Dziś wszystko stało się jasne. Po tygodniach spekulacji i zawirowań w sprawie transferu Stanko Svitlicy do Hannoveru okazało się, że Serb ostatecznie pozostaje w Legii. "Jestem chyba urodzony pod szczęśliwą gwiazdą" - tak trener Dariusz Kubicki zareagował na wiadomość, że jego najskuteczniejszy zawodnik zostaje w drużynie. W kontrakcie Stanko miał zapisane 1 milion euro jako kwota odstępnego. Jednak działacze Legii byli skłonni przystać na ofertę nawet 5-krotnie niższą. "Myśleliśmy, że mamy do czynienia z profesjonalistami. A tu najpierw ktoś podpisuje się pod dokumentem, zaś następnego dnia prezes kompletnie zmienia warunki. 100 tys. euro za przyjście naszego najlepszego strzelca to kwota zupełnie nie do przyjęcia. Nie chcieliśmy pozbywać się Svitlicy, ale on sam chciał tam iść." - powiedział prezes Edward Trylnik. Natomiast co sam zawodnik mówi o sprawie swego transferu do Niemiec? "Ja jestem spokojny. Chciałem odejść, bo muszę dbać o przyszłość swoją i rodziny. Ale Legię kocham, więc nie mogę żałować, że tutaj zostaję. To mój klub. W piątek rano załatwiałem wizę niemiecką w konsulacie. O 16.15 miałem lecieć z dyrektorem Olędzkim do Niemiec, tymczasem sześć godzin później z tego samego lotniska wybieram się w zupełnie innym kierunku. Trudno powiedzieć, żebym żałował. Teraz mogę tylko stwierdzić, że do czerwca będę dla Legii grał i trenował jak tylko zdrowie pozwoli. W Warszawie są wspaniali kibice i dla nich chętnie zostanę. Inny może w takiej sytuacji próbowałby zerwać kontrakt, ale ja jestem taki człowiek, że przyjmuję co przynosi los. Czy zostanę w Legii tylko do czerwca, czy przedłużę kontrakt? Tego nie wiem. To zależy od tego, czy zmieni się sytuacja w klubie" - powiedział Svitlica.
Kulisy transferu Svitlicy
piątek, 30 stycznia 2004 17:57
Fumenźródło: Gazeta Wyborczana podstawie: Gazeta Wyborcza