopoczucie tuż przed spotkaniem zgłosił awizowany w pierwszej jedenastce Radovan Pankov. Trzeba przyznać, że to był bardzo udany występ tego doświadczonego obrońcy. Swoimi interwencjami nie raz ratował Legię z tarapatów. To dzięki niemu po pierwszym kwadransie gry „Wojskowi” egzekwowali rzut karny, którego na gola zamienił Josué. Gdy spojrzymy na statystyki, to „Jędza” zaliczył dwa kluczowe podania, a na cztery próby dośrodkowania piłki w pole karne połowa była celna. W najbliższych meczach Jędrzejczyk to raczej pewniak do pierwszego składu, biorąc pod uwagę kontuzję Rafała Augustyniaka. Dla „Jędzy” było to 377. oficjalne spotkanie w barwach z „L” na piersi, tym samym wyprzedził Jakuba Rzeźniczaka i awansował na 5. miejsce w historii klubu. Życzymy kolejnych tak dobrych meczów, jak przeciwko Stali Mielec i dobicia do 400. oficjalnych meczów.

4. Dyrygent w środku pola
Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że w ostatnich meczach najlepszym i najważniejszym piłkarzem Legii jest Juergen Elitim. Pod nieobecność Bartosza Slisza Kolumbijczyk jest prawdziwym dyrygentem w środkowej strefie boiska. To on nadaje tempo większości akcji, reguluje grę, bardzo dużo widzi i przede wszystkim świetnie pracuje w defensywie, odciążając od tych zadań Bartosza Kapustkę i Josué. W spotkaniu ze Stalą Mielec znów był jednym z najlepszych na placu i miał duży wpływ na grę „Wojskowych”. Elitim miał najwięcej razy piłkę (aż 71) i tylko 9 podań było niecelnych w jego wykonaniu, czyli osiągnął poziom 87% celności. Z przeciwnikami stoczył sześć pojedynków i połowę z nich wygrał. Kilkukrotnie próbował stworzyć sytuacje swoim kolegom z drużyny, między innymi w drugiej połowie, kiedy to świetnie prostopadłymi podaniami uruchomił Pawła Wszołka czy Bartosza Kapustkę. Ewidentnie wokół niego będzie budowany zespół w następnym sezonie, oby otrzymał do pomocy konkretne wzmocnienia, które jeszcze uwolnią jego ofensywny potencjał.

Heatmapa Juergena Elitima - źródło: Sofascore
fot. Sofascore


5. Konkrety Urbańskiego
Mecz ze Stalą był trzecim na ławce rezerwowych trenera Goncalo Feio oraz trzecim wchodzącego z ławki Wojciecha Urbańskiego. Ten młody ofensywny zawodnik na murawie pojawił się w 83. minucie, zmieniając Marca Guala i znów dał jakiś konkret. W swoim debiucie przeciwko Widzewowi Łódź w ostatnich minutach świetnie minął przeciwnika na prawej stronie boiska i wyłożył piłkę jak na tacy Bartoszowi Kapustce, którego uderzenie wyłapał pewnie Rafał Gikiewicz. W niedzielne popołudnie również w ostatnich minutach ruszył do praktycznie straconej piłki i w pojedynku z Marco Ehmannem został trafiony ręką w twarz, a sędzia nie mógł podjąć innej decyzji niż podyktowanie rzutu karnego, którego na gola zamienił Maciej Rosołek. 19-latek znów dał coś od siebie, oczywiście jego gra nie musi rozpieszczać, chociaż przed karnym świetnym podaniem uruchomił na skrzydle Rosołka, ale w każdym meczu daje jakiś konkret. Jest przykładem, że na młodych warto stawiać, bo będą zasuwać na boisku i dadzą z siebie wszystko.

6. Gest Josué
Doliczony czas gry, Legia ma rzut karny, prowadzi 2-1, ale nie jest jeszcze pewna zgarnięcia trzech, bardzo ważnych punktów. Wydaje się, że do piłki ustawionej na „11” metrze podejdzie kapitan Legii, ale ten wykonuje bardzo miły gest w stronę najmocniej krytykowanego w obecnym zespole Macieja Rosołka i jemu oddaje piłkę, by ten mógł się "przełamać" i odetchnąć z ulgą po strzelonym golu. Tak się ostatecznie stało, ale przed oczami miałem pewnego karnego, którego Portugalczyk oddał kiedyś Carlitosowi, a ten nie zdobył gola na 2-0, a później ostatecznie Legia zremisowała tamto spotkanie.
„Josue miał wielki gest wobec Rosołka. On jest napastnikiem, potrzebował bramki i Josue mu ją podarował, wzmocnił go, a to wzmacnia też cały zespół. Chcę, żeby dbanie o siebie nawzajem było wartością w Legii. To małe-wielkie rzeczy, które należy docenić” – tak całą sytuację podsumował obecny szkoleniowiec „Wojskowych”. Trudno się z tym nie zgodzić, bo właśnie takie małe rzeczy budują jeszcze ten klub i miejmy nadzieję, że również i szatnię przed ostatnimi ważnymi finałami w Ekstraklasie.

Kamil Dumała

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2024 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.