Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Odchodzę z Legii

piątek, 30 stycznia 2004 07:14
Stanko Svitlicaźródło: Gazeta Wyborcza

Czy to ostateczna decyzja?

Stanko Svitlica: Dzisiaj odlatuję do Hanoweru na badania lekarskie. To znaczy odlatuję, o ile uda mi się załatwić wizę w konsulacie. Jak tylko to zrobię, razem z dyrektorem Olędzkim pędzimy na lotnisko. Niemcom zależy, by załatwić formalności przed końcem okresu transferowego 2 lutego. Poza tym jest możliwe, że mógłbym zagrać w pierwszym meczu rundy wiosennej Bundesligi z HSV. Ale na ile to jest realne - nie wiem. Przede wszystkim muszę jednak podpisać kontrakt.


Zawsze mówił Pan, że nie chciałby odchodzić z Legii.

- Legia to klub, który naprawdę kocham. W Warszawie urodził się mój syn, mam wielu przyjaciół. Na pewno jeszcze wrócę tu grać. Nie wiem kiedy, ale na pewno. Muszę jednak myśleć o przyszłości swojej i rodziny. A w Legii od dawna są kłopoty finansowe. Mówi się o tym, że niedługo przyjdzie nowy właściciel i będzie lepiej. Ale czy rzeczywiście przyjdzie, tego nikt tak naprawdę nie wie.


Na jak długo podpisze Pan kontrakt i ile będą wynosić zarobki? Jeżeli nie możemy mówić o dokładnych kwotach, to przynajmniej o ile podniosą się w stosunku do tego, co można było otrzymać w Legii?

- Nigdy nie zajmowałem się tym, ile zarabiają koledzy. Nie powiem też, ile dostanę w Hannoverze. Nie chcę, a także nie mogę. Jedno, co mogę powiedzieć, to że będzie to o wiele więcej.


Hannover to nie była jedyna oferta.

- Miałem ich sporo. Przychodziły z Niemiec, z Holandii, przyszła nawet z Hiszpanii. Zawsze powtarzałem, że to w tym kraju najchętniej chciałbym występować, jednak Hiszpanie nie zdecydowali się na rozmowy z Legią. A ja chciałem być uczciwy wobec klubu, który bardzo mi pomógł. Mogłem podpisać z kimś wstępną umowę i za pół roku odejść za darmo. Próbowałem jednak doprowadzić do tego, by i Legia zarobiła na moim transferze. Jestem zadowolony, że się udało.


Hannover jest dopiero 11. drużyną na półmetku rozgrywek Bundesligi.

- Liga niemiecka jest jednak znacznie wyżej notowana niż polska. A Hannover to w tej chwili dla mnie bardzo dobry zespół. Nie mogę co prawda obiecać, że będę tak skuteczny jak w Legii, ale z drugiej strony udawało mi się strzelać sporo bramek w Serbii, udawało się w Polsce. Liczę więc, że w Niemczech będzie podobnie.


Zna Pan jakichś piłkarzy Hannover 96?

- Bardzo lubię oglądać mecze piłkarskie w telewizji. Widziałem i mecze Hanoweru. Wiem, że gra tam Serb Nebojsza Krupniković - gdy występował w Crvenej Zvezdzie, to był tam najlepszy. Jest też Chorwat Tomislav Marić. I wiem, że jest Polak. Jak się nazywa? Żuraw? Dobrze, że nie Żurawski, bo wtedy byłoby trudno o miejsce.


W czwartek rano Legia trenowała w hali na Bemowie. Pan w tym czasie rozmawiał w klubie z działaczami. Znajdzie się jeszcze okazja, aby pożegnać się z kolegami?

- Wracam do Warszawy w niedzielę lub poniedziałek, bo zostaje tu moja rodzina i będę musiał wyczyścić wszystkie sprawy osobiste. Ale wtedy też się nie spotkamy. Legia w piątek późnym wieczorem odlatuje na Cypr. Jedyna możliwość spotkania w najbliższych dniach nastąpi wtedy, gdy z jakichś względów nie podpiszę kontraktu. Mogę też nie dostać wizy i wtedy dolecieć na Cypr. W jednym przypadku z Hanoweru, w drugim z Warszawy. To jednak mało prawdopodobne. Jeżeli stanie się tak, jak wszystko na to wskazuje, to obiecuję, że gdy tylko zdarzy się dzień wolny, przyjadę. Może wydam pożegnalną kolację, nie wiem. Znajdę jednak sposób, żeby się pożegnać.


Gdy przyjeżdżał Pan do Polski, nie mówił ani słowa w naszym języku. A jak tam z niemieckim?

- Tak samo jak wtedy z polskim. Ciężko znów zmieniać otoczenie, uczyć się wszystko od nowa. Z drugiej strony u was początkowo miałem naprawdę ciężko, także ze strony dziennikarzy. Ale się przebiłem i wierzę, że tam nie będzie gorzej.


Do Polski przyleciał Pan z Belgradu, w Warszawie mieszkał na ulicy Belgradzkiej. Myśli Pan, że w Hanowerze też jest jakaś Belgradzka?

- Spróbujemy takiej poszukać.



Rozmawiał Maciej Weber

Podaj ten news dalej: