Marek Popiołek - fot. Maciek Gronau
REKLAMA

Koszykówka

Marek Popiołek: Pozostał spory niedosyt

Bodziach, źródło: Legionisci.com / Legiakosz.com

Marek Popiołek od początku przygotowań do sezonu 2023/24 był w sztabie koszykarskiej Legii - początkowo jako asystent Wojciecha Kamińskiego. 5 lutego 2024 roku został tymczasowo pierwszym trenerem, który niespełna dwa tygodnie później wywalczył z Legią Puchar Polski w Sosnowcu. Ten triumf zapewnił mu posadę pierwszego trenera do końca sezonu. Wraz z Legią był bliski awansu do półfinału FIBA Europe Cup, a w Orlen Basket Lidze odpadł po ćwierćfinałowej serii play-off z Kingiem, przegranej przez legionistów 1:3. W obszernej rozmowie z oficjalną stroną koszykarskiej Legii, Legiakosz.com, Marek Popiołek podsumowuje miniony sezon - zarówno jego lepsze, jak i gorsze strony, mówi o rywalizacji play-off ze szczecinianami, a także najbliższej przyszłości, której na razie nie jest pewny. Zapraszamy do lektury!

"To nie jest żal, ale duży niedosyt. Tak też nazywałem to w rozmowach z zespołem, prezesem, czy na naszym oficjalnym, klubowym zakończeniu sezonu. Bardzo mi szkoda, że przez trzy miesiące bardzo poprawiliśmy grę, budowaliśmy silny zespół, czuliśmy się mocni. Trochę pechowo trafiliśmy w pierwszej rundzie na Kinga, nie mając przewagi własnego parkietu. Myślę, że King jest głównym faworytem do zdobycia mistrzostwa. Oczywiście mieliśmy swoje ambicje i chcieliśmy tę serię wygrać. Tak więc czułem się bardzo źle po tej serii, czułem rozczarowanie i niedosyt. Ale z drugiej strony dumę z tego, że przez ostatnie trzy miesiące ten zespół poprawiliśmy i nawet po tej przegranej serii z Kingiem, można było zejść z boiska z podniesioną głową" - mówi trener, który w lutym w Sosnowcu wywalczył z Legią Puchar Polski.

Liderem koszykarskiej Legii był w tym sezonie Christian Vital, który niestety w fazie play-off wysoką dyspozycję rzutową zaprezentował w jednym z czterech meczów serii ćwierćfinałowej z Kingiem. "Trzeba powiedzieć, że Vital ma ogromną wartość w defensywie. To nie był gracz odpowiedzialny tylko i wyłącznie za zdobywanie punktów, który występował jako pierwsza opcja ofensywna. Tak było, bo tak sobie wywalczył, ale był to gracz bardzo zaangażowany po obu stronach boiska. To było widać od samego początku sezonu, a w jego trakcie zrobił duży postęp, przeszedł metamorfozę. Uwierzył też w to co robimy my - trenerzy. Docenił, że dajemy mu odrobinę swobody i wolności i pozwalamy mu grać w jego stylu. Bardzo zaangażował się w sukcesy drużyny. Zdobycie Pucharu Polski było dla niego wielkim wydarzeniem, bardzo się z tego cieszył, pomimo faktu, że nie zdobył nagrody MVP, bo trafiła ona do Arica Holmana. Nie było jednak żadnej niezdrowej zazdrości, CV czuł się przecież jednym z filarów tej drużyny. Miał naprawdę dobre relacje w drużynie, w drugiej części sezonu czuł się za nią współodpowiedzialny i robił to, co trzeba było robić. Bardzo angażował się w defensywę, tą defensywą często nakręcał się tak, że łatwiej było mu zdobywać punkty po drugiej stronie parkietu. Jestem z niego bardzo zadowolony i jako trenerowi, było mi bardzo przyjemnie z nim pracować, bo widać było u niego duże postępy" - mówi Popiołek.

Na razie nie wiadomo, czy Popiołek zostanie w Legii i ew. w jakiej roli. To powinno wyjaśnić się w najbliższych dniach. "Moim marzeniem oraz celem do zrealizowania, kiedy zostałem pierwszym trenerem było wygranie Pucharu Polski. Wygraliśmy go, poprawiliśmy grę, poprawiliśmy miejsce w tabeli i następnie chciałem skończyć ten sezon jak najlepiej. By zapracować sobie na to - czego nie ukrywałem też w rozmowach prywatnych, choćby z prezesem Jankowskim - abym był kandydatem do tego, żeby dalej zespół prowadzić Legii. To było moim marzeniem, żeby się w ten sposób zrealizować. To się nie stało. Ja też rozumiem oczywiście decyzję klubu, bo jest ona dla mnie zrozumiała i jestem w stanie ją zaakceptować. Natomiast przy konstruowaniu sztabu szkoleniowego trzeba też pamiętać, że często jest tak, że pierwszy trener chce mieć pewien wpływ na to, jak jego sztab ma wyglądać, chce się czuć z tym komfortowo. W tej chwili nie wiem, kto tym trenerem będzie. Czasami narzucanie współpracy nie jest korzystne dla nikogo, nie jest korzystne dla klubu, więc po prostu trzeba się dobrze zastanowić i to przemyśleć. Sam czuję się dobrze jako pierwszy trener i chciałbym być pierwszym trenerem, natomiast też nie chcę być pierwszym trenerem gdzieś za wszelką cenę, tylko po to, żeby być pierwszym trenerem. A jeżeli miałbym przyjąć którąś z propozycji, które dostaję, to chciałbym, żeby to był ciekawy projekt sportowy i możliwość zbudowania ciekawej drużyny. Mam w sobie jednak pokorę i wiem, że są trenerzy, od których mógłbym się uczyć. W tej chwili nie wiem jeszcze, kto trafi do Legii. Na pewno będzie mi łatwiej o podjęcie decyzji w momencie, kiedy trener już zostanie wybrany" - mówi Marek Popiołek.

Całą rozmowę można przeczytać TUTAJ.

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

+dodaj komentarz
ws - 29.05.2024 / 17:03, *.vectranet.pl

Pozostal ogromny niedosyt bo po przejściu Kinga byłaby autostrada do finału.

odpowiedz
Przerzucie budżet z piłkarzy na koszykarzy !!! - 28.05.2024 / 19:48, *.play-internet.pl

Dajcie takie kontrakty Koszykarzom Legii jak jej Piłkarzom to przyjdą tacy zawodnicy że co rok będą zdobywać w Polsce co jest do zdobycia .

odpowiedz
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2024 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.