Po raz trzeci legioniści przygotowują się do sezonu w kurorcie Ayia Napa. Z dnia na dzień pogoda na Cyprze jest coraz lepsza.
"Faktycznie, ładnie się w poniedziałek zrobiło, lecz najpiękniejszą pogodę mieliśmy, gdy przyjechaliśmy tu za czasów Franka Smudy. Ponad dwadzieścia stopni, błękitne niebo. Jeszcze ładniej niż dzisiaj" - powiedział kierownik drużyny, Ireneusz Zawadzki, siedząc nad hotelowym basenem. Zawadzki z ekipą spędza tam każdy wieczór, podczas gdy piłkarze ostro przerzucają ciężary w niewielkiej siłowni obok. To stały punkt programu, wpisany w plan dnia codziennie o 21.
- Współpracujemy nie pierwszy raz, więc dobrze się rozumiemy z Polakami. Wiem na co należy zwrócić uwagę, by dobrze się czuli i byli zadowoleni. Zimą Legia zamawia u nas obozy na Cyprze, latem moja firma oferuje Austrię. Nie mogę pozwolić sobie na żadną wpadkę, bo to dobry klient" - mówi Elena, atrakcyjna blondynka, pracowniczka agencji organizującej pobyt Legii na Cyprze.
Elena zajmuje się trzema zagranicznymi drużynami, ale w całej Ayia Napie przebywa dziesięć zespołów. Patrząc na piękną trawę leżącą na boiskach, nie można się temu dziwić. W poniedziałek legioniści dostali swoją ulubioną płytę numer 13.
- Najczęściej na niej ćwiczą i są zadowoleni, więc kiedy mogę, załatwiam ją - mówi Elena.
Żadnych konfliktów w Legii nie ma, humory dopisują jak nigdy.
- Jak zawsze podczas okresu przygotowawczego. Zwłaszcza w tak pięknym miejscu. Słońce nastraja optymistycznie, zielone boiska aż proszą, by na nie wbiec - mówi kapitan, Łukasz Surma.
Najsmutniejszą minę popołudniu miał Adrian Fedoruk. Młody piłkarz poczuł ból mięśnia czworogłowego. "Chcialbym ćwiczyć, ale nie mogę. Dramat. Nikomu nie życzę. Mam nadzieję, że do jutra mi przejdzie" - mówi spoglądając na biegających kolegów.
Najśmieszniej zrobiło się w trakcie gry "w dziada", gdzie Darek Dudek zaliczył wielce efektowny upadek. "Dudzio" zamiast w piłkę kopnął w murawę, robiąc w niej okazałych rozmiarów dziurę. Jego koledzy w komplecie padli ze śmiechu. Darek również się śmiał, ale znając zapędy "artystyczno-kabaretowe" "Bereta" czy "Wróbla", zapewne do końca dnia, spokoju nie uświadczył.
Reportaż z Cypru
wtorek, 3 lutego 2004 10:14
źródło: Przegląd Sportowy