Goncalo Feio - fot. Maciek Gronau
REKLAMA

Konferencja

Feio: W dziesiątkę też można wygrać

Fumen, źródło: Legionisci.com

Goncalo Feio (trener Legii): Krótko dzisiaj.. Nie wydaje mi się, że wielki wywód o piłce jest potrzebny. Nie będę w ogóle odnosił się do tego, że graliśmy w osłabieniu. W dziesięciu też można wygrać mecz. Po drugie - nie będę szukać winnych. Wystawiam się jako odpowiedzialny, jako trener tej drużyny. Po trzecie - nie mylmy dwóch różnych rzeczy. Jedno to zaangażowanie, chęci. Natomiast druga kwestia to realizacja zadań, taktyka, jakość. Pierwszego nie zabrakło - to musi być jasne. Problemem nie było to, że piłkarze nie chcieli, ok? To są mity.



Każdy kto ma klub w sercu i rozumie jego wielkość, dzisiaj czuje się źle. Czuję ból, rozgoryczenie. Ja również, ale jako pierwszy jestem tym, który się pozbiera i chce pokazać charakter, który zobowiązuje. Trudne momenty wymagają mocnego przywództwa, a ja się w tym dobrze czuję. Trudne momenty wymagają od ludzi stawiania krok w przód i stawiania czoła. Potrzebujemy swoich ludzi. Wszyscy. Dookoła nas, cała społeczność Legii, żeby była z nami w tym trudnym momencie. Chciałbym, żebyśmy wymagali od siebie nawzajem, co stanowi fundament dla sukcesu. Chciałbym, żebyśmy byli niezniszczalni, byli razem.

To duża sprawa, że pod koniec Majówki był pełny stadion. Legia Warszawa zasługuje na to, zasługuje na mistrzostwo i wierzcie mi, że tak długo jak tu będę, będziemy, nikt nie będzie spoczywał na laurach. Powiem to teraz, w mega trudnym momencie. Jestem gotowy, patrzę problemom w oczy i nie unikam ich, mam siłę, żeby zabrać to w przyszłość.

Patryk Kun? Przy sprincie poczuł mięsień dwugłowy. Jutro będzie miał szczegółowe badania, po których będziemy wiedzieli, co dokładnie się stało.

Gra w dziesięciu to nie jest wymówka... Co przeciwnik miał? Niewiele albo nic. Nie możemy tracić takich bramek. Bez wchodzenia w szczegóły taktyki, zabrakło jakości w działaniu w grze w obronie. Nie mówię o formacji obronnej. Całokształt gra. W moim rozumieniu - wszyscy bronią, wszyscy atakują. Ok?

Patrząc na momenty traconych bramek... Po stracie bramki reakcja drużyny była bardzo dobra, co pokazała drużyna doprowadzając do sytuacji Pawła Wszołka. Z tego momentu dominacji straciliśmy piłkę w prosty sposób, poszła kontra, której mogliśmy zapobiec na tysiąc sposobów. Nawet w ostatniej fazie. Jestem z tych, którzy wierzą do końca, zarówno w piłce, jak i w życiu. Jeśli masz w głowie i w sercu, to zawsze wszystko jest możliwe.

Bartek Kapustka to jest złoty człowiek. Poszedł z pełnym zaangażowaniem do piłki... W efekcie rywal spadł na niego, co widać było na wideo. Przy interpretacji obecnych przepisów musimy zaakceptować, że taka decyzja została podjęta. Czy to było zgodne z duchem gry? To jest kwestia dyskusyjna. Chcąc być sprawiedliwym... Tydzień temu, przepisowo karny na 1-0 był dobrze gwizdnięty. Jednak z duchem gry, ta przypadkowa ręka "Jędzy" miała wpływ na to, że piłka została. Przepisowo był dobrze gwizdnięty, ale z duchem sportu... Rozumiem frustrację graczy Stali Mielec, ale to miało wpływ na akcję. Tydzień temu przepisy zadziałały na naszą korzyść. Dziś było inaczej. Jednak nie jesteśmy od tego, żeby te przepisy zmieniać. Chciałbym, żeby w piłce wygrywał duch sportu. Wiem, że to ciężko zrobić, bo skutek bywa różny... Cóż, była czerwona kartka i tyle. Nie jestem ekspertem. Nie chcę robić z tego wymówki, bo jak wspomniałem, w dziesięciu też da się wygrać. Chcę bronić Bartka, bo wiem jakie ma nastawienie, jaki charakter i ile może nam dać. To było po prostu nieszczęśliwe wydarzenie.

Mentalność? Nie wiem czy będzie łatwo odbudować zespół. Zacząłem to robić od razu po meczu. Wyszliśmy na boisko w sytuacji kiedy walczymy o mistrzostwo Polski. Każdy marzy, żeby je zdobyć. Każdy pracuje, poświęca i podjął pewne decyzje, żeby o nie walczyć. Byłbym zmartwiony, żeby po takim meczu, po takim wyniku widział szatnię, dla której byłoby to obojętne. Takiej szatni nie widziałem. Czy będzie łatwo? Nie wiem. Gdyby było łatwo, to każdy mógłby być trenerem Legii, bo to miejsce dla wybrańców. Wiemy, jaki mamy mecz przed sobą. Z Lechem będą grać ci, którzy będą gotowi zagrać ten mecz.

Tomas Pekhart trenował na początku tego tygodnia, ale odezwały się dolegliwości, z którymi się zmagał. Niestety, to nie był mecz, w którym mogliśmy liczyć na niego. Jednak robi wszystko, żeby wrócić jak najszybciej do drużyny.

Sędziowie? W przerwie spotkania rozmawiałem z Jarosławem Przybyłem, ale byłem stroną, która chciała pomóc zarządzać meczem. Chciałem, żeby sędziowie wzięli pod uwagę fakt, że praktycznie każda ich reakcja kończyła się kartką dla moich zawodników. Chciałem, żeby się nieco uspokoili, bo zaraz nie byłoby komu kończyć sezon. Powiedzieli, że to widzą i docenili moje spostrzeżenie. To była tylko komunikacja na linii trener - sędziowie. Jednak chcę podkreślić, że nie miałem z arbitrami problemu, ani przed, ani w trakcie, ani po meczu. Nie jestem od oceniania sędziów. Robiłem to w przeszłości i byłem za to karany. Jestem inteligenty, uczę się na błędach. Nie chcę robić z tematu arbitrów wymówek, bo nie jestem takim człowiekiem. Legia jest odpowiedzialna za swoje czyny.

SONDAJak oceniasz pracę Goncalo Feio na stanowisku trenera Legii?

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2024 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.