W połowie stycznia na Łazienkowskiej świętowano powrót Włodarczyka do Legii. Przedwcześnie. Legia wciąż nie wpłaciła pieniędzy, które miał otrzymać menedżer Andrzej Grajewski.
"To dość skomplikowana sprawa. Widzew zalegał piłkarzowi z wypłatą pensji - był dla nich po prostu za drogi. Otrzymał zwolnienie do Legii bezpłatnie. Nie mamy więc żadnych zobowiązań w stosunku do łódzkiego klubu. Inna sprawa, jeśli chodzi o menedżera. Andrzej Grajewski dysponuje kartą zawodnika i z nim negocjowałem sumę odstępnego. Nie jest to w żadnym wypadku kwota, która przewija się przez łamy gazet. Jest niższa. Transfer mieliśmy zrealizować przy pomocy prywatnego sponsora, ale wycofał się i mamy problem" - mówi dyrektor sportowy Legii Jerzy Engel, który pilotował transfer.
Pieniądze z transferu Stanko Svitlicy nie trafią do Grajewskiego. "Mamy inne, znacznie pilniejsze potrzeby" - mówi Zarajczyk. Sprowadzenie Włodarczyka nie było konsultowane z ITI. Czy ewentualni nowi właściciele zatwierdzą transakcję? Czas na podjęcie decyzji będą mieli do końca lutego.
Kto zapłaci za Włodarczyka?
środa, 4 lutego 2004 09:28
źródło: Życie Warszawy